Adrian Siemieniec z powodu kary nałożonej przez Komisję Ligi nie będzie mógł w meczu z Górnikiem Zabrze zasiąść na ławce Jagiellonii. Trener białostockiej drużyny zdradził jednak, iż o ile obecne przepisy zabraniają fizycznej obecności w strefie dla drużyn czy szatni - łączenie zdalne z asystentem na ławce jest w pełni zgodne z przepisami.
Kara sześciu spotkań w PKO BP Ekstraklasie bez Siemieńca na ławce rezerwowych jest pokłosiem niedawnego wyłonionej afery, która udowodniła, iż trener Jagi kontaktował się w końcówce minionego sezonu z sędziami z prośbą o ostrzeżenie, gdy któryś z piłkarzy jego drużyny - zagrożonych pauzą kartkową - mógłby zostać upomniany po raz kolejny i pauzować w starciach decydujących o układzie sił w tabeli najwyższej klasy rozgrywkowej.
Obok kary zawieszenia na trenera Jagiellonii została także nałożona kara finansowa. Ukarani zostali też sędziowie Kamil Wójcik i Paweł Raczkowski, z którymi bezpośrednio lub pośrednio kontaktował się szkoleniowiec drużyny ze stolicy Podlasia.
Orzeczenie jest prawomocne i Siemieńca zabraknie na ławce Jagiellonii w sześciu kolejnych meczach, a odbycie kary rozpocznie sobotnim starciem z Górnikiem Zabrze. Jak się jednak okazuje, przepisy nie są w sprawie tego typu dyskwalifikacji surowe i dotykają jedynie fizycznej obecności trenera na ławce rezerwowych. Wszelkie próby łączenia się z asystentami na ławce czy zdalnego prowadzenia meczu - są w pełni dozwolone.
- Musieliśmy najpierw poznać prawo i regulacje, aby ich nie łamać. Jako osoba zawieszona w czynnościach meczowych - pełnienie funkcji pierwszego trenera w trakcie mecz - nie mogę mieć bezpośredniego kontaktu przed meczem i w trakcie meczu. Obejmuje to strefę techniczną, zaplecze szatniowe, tunel, ławki rezerwowe, strefę zero oraz szatnię w dniu meczu. Zabroniona jest komunikacja bezpośrednia, gestykulacja i podpowiadanie z bliska - mówi trener Jagiellonii.
- Dozwolona jest natomiast komunikacja pośrednia, na przykład przez komunikatory, z asystentem lub analitykiem, z którym będę oglądał mecz. Zachowuję aspekt decyzyjny - decyzje taktyczne i personalne należą do mnie. Ze sztabem, a w szczególności z Mikołajem Łuczakiem, pracuję od sezonu mistrzowskiego, mamy do siebie ogromne zaufanie i świetną komunikację - dodaje 34-letni szkoleniowiec białostockiej drużyny.
- Odpowiedzialność za wynik, zespół i proces decyzyjny w całości biorę na siebie. Zmienia się sposób komunikacji, ale nie osoba odpowiedzialna. Miejsce obserwacji meczu - trybuny lub cichy pokój analityków - jeszcze ostatecznie sprecyzujemy na naszym stadionie, a na wyjazdach dostosujemy się do możliwości gospodarzy - puentuje opiekun drużyny ze stolicy Podlasia.


















