A4 pod okiem kamer. Opolszczyzna – królestwo piratów czy kraina statystyki?

opowiecie.info 2 godzin temu

Nad autostradą zawisły bramownice. Kamery patrzą z góry, kierowcy zwalniają odruchowo, choć system jeszcze nie działa. To nie zwiastun filmu science fiction, tylko nowy Odcinkowy Pomiar Prędkości na autostradzie A4 w rejonie Góry Świętej Anny. Infrastruktura już stoi, przewody podłączone, obudowy błyszczą w zimowym słońcu. Na razie jednak mandaty nie lecą – system czeka na uruchomienie przez Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD).

Opolszczyzna staje się jednym z najbardziej „pilnowanych” fragmentów autostradowej Polski. I od razu pojawia się pytanie: czy naprawdę jesteśmy zagłębiem piratów drogowych?

Wielki Brat pod Górą Świętej Anny

Za instalację odpowiada Główny Inspektorat Transportu Drogowego, który zakończył montaż kamer i bramownic na 13-kilometrowym odcinku od węzła Krapkowice do MOP Góra Świętej Anny. To miejsce wybrano nieprzypadkowo. Wzniesienia, łuki, ciężki ruch tranzytowy i kierowcy, którzy „nadganiają czas” – to mieszanka wybuchowa.

W 2024 roku na tym fragmencie odnotowano 84 kolizje i wypadki. Jak na 13 kilometrów – to dużo. Zwłaszcza iż mówimy o autostradzie, która w założeniu powinna być najbezpieczniejszym typem drogi.

To drugi taki system na opolskim odcinku A4. Pierwszy działa między węzłami Opole Zachód i Opole Południe – na niemal 15 kilometrach trasy. W praktyce oznacza to, iż znaczna część ruchu w regionie jest objęta stałym nadzorem średniej prędkości.

Jak działa OPP? Prosto i bez sentymentów

Odcinkowy Pomiar Prędkości nie mierzy „chwilowego grzechu”. Nie interesuje go, czy ktoś na sekundę rozpędził się do 170 km/h, by potem zahamować przed kamerą. System rejestruje moment wjazdu i wyjazdu między dwiema bramownicami, a następnie oblicza średnią prędkość. Dla samochodów osobowych limit to 140 km/h, dla ciężarówek – 80 km/h. jeżeli średnia wyjdzie wyższa, mandat pojawia się szybciej niż refleksja kierowcy. Algorytm nie zna litości.

Czy Opolszczyzna to stolica piratów?

Tu warto zejść z poziomu emocji do poziomu danych. Statystyki policyjne z ostatnich lat nie pokazują, aby województwo opolskie było liderem w liczbie wypadków czy ofiar śmiertelnych w przeliczeniu na mieszkańców. Wręcz przeciwnie – region zwykle plasuje się w środku stawki albo poniżej średniej krajowej pod względem ogólnej liczby zdarzeń. Problemem jest jednak specyfika A4. To autostrada tranzytowa o ogromnym natężeniu ruchu międzynarodowego – łącząca granicę z Niemcami z południowo-wschodnią Polską i dalej z Ukrainą. Przez opolski odcinek przejeżdżają tysiące ciężarówek dziennie. W statystykach wypadków na autostradach A4 od lat znajduje się w czołówce najbardziej obciążonych tras w kraju – ale to efekt natężenia ruchu, a nie „lokalnego temperamentu”.

Mówiąc wprost: to nie Opolanie biją rekordy brawury, ale skala tranzytu generuje większe ryzyko. Więcej pojazdów oznacza większe prawdopodobieństwo kolizji. Matematyka jest bezlitosna.

Monitoring czy prewencja?

Zwolennicy OPP twierdzą, iż tam, gdzie pojawia się pomiar odcinkowy, średnie prędkości spadają o kilkanaście kilometrów na godzinę, a liczba wypadków wyraźnie maleje. Krytycy odpowiadają: to fiskalizm w czystej postaci. Prawda – jak zwykle – leży pośrodku. Odcinkowy pomiar działa psychologicznie. Kierowca wie, iż nie wystarczy „przyhamować przed słupem”. Musi jechać przepisowo przez kilkanaście kilometrów. To zmienia styl jazdy z impulsywnego na bardziej stabilny.

Na A4 pod Górą Świętej Anny to może mieć realne znaczenie. Stromizny i łuki w połączeniu z prędkością powyżej 160 km/h to nie jest kwestia „odwagi”, tylko fizyki.

Najbardziej monitorowany region?

Dwa długie odcinki OPP na jednym, stosunkowo krótkim fragmencie autostrady to rzeczywiście ewenement w skali kraju. Opolszczyzna staje się jednym z najlepiej nadzorowanych autostradowych regionów w Polsce. Czy to powód do wstydu? Niekoniecznie. jeżeli statystyki wypadków spadną, a kierowcy przywykną do stabilnej jazdy 140 km/h zamiast wyścigów między tirami, może się okazać, iż kamery nie są symbolem opresji, ale cywilizacyjnego przyspieszenia.

Pirat drogowy nie znika dlatego, iż ktoś go nazwie piratem. Znika wtedy, gdy przestaje mu się opłacać łamać przepisy.

A na opolskiej A4 już niedługo przestanie.

Idź do oryginalnego materiału