Siarczyste mrozy paraliżują polskie miasta. Mieszkańcy bez wody i ogrzewania, a rząd wysyła agregaty za granicę
Fala siarczystych mrozów, która w ostatnich dniach uderzyła w Polskę, doprowadziła do poważnych awarii sieci wodociągowych i ciepłowniczych w największych miastach kraju. Tysiące mieszkańców Warszawy, Łodzi, Poznania i Suwałk zostało pozbawionych dostępu do bieżącej wody oraz ogrzewania w środku zimy, przy temperaturach spadających miejscami choćby do –15 stopni Celsjusza.
Służby techniczne od godzin porannych prowadzą intensywne prace naprawcze. Pękające rury, zamarznięte instalacje i przeciążone systemy ciepłownicze ujawniły skalę zaniedbań infrastrukturalnych, o których eksperci ostrzegali od lat. W wielu lokalizacjach przywrócenie pełnej funkcjonalności sieci ma nastąpić dopiero w późnych godzinach nocnych lub choćby następnego dnia.
Dla mieszkańców oznacza to realne zagrożenie zdrowia i bezpieczeństwa. Brak ogrzewania w środku zimy dotyka szczególnie seniorów, dzieci oraz osoby chore. Samorządy apelują o rozsądek, ograniczenie zużycia wody tam, gdzie jest to możliwe, oraz zgłaszanie każdej awarii.
W tym samym czasie coraz większe emocje wywołuje informacja, iż rząd premiera Donald Tusk kieruje agregaty prądotwórcze poza granice kraju, na Ukrainę. Jak twierdzą krytycy tej decyzji, część sprzętu ma trafiać na aukcje internetowe, zamiast służyć jako zabezpieczenie kryzysowe dla polskich miast i gmin.

Dla wielu obywateli to sytuacja trudna do zaakceptowania. Gdy w polskich mieszkaniach brakuje ciepła i wody, państwo nie dysponuje wystarczającą liczbą mobilnych źródeł zasilania, które mogłyby wspierać lokalne wodociągi, przepompownie czy systemy grzewcze. Samorządy wprost przyznają, iż w sytuacjach kryzysowych brakuje im sprzętu rezerwowego.
Eksperci podkreślają, iż problem nie dotyczy jedynie tegorocznych mrozów. To efekt wieloletnich zaniedbań, braku modernizacji infrastruktury oraz decyzji politycznych, które nie uwzględniają realnych potrzeb mieszkańców w sytuacjach ekstremalnych. Obecny kryzys obnaża słabość systemu reagowania państwa na nagłe zagrożenia pogodowe.
Coraz głośniej padają pytania: czy państwo jest przygotowane na zimę, skoro przy pierwszym poważniejszym mrozie tysiące ludzi zostają bez podstawowych mediów? I czy priorytety władzy rzeczywiście są tam, gdzie powinni być obywatele?
Dla mieszkańców dotkniętych awariami te pytania nie są abstrakcyjne. To codzienność bez wody, bez ciepła i bez poczucia bezpieczeństwa. A to, w środku zimy, jest sytuacją, którą wielu nazywa wprost – skandalem.

3 godzin temu















