Adrian Siemieniec szczerze przeprasza. Osobiste wyznania trenera Jagiellonii i analiza winy

1 godzina temu
Ostatnie dni przyniosły gigantyczne emocje wokół postaci trenera Jagiellonii Białystok. Po fali medialnych domysłów, internetowego hejtu i złośliwych przyśpiewek kibiców w Krakowie, Adrian Siemieniec opublikował w poniedziałek (14.09) poruszające oświadczenie, w którym nie tylko ocenił swoje postępowanie ale także przeprosił całe środowisko piłkarskie. Chłodna analiza faktów wyraźnie pokazuje jednak, iż z lekkomyślnej wiadomości zrobiono niemal afery korupcyjnej co jest naprawdę ogromnym nadużyciem. Reakcja części opinii publicznej, kibiców, komentatorów i niektórych dziennikarzy dawno przekroczyła granice dopuszczalnej krytyki. Przeszła w hejt i szybuje ku stratosferze nienawiści. Fakty kontra emocje: brak bezpśredniego kontaktu i korupcji

Aby rzetelnie ocenić sytuację wokół trenera żółto-czerwonych, należy najpierw na chłodno oddzielić fakty od medialnej sensacji. Po pierwsze: nie ma tu mowy o korumpowaniu sędziego zawodów: Adrian Siemieniec w żaden sposób nie kontaktował się bezpośrednio – ani telefonicznie, ani poprzez wiadomości SMS – z Pawłem Raczkowskim, czyli głównym arbitrem meczu z GKS-em. Szkoleniowiec nie poprosił również o przekazanie jakichkolwiek sugestii rozjemcy tego spotkania. Prosił o radę znajomego, który był sędzią, a ten popełnił głupotę wysyłając screen rozmowy z trenerem do sędziego. Rozmowa osobista Siemieńca i Raczkowskiego trwała kilkanaście sekund, śledziły to kamery, dziennikarze, fotoreporterzy. Kto tu oszalał, iż tak się korumpuje sędziego?

Trudno zatem mówić o jakimkolwiek wątku korupcyjnym czy próbie wpłynięcia na wynik. Ruch trenera był bezmyślnością i nied
Idź do oryginalnego materiału