Trener Adam Majewski na pomeczowej konferencji przyznał, iż spotkanie z Koroną Kielce nie było porywającym widowiskiem dla kibiców.
- Tak to wygląda, iż jest bardzo cienka linia u nas: możemy prowadzić w danym spotkaniu, a przegrywamy. Jest analogia, jeden z pierwszych celnych strzałów przeciwnika został zamieniony na gola. W naszym przypadku Patryk Kun ma uderzenie głową w 5. czy 6. minucie... Może gdybyśmy prowadzili, to losy meczu by się odwróciły. Na razie nie mamy szczęścia. Zchodzimy na przerwę w wyrównanym meczu, w którym tak naprawdę kilka się dzieje. Wychodzimy zmobilizowani, chcemy coś zmienić, no i bardzo prosty błąd techniczny, podanie do przeciwnika, kontra i robi się problem. choćby przy takim obrocie sprawy po raz kolejny mamy sytuację sam na sam Żana Rogeljego na 2:1, potem po stałym fragmencie mogliśmy przynajmniej dwa razy umieścić piłkę w bramce. To się nie udało. Na sam koniec meczu wprowadziliśmy drugiego napastnika, zmieniliśmy ustawienie, ale tak naprawdę już w końcówce nie mieliśmy argumentów - mówił Adam Majweski.
Szkoleniowiec odniósł się też do statystyk. Te, poza tą najważniejszą, przemawiały na korzyść Wisły. Nafciarze egzekwowali 10 rzutów rożnych, goście żadnego. Cóż jednak z tego.
- Kilkanaście strzałów, przeciwnik mniej. Przeciwnik dwa celne strzały, dwa gole. U nas zero. jeżeli tego nie zmienimy, pojawiają się problemy. Rozmawialiśmy o tym w szatni. Sytuacja nie jest komfortowa. Nikt nie mówił, iż będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Mamy świadomość w jakim jesteśmy miejscu i pracujemy dalej. Teraz mamy w środę mecz pucharowy, w poniedziałek kolejny z Pogonią Szczecin. Ten mecz będzie bardzo istotny jeżeli chodzi o mentalność. Zobaczymy, jak na to zareagujemy - mówił Adam Majewski.
Trener przyznał, iż po meczu powiedział w szatni zawodnikom, iż jeżeli zespół nie zacznie wykorzystywać sytuacji które tworzy i popełniać proste błędy, to będzie problem.
- Sezon trwa. Nie pozostaje nic innego, jak dotrzeć do głów zawodników, nastawić ich odpowiednio mentalnie, pracować nad tym i po prostu to zmienić. Nie chcę się odwoływać tylko do szczęścia, ale to szczęście jest jednak potrzebne. Zawodnikowi Korony piłka odbija się od brzucha i wpada, a my mamy czystą sytuację sam na sam, dużo łatwiejszą, i nie wpada - mówil trener Majewski.
Dobrą wiadomością dla Wisły może okazać się powrót Juricy Prsira. Chorwat nie był jeszcze w 100% gotowy na mecz z Koroną Kielce. Być może dostanie minuty w meczu Pucharu Polski w Luzinie. Niewykluczone, iż na mecz z Pogonią Szczecin wykuruje się Marcin Flis.

















