Adrian Siemieniec zdiagnozował przyczyny porażki z Górnikiem Zabrze. "Zabrakło nam chłodnej głowy w końcówce"

roosevelta81.pl 8 godzin temu
Zdjęcie: Siemieniec_3


Jagiellonia Białystok w doliczonym czasie gry zdołała wyrównać wynik meczu z Górnikiem Zabrze, ale po chwili białostocka drużyna sprokurowała rzut karny, który skończył się drugim trafieniem, pieczętującym trzy punkty dla Trójkolorowych. Końcówki meczu w wykonaniu swoich podopiecznych nie mógł odżałować trener Żółto-Czerwonych.

Jaga w meczu z Górnikiem przeważała w pierwszej połowie, gdy stworzyła kilka sytuacji, które mogły zakończyć się dla Zabrzan utratą bramki. Po przerwie obraz gry się zmienił, inicjatywę przejęli podopieczni trenera Michala Gasparika, co przyniosło efekt w postaci gwałtownie zdobytej bramki. W kolejnych minutach górniczy zespół skutecznie pozbawiał rywala argumentów w ofensywie. Białostoczanie zdołali co prawda wyrównać za sprawą trafienia Afimico Pululu w doliczonym czasie gry, ale ostatnie słowo należało do gości, którzy zdobyli zwycięską bramkę z rzutu karnego po faulu Bartłomieja Wdowika na Michale Sacku.

Po końcowym gwizdku w ten scenariusz nie dowierzał trener drużyny ze stolicy Podlasia. - Jestem daleki od sprowadzania analizy całego meczu do ostatnich sekund, kiedy kładzie się wszystko na jedną szalę, aby siłą woli i na emocjach wygrać. Na fali tych emocji wcisnęliśmy bramkę na 1:1, a chwilę później, w podobnych okolicznościach, Górnik zdobył gola na 2:1. Być może zabrakło nam tam chłodnej głowy. Trudno mi to teraz ocenić - przyznaje Adrian Siemieniec, opiekun Jagiellonii.

Szkoleniowiec drużyny z Białegostoku nie miał pretensji do swojej drużyny o brak zaangażowania. - Nie mogę nam odmówić chęci, po prostu w tym meczu piłkarskie szczęście było po stronie Górnika. Musimy się z tym pogodzić. Może nie tyle zaakceptować, bo tego się nie da zaakceptować, ale po prostu przyjąć to do wiadomości. Na tym polega sport, choć bywa to bardzo trudne - dodaje trener drużyny ze Słonecznej.

Dla Jagiellonii porażka z Górnikiem była trzecim z kolei domowym meczem bez kompletu punktów. - Trudno mi powiedzieć coś mądrego. Nie mam poczucia, iż to był słaby mecz w naszym wykonaniu. Uważam, iż był dobry, a momentami choćby bardzo dobry - szczególnie pierwsza połowa, której jedynym mankamentem był bezbramkowy remis. To był największy problem tej części gry, ponieważ powinniśmy byli otworzyć wynik i wtedy całe spotkanie potoczyłoby się inaczej. W drugiej połowie obraz gry nieco się zmienił. Górnik zdobył bramkę, my odpowiedzieliśmy w końcówce, ale nie dowieźliśmy remisu do końca - puentuje szkoleniowiec ekipy ze stolicy Podlasia.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału