Aby rzetelnie ocenić sytuację wokół trenera żółto-czerwonych, należy najpierw na chłodno oddzielić fakty od medialnej sensacji. Po pierwsze: nie ma tu mowy o korumpowaniu sędziego zawodów: Adrian Siemieniec w żaden sposób nie kontaktował się bezpośrednio – ani telefonicznie, ani poprzez wiadomości SMS – z Pawłem Raczkowskim, czyli głównym arbitrem meczu z GKS-em. Szkoleniowiec nie poprosił również o przekazanie jakichkolwiek sugestii rozjemcy tego spotkania. Prosił o radę znajomego, który był sędzią, a ten popełnił głupotę wysyłając screen rozmowy z trenerem do sędziego. Rozmowa osobista Siemieńca i Raczkowskiego trwała kilkanaście sekund, śledziły to kamery, dziennikarze, fotoreporterzy. Kto tu oszalał, iż tak się korumpuje sędziego?
Trudno zatem mówić o jakimkolwiek wątku korupcyjnym czy próbie wpłynięcia na wynik. Ruch trenera był bezmyślnością i nied

1 godzina temu













