W meczu 9. kolejki Betclic 3. Ligi AKS 1947 Busko Zdrój pokonał na własnym stadionie Moravię Kopalnię Morawica 2:1 (1:0). Wynik meczu otworzył w 19 minucie napastnik gospodarzy Michał Pokora. Wyrównał w 89 Andrij Werbyckyj, a wynik w doliczonym czasie gry ustalił Kasper Czajkowski.
– To był na pewno mecz faz przejścia i obydwie drużyny biły się o bramkę. Prowadziliśmy dość długo, ale głupio straciliśmy gola i było bardzo nerwowo. Na szczęście walka do samego końca przyniosła efekt w postaci zwycięskiego trafienia. Chwała chłopakom za to, iż mimo gry w osłabieniu potrafiliśmy nie tylko utrzymać wynik, ale postarać się o zwycięstwo – powiedział drugi trener ASKS 1947 Michał Starościak.
– Najgorsze jest to, iż tracimy bramki, kiedy mamy przewagę i kontrolę nad meczem. Popełniamy proste błędy i efektem jest porażka. Szkoda braku skuteczności, bo mieliśmy sytuacje, które powinniśmy wykorzystać i byśmy wracali do domu z punktami. Chcieliśmy uniknąć błędów podobnych jak w meczu z Połańcem. Nie cofnęliśmy się, ale mimo to nie udało się wywalczyć chociaż punktu – stwierdził szkoleniowiec Moravii Marcin Kołodziejczyk.
O kolejne ligowe punkty świętokrzyskie zespoły zagrają już za tydzień. AKS 1947 na wyjeździe z Naprzodem Jędrzejów, a Moravia na własnym stadionie z JKS Jarosław.



1 godzina temu















