Przy okazji remontu parkingu służbowego zaroiło się w najbliższej okolicy siedziby Urzędu Miejskiego przy ul. Kościuszki w Kaliszu od samochodów osobowych z zielonymi winietami na ryczałtowo opłacone parkowanie w miejskiej Strefie Płatnego Parkowania.
Wg Słuchacza, który za pośrednictwem Linii Interwencyjnej przysłał nam zdjęcia samochodów w dużej części mogą one należeć do urzędników, którzy na czas remontu parkingu za urzędem, stawiają auta przed urzędem w godzinach swojej pracy. No właśnie, czyli w tych samych godzinach gdy przyjeżdżają do nich petenci. I ci petenci nie mają gdzie zaparkować.





Zadając odwieczne pytanie: czy urząd jest dla petenta czy petent dla urzędu – zachęcamy prezydenta Kinastowskiego by on z kolei zachęcił swoich podwładnych (przynajmniej tych wyższego szczebla, których stać na winiety) by na czas remontu parkingu korzystali z bezpłatnej komunikacji miejskiej, która zawdzięczają swojemu szefowi. A miejsca w zapchanej przestrzeni pod urzędem zostawmy interesantom. Nielogiczne?

Prócz nagłego wysypu aut z krótkoterminowymi identyfikatorami uprawniającymi do parkowania w strefie, mamy też:
1 zagadkę - mały nr 14 na kawałku papieru (czy to może być znak rozpoznawczy dla kontrolerów, by się nie trudzili?)

i patent, czyli jesli macie dojście do teczek na dokumenty z Sanepidu w Kaliszu, to trzeba włożyć na podszybie i… już ;-)

Autor:











