Amerykańska krytyka kanadyjskiej służby zdrowia – niewydolna i archaiczna

goniec.net 4 tygodni temu

W poniedziałek wieczorem konserwatywny komentator i strateg Stephen Taylor (@stephen_taylor) opublikował na platformie X krótki klip z Fox News, w którym ekonomista Heritage Foundation Peter St. Onge opisuje kanadyjski system ochrony zdrowia. St. Onge stwierdził, iż jest to system racjonowanej opieki: na operację biodra czeka się sześć miesięcy, stosuje się przestarzałe leki, a wiele aparatów MRI jest starych i ledwo działa. Taylor zadał proste pytanie: „Czy to prawda?”.

Wielu Kanadyjczyków – często z osobistym doświadczeniem – uznało tezę St. Onge’a za bliską rzeczywistości lub choćby zbyt optymistyczną.

  • Użytkownik @canadiandobie przytoczył dane o 100 876 udokumentowanych przypadkach zgonów pacjentów przebywających na listach oczekujących na operacje, badania diagnostyczne lub związaną z nimi opiekę od kwietnia 2018 roku. Dodał, iż nie jest rzadkością czekanie ponad trzy lata na operację, a zamykanie oddziałów ratunkowych z powodu braku personelu stało się normą w wielu prowincjach.
  • Inni wskazywali, iż sześć miesięcy na wymianę stawu biodrowego to raczej dolna granica. Pojawiały się historie o oczekiwaniu 10–18 miesięcy, a choćby dłużej. Jedna z użytkowniczek napisała, iż jej matka umierała na liście oczekujących, a druga opisała trzyletnią walkę żony, która zakończyła się operacją za granicą.
  • Często powtarzał się argument o niedostatecznej liczbie aparatów MRI i braku nowoczesnych technologii (m.in. terapii protonowej, której w przeciwieństwie do na przykład Polski, Kanada przez cały czas nie ma w pełnym zakresie). Wspominano także o braku lekarzy rodzinnych – problemie, który według niektórych dotyczy milionów Kanadyjczyków.
  • Pojawiły się porównania: „Więcej Kanadyjczyków umiera czekając na operację niż Amerykanów ginie od broni palnej”.

Głosy te podkreślały, iż system, choć formalnie powszechny i „darmowy” w punkcie świadczenia, działa poprzez limity i kolejkowanie – czyli klasyczne racjonowanie.

Nie zabrakło też zdecydowanych zaprzeczeń. Część użytkowników pisała, iż „to kompletna bzdura”, „total BS” albo „kłamstwa Amerykanów, którzy boją się wprowadzenia podobnego systemu u siebie”.

  • Pojawiały się historie pozytywne: szybkie leczenie nowotworów, sprawna opieka po wypadkach czy operacje biodra wykonane w ciągu kilku dni (w przypadku złamań, a nie planowanych wymian stawu). Jeden z ocalałych z raka płuca podkreślał, iż diagnostyka i operacja przebiegły gwałtownie na nowoczesnym sprzęcie.
  • Inni rozróżniali: złamanie biodra leczy się natychmiast, natomiast planowana wymiana stawu to zupełnie inna kategoria – i tu kolejki rzeczywiście są długie.
  • Niektórzy argumentowali, iż system kanadyjski to w praktyce odpowiednik amerykańskiego Medicare/Medicaid/Obamacare rozszerzony na wszystkich, a ograniczenia są konieczne, by uniknąć niekontrolowanego wzrostu popytu.
  • Pojawiły się też głosy bardziej zniuansowane: Kanada nie powinna porównywać się wyłącznie z USA. Zamiast bronić status quo albo straszyć „amerykańskim modelem”, warto przyglądać się innym systemom publicznym, które działają sprawniej.
Idź do oryginalnego materiału