Afera ogólnoświatowa z zabraną czapką tenisisty. Czarnym bohaterem przedsiębiorca z regionu

6 godzin temu
Zdjęcie: Afera ogólnoświatowa z zabraną czapką tenisisty. Czarnym bohaterem przedsiębiorca z regionu


Czwartkowy wieczór na kortach US Open przejdzie do historii polskiego tenisa. Kamil Majchrzak, 29-latek z Piotrkowa Trybunalskiego, odniósł największe zwycięstwo w swojej karierze. W drugiej rundzie turnieju wyeliminował dziewiątego zawodnika rankingu ATP, Karena Chaczanowa. Polak dokonał tego w spektakularnym stylu – przegrywając już 0:2 w setach i broniąc aż pięciu piłek meczowych, odwrócił losy spotkania i zwyciężył w pięciu partiach. Jednak zwycięstwo Polaka zostało przyćmione przez oburzający opinię publiczną incydent z udziałem przedsiębiorcy z regionu.

Piękny gest i gorzki finał

Tuż po meczu Majchrzak, zajmujący w tej chwili 76. miejsce w rankingu, świętował triumf z kibicami. Były autografy, uściski dłoni i zdjęcia. W pewnym momencie stojąc na wprost kilkuletniego chłopca o blond włosach, zdjął czapkę, w której przed chwilą grał, i skierował ją w stronę młodego fana. euforia dziecka trwała jednak zaledwie chwilę. Znacznie lepszym refleksem popisał sie stojący obok mężczyzna, który gwałtownie przechwycił pamiątkę i dał ją do schowania w torbie będącej obok kobiecie.

Nagranie, które obiegło świat

Cały incydent zarejestrowała kamera. Filmik w błyskawicznym tempie rozszedł się po internecie, osiągając dziesiątki milionów wyświetleń. Tylko na profilu „non aestethic things” obejrzano go ponad 26 milionów razy.

Oburzenie internautów było ogromne. W sieci pojawiły się nie tylko krytyczne komentarze, ale i dane osobowe mężczyzny – związanego z Kaliszem i pobliskimi Błaszkami, który przejął czapkę. Ostracyzm przybrał na sile – wielu użytkowników portalu „gowork.pl” ruszyło wystawiać negatywne opinie na temat jego firmy. Komentarze wahały się od potępienia jego zachowania, przez ironię, aż po refleksje o moralności osób na stanowiskach kierowniczych.

Jednak nie zabrakło także głosów broniących mężczyzny. Jeden z internautów argumentował, iż skoro zapłacił za bilety, miał takie samo prawo do otrzymania pamiątki jak każdy inny kibic.

Globalny rozgłos i szybka reakcja tenisisty

O sprawie rozpisywały się największe media – od amerykańskich „New York Post” czy TMZ, po brytyjskie „Daily Mail” i „The Sun”.

Sam Kamil Majchrzak nie pozostał obojętny. „Po meczu nie zauważyłem, iż czapka nie trafiła do chłopca. Dzięki sponsorowi mam dostatecznie dużo czapek, jestem więc przygotowany. Kochani, czy możecie mi pomóc znaleźć smyka z mojego meczu?” – napisał w mediach społecznościowych.

Siła internetu znów okazała się ogromna. Zaledwie godzinę później tenisista poinformował, iż chłopiec został odnaleziony. „Jestem pod wrażeniem. Mamy to. Teraz już wszystko dobrze” – dodał.

Komentarz redakcji

Analizując nagranie, widać wyraźnie, iż Majchrzak kierował prezent do chłopca. Wzrok miał jednak skupiony na dalszym rozdawaniu autografów i nie dostrzegł szybkiej reakcji dorosłego kibica. To właśnie jego refleks sprawił, iż w ułamku sekundy pamiątka zmieniła adresata, wywołując falę krytyki w internecie. Co ciekawe, z publicznych profili mężczyzny wynika, iż od lat wspiera charytatywne inicjatywy, w tym Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Przedsmak kolejnych emocji

W sobotę Majchrzak stanie przed szansą na najlepszy wynik w swojej karierze podczas US Open. Jego rywalem w walce o czwartą rundę będzie Szwajcar Leandro Riedi (435. ATP). Niezależnie od wyniku, polski tenisista już teraz udowodnił, iż potrafi nie tylko walczyć na korcie, ale i wzbudzać ogromne emocje poza nim – zarówno pięknymi gestami, jak i dzięki sile społeczności, która potrafi stanąć po adekwatnej stronie.

Screen: EuroSport

Idź do oryginalnego materiału