Carina napierała, ale minimalnie przegrała z beniaminkiem z Sułowa

1 godzina temu

Piłkarze Cariny Gubin przegrali na własnym boisku z Baryczą Sułów 0:1 w ramach szóstej kolejki III ligi.

To trzecia z rzędu porażka Gubinian, ale mecz wyglądał zdecydowanie inaczej niż dwa poprzednie. W pierwszej połowie przeważali goście, którzy często stawali przed okazjami bramkowymi. Carina broniła się nisko, ale potrafiła też wyjść z kontrą i postraszyć rywali.

W 38 minucie wynik otworzył Piotr Grzelczak, który wykorzystał dogranie z rzutu rożnego. Barycz mogła do przerwy prowadzić wyżej niż 1:0, ale brakowało jej wykończenia.

W drugiej odsłonie obraz gry całkowicie odmienił się. Teraz to Carina dominowała i zepchnęła przyjezdnych do głębokiej defensywy. Podopieczni trenera Macieja Kulikowskiego nie mogli jednak sforsować dobrze ustawionej obrony Baryczy. Najbliżej wyrównania było po jednym z rzutów wolnych, kiedy to kąśliwie podkręcona piłka trafiła w słupek.

Lubuskiej ekipie nie pomogła choćby gra w przewadze – w 85 minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał zawodnik gości, Paweł Kucharczyk. Mimo to, z trzech punktów cieszył się beniaminek z Sułowa.

Złość to uczucie, które po meczu towarzyszyło obrońcy Cariny, Erykowi Buszewskiemu:

Mateusz Lipp mówił z kolei o dużym niedosycie:

Trener Cariny Maciej Kulikowski mówił nam nie tylko o meczu, ale także o stanie zdrowia kontuzjowanych zawodników:

Szkoleniowiec Baryczy, Tomasz Horwat chwalił swoich podopiecznych za utrzymanie korzystnego wyniku przy niekorzystnych okolicznościach drugiej połowy:

I jeszcze strzelec zwycięskiej bramki dla Baryczy, Piotr Grzelczak – m.in. o swoim trafieniu:

Idź do oryginalnego materiału