Alicja Grabka, siatkarka PGE Budowlanych: ja w przyszłym sezonie w DevelopResie? Nic nie wiem.

8 godzin temu
Fot. TAURON Liga

Rozmowa z ALICJĄ GRABKĄ, rozgrywającą PGE Budowlanych Łódź

SIATKÓWKA. TAURON LIGA

– Porażka w Rzeszowie 1-3 pozostawia pewnie spory niedosyt. Mogłyście ten mecz wygrać, albo przynajmniej doprowadzić do tie-breaka…

– Myślę, iż nazwałabym ten mecz, meczem niewykorzystanych szans. Nie potrafiliśmy dopiąć tych dwóch końcówek drugiego i trzeciego seta. Oczywiście nie ma co gdybać, bo w tamtym sezonie, też pamiętam, był podobny scenariusz. Wygrywałyśmy wtedy 1-0, w drugim secie też był wynik 21:17, ale wtedy też nie mogłyśmy dowieść tego zwycięstwa. Uważam, iż to jest dla nas duża nauka, żeby brać tą odpowiedzialność w końcówkach i utrzymać tą chłodną głowę. Tak jak wspomniałam, podsumowałabym ten mecz, po prostu stwierdzeniem, iż był meczem niewykorzystanych szans.

– Czwarty set zaczęłyście dobrze jednak rywalki gwałtownie wyrównały i odzyskały kontrolę. Z czego to wynikał ten problem z powrotem do swojego rytmu gry?

– Nie ma co ukrywać, iż budujące jest dla zespołu, kiedy te końcówki wygrywa, a dla drużyn które te końcówki przegrywają są to dołujące momenty. Uważam, iż musimy z tego wyciągnąć ogromną lekcję i przede wszystkim zrozumieć, iż jesteśmy zespołem, który jest w stanie wygrywać z każdym w tym sezonie. Musimy się po prostu nie bać tego zwycięstwa, tylko brać je, bo tak jak wspomniałam, uważam, iż mogliśmy na spokojnie wygrać w Rzeszowie.

– W drugim i trzecim secie można było odnieść wrażenie, iż podałyście rękę rywalkom i pozwoliłyście im wrócić do gry w kluczowych momentach.

– Tak, uważam, iż nie wykorzystałyśmy naszych szans. Wydaje mi się, iż końcówki w tych dwóch setach po prostu zagrałyśmy na małej pewność siebie. To spotkanie pokazało nam jednak, iż jesteśmy w stanie z takim zespołem wygrywać.

– W pierwszej rundzie pokonałyście DevelopRes 3-2, teraz w rewanżu też walczyłyście na równi z mistrzyniami Polski i było bardzo blisko. Można chyba stwierdzić, iż wiecie jak grać z zespołem z Rzeszowa?

– Myślę, iż po prostu jesteśmy bardzo dobrymi zespołami i jesteśmy na równym poziomie. Tutaj też decyduje dyspozycja dnia, może też właśnie zabrakło nam tej zimnej głowy w końcówkach. Takie rzeczy będą decydowały w dalszej naszej rywalizacji, bo uważam, iż jeszcze nie raz się w tym sezonie spotkamy.

– DevelopRes powiększył nad wami w tabeli TAURON Ligi przewagę do siedmiu punktów. Trudno będzie już dogogonić zespół z Rzeszowa przed fazą play-off?

– Tak, chociaż szczerze mówiąc nie patrzyłam w tabele. Wydaje mi się, iż przyjechałyśmy tu po prostu wygrać, nie patrząc tak naprawdę na te punkty i na to co tam się będzie działo. Teraz mamy w środę kolejny mecz Pucharu Polski i jeżeli uda nam się to wygrać, a nie widzę innej opcji, to spotykamy się z DevelopResem w półfinale.

– To by oznaczało taki mały „przedwczesny finał” już na etapie półfinału w Elblągu…

– jeżeli się nam uda oczywiście, to wydaje mi się, iż ta nasza drabinka była cięższa niż tej drugiej strony.

– Jak gra się pani w Rzeszowie? Lubi pani atmosferę hali na Podpromiu?

– Na Podpromiu jest bardzo miło, zawsze tu jest bardzo dużo kibiców i jest przyjemnie. Myślę, iż to jest fajne miejsce. Mimo późnej pory rozgrywania meczu i warunków pogodowych było sporo kibiców, ale wydaje mi się, iż zawsze tutaj licznie przychodzą na mecze. Naprawdę fajnie i przyjemnie się gra kiedy jest dużo ludzi. Od wielu lat Rzeszów stoi bardzo wysoko jeżeli chodzi o siatkówkę i bardzo miło się tu przyjeżdża. Mam stąd też blisko do domu, więc zawsze po meczu zostaję i odwiedzam rodzinkę.

– Czyli jak najbardziej mogłaby pani tutaj występować regularnie w przyszłym sezonie w barwach zespołu z Rzeszowa. Pojawiają się coraz częściej takie informacje?

– Ja nic nie wiem.


PRZECZYTAJ TEŻ: DevelopRes powiększa dystans

Idź do oryginalnego materiału