W niedzielę doszło do wypadku z udziałem autobusu miejskiego Solaris Urbino 18, należącego do Miejskich Zakładów Autobusowych. Sześć osób zostało poszkodowanych, dwie, w tym jedna nieletnia, zostały przewiezione do szpitala.
Według informacji przekazanych przez policję autobus linii 186 miał najpierw zderzyć się z tramwajem, a następnie odjechać w kierunku ronda, uszkadzając po drodze siedem samochodów.

Ostatecznie wjechał do przejścia podziemnego, spychając do niego również jedno z aut.

Rzecznik Komendanta Stołecznego Policji podkom. Jacek Wiśniewski poinformował, iż kierowcą autobusu był 58-letni Polak. Z relacji kierowcy wynika, iż autobus mógł ulec awarii technicznej, miał problem z hamowaniem. Według Wiśniewskiego w sumie w zdarzeniu uczestniczyło 14 samochodów osobowych. Kierowca był trzeźwy, badanie narkotestem również dało wynik negatywny.
Ktoś przejął panowanie nad autobusem?
MZA w poniedziałek poinformowało w oświadczeniu, iż wstrzymuje się z wszelkimi komentarzami i opiniami na temat możliwych przyczyn wypadku (...), do czasu uzyskania możliwości dokładnego sprawdzenia pojazdu przez zespół specjalistów ze strony MZA i producenta.
"Aktualnie sprawa jest wyjaśniana wyłącznie przez policję i prokuraturę, które zabezpieczyły autobus" – zaznaczył rzecznik MZA Adam Stawicki.
Podkreślił jednocześnie, iż spółka uznaje za nieuprawnione wszelkie dywagacje o awarii pedału gazu jako możliwej przyczynie awarii. "W serii autobusów, z której pochodzi pojazd o numerze taborowym 7717, nie odnotowywano awarii tego urządzenia. Ewentualna awaria potencjometru, wedle posiadanej przez nas wiedzy, skutkowałaby unieruchomieniem pojazdu, a nie jego przyspieszeniem" – wyjaśnił.
Zaznaczył, iż spółka jest w stałym kontakcie z producentem pojazdów, firmą Solaris Bus & Coach, która udziela nam wsparcia technicznego w zakresie eksploatacji pojazdów marki Solaris.
"Zaprzeczamy również dywagacjom na temat możliwego uzyskania zdalnego panowania nad pojazdem, co potwierdza także producent autobusów. Taka techniczna możliwość nie istnieje" – dodał Stawicki.

2 godzin temu














