Autoryzacja NFZ na pięć lat? Nie dajmy sobie wmówić, iż to gwarancja działania szpitala

1 godzina temu

Szpital Miejski w Świnoujściu chwali się uzyskaniem autoryzacji Narodowego Funduszu Zdrowia na pięć lat. Informacja brzmi uspokajająco: pięć lat, NFZ, autoryzacja. Można odnieść wrażenie, iż mieszkańcy właśnie otrzymali gwarancję stabilnego funkcjonowania szpitala i jego oddziałów przez następnych pięć lat. Tyle iż przepisy mówią coś zupełnie innego. Autoryzacja nie jest gwarancją działania szpitala przez pięć lat. Nie jest także gwarancją utrzymania każdego oddziału ani kontraktu z NFZ.

Autoryzacja to wymóg, a nie pięcioletnia polisa bezpieczeństwa

Zacznijmy od podstaw.

Ustawa o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta mówi wprost, iż autoryzacja jest warunkiem realizacji przez szpital umowy z NFZ w ramach profili systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej.

Żeby ją uzyskać, placówka musi wykazać m.in., iż posiada odpowiedni personel, miejsce do udzielania świadczeń, wymagany sprzęt i aparaturę medyczną oraz prowadzi wewnętrzny system zarządzania jakością i bezpieczeństwem. Autoryzację wydaje się na określone zakresy świadczeń na okres pięciu lat.

To ważne osiągnięcie organizacyjne.

Ale z tego przepisu nie wynika, iż przez pięć lat szpital ma zagwarantowane finansowanie, iż wszystkie jego oddziały będą działały albo iż NFZ nie może wcześniej rozwiązać zawartych umów.

I właśnie tutaj kończy się PR, a zaczynają przepisy.

Pięć lat autoryzacji nie oznacza pięciu lat gwarancji

Mieszkaniec słysząc hasło „autoryzacja na pięć lat”, może zrozumieć je bardzo prosto:

„Przez następnych pięć lat nasz szpital jest bezpieczny”.

Nie. Takiego wniosku z autoryzacji wyciągać nie można.

Ogólne warunki umów z NFZ przewidują możliwość rozwiązania umowy w całości lub w części, także bez zachowania okresu wypowiedzenia, o ile wystąpią określone w przepisach przesłanki.

NFZ może zareagować między innymi wtedy, gdy szpital utraci uprawnienia konieczne do udzielania świadczeń, udziela świadczeń w sposób lub w warunkach istotnie niezgodnych z przepisami albo umową, a także gdy dochodzi do przerwy w udzielaniu świadczeń lub takiego ograniczenia ich dostępności, które uniemożliwia Funduszowi zapewnienie pacjentom odpowiedniej opieki.

Mówiąc po ludzku: autoryzacja nie chroni szpitala przed konsekwencjami późniejszych problemów.

Jeżeli dziś placówka spełnia warunki, a za kilka miesięcy przestanie je spełniać, pięcioletnia data na decyzji nie będzie magiczną tarczą.

Nie ma lekarzy? Nie ma wymaganego personelu? Są poważne problemy? Autoryzacja tego nie załatwi

Wyobraźmy sobie sytuację, iż określony oddział uzyskał autoryzację.

A później odchodzą lekarze.

Brakuje pielęgniarek.

Nie można zapewnić wymaganej obsady dyżurowej.

Przestaje być dostępny wymagany sprzęt.

Świadczenia są ograniczane albo wstrzymywane.

Warunki udzielania świadczeń zaczynają istotnie odbiegać od wymagań wynikających z prawa i kontraktu.

Czy szpital może w takiej sytuacji powiedzieć NFZ: „ale przecież mamy autoryzację do 2031 roku”?

Nie.

Przepisy przewidują konsekwencje właśnie na takie sytuacje. o ile pojawia się przeszkoda w wykonaniu umowy, NFZ może wyznaczyć czas na jej usunięcie. jeżeli problem nie zostanie usunięty albo nie da się go usunąć, Fundusz może rozwiązać umowę w tej części, której szpital nie jest w stanie realizować.

Co więcej, o ile występuje zagrożenie zdrowia lub życia pacjentów, przepisy pozwalają NFZ na rozwiązanie umowy w całości lub części bez wcześniejszego wezwania placówki do usunięcia naruszeń.

To pokazuje najlepiej, ile naprawdę znaczy pięcioletnia data na autoryzacji.

NFZ może nie tylko rozwiązać umowę. Może również cofnąć autoryzację

Jest jeszcze jeden przepis, o którym warto mówić głośno.

Ustawa o jakości przewiduje, iż o ile umowa z NFZ dotycząca świadczeń objętych autoryzacją zostanie rozwiązana z powodu utraty wymaganych uprawnień albo udzielania świadczeń w sposób niespełniający warunków autoryzacji, Prezes NFZ cofa autoryzację w tym zakresie.

Ma to nastąpić nie później niż w ciągu czternastu dni od rozwiązania umowy.

Czy można więc uczciwie powiedzieć mieszkańcom:

„Dostaliśmy autoryzację na pięć lat, więc przez pięć lat szpital będzie działał”?

Nie.

Można powiedzieć:

„Na dzień przeprowadzenia procedury szpital spełnił wymagania potrzebne do uzyskania autoryzacji w określonych zakresach.”

To jest fakt.

Cała reszta zależy od tego, czy te wymagania będą spełniane również jutro, za miesiąc, za rok i za cztery lata.

Jest jeszcze jeden bardzo istotny szczegół

Sam Narodowy Fundusz Zdrowia informował, iż aktualny wykaz placówek należących do systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń obowiązuje od 1 stycznia 2023 roku do 30 czerwca 2027 roku.

NFZ wskazywał jednocześnie, iż umowy obowiązujące w tym okresie były zabezpieczone i nie były uzależnione od posiadania autoryzacji. Autoryzacja ma znaczenie jako warunek funkcjonowania w systemie na kolejny okres.

To kolejny powód, dla którego mieszkańcy powinni dokładnie wiedzieć, co oznacza dzisiejszy komunikat, zamiast otrzymywać jedynie wygodne politycznie hasło:

„Mamy autoryzację na pięć lat”.

Sukces administracyjny? Tak. Gwarancja dla mieszkańców? Nie.

Uzyskanie autoryzacji jest oczywiście dobrą wiadomością. Lepiej ją mieć niż jej nie mieć. Oznacza, iż placówka przeszła określoną procedurę i spełniła wymagania przewidziane prawem.

Ale robienie z tego informacji sugerującej, iż przyszłość świnoujskiego szpitala została właśnie zabezpieczona na pięć lat, jest co najmniej poważnym uproszczeniem.

Jeżeli szpital i władze miasta wykorzystują pięcioletnią autoryzację jako dowód na pięć lat spokojnego funkcjonowania placówki, to mamy do czynienia przede wszystkim z przekazem PR-owym, a nie z pięcioletnią gwarancją opieki medycznej dla mieszkańców.

Bo autoryzacja nie stworzy lekarzy, jeżeli ich zabraknie.

Nie zastąpi pielęgniarek.

Nie naprawi aparatury.

Nie zapewni prawidłowej organizacji pracy oddziałów.

Nie zagwarantuje utrzymania każdego zakresu świadczeń.

I przede wszystkim nie odbiera NFZ prawa do reagowania, o ile warunki umowy przestaną być spełniane.

Mieszkańcy potrzebują odpowiedzi na inne pytania

Zamiast kolejnych zdjęć, gratulacji i komunikatów o „pięciu latach”, znacznie ważniejsze są konkretne informacje.

Czy wszystkie oddziały mają pełną wymaganą obsadę lekarską?

Czy zabezpieczone są wszystkie dyżury?

Czy szpital posiada odpowiednią liczbę pielęgniarek?

Które dokładnie zakresy świadczeń otrzymały autoryzację?

Czy wszystkie oddziały zostały nią objęte?

Czy są zakresy, dla których autoryzacji nie wydano?

Jak wygląda sytuacja kadrowa na oddziałach?

Czy gdziekolwiek występuje ryzyko ograniczenia lub zawieszenia świadczeń?

Jakie są wyniki kontroli NFZ i innych instytucji?

To są pytania dotyczące realnego bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców Świnoujścia.

Papier nie leczy

Autoryzacja NFZ jest potrzebna. Jest elementem systemu jakości i warunkiem prawnym dotyczącym przyszłego funkcjonowania w systemie PSZ.

Ale nie jest gwarancją, iż Szpital Miejski w Świnoujściu w obecnym kształcie będzie działał przez następnych pięć lat.

Nie gwarantuje działania każdego oddziału.

Nie gwarantuje pięciu lat kontraktów.

Nie gwarantuje pięciu lat pełnej dostępności świadczeń.

Dlatego zamiast budować wokół jednej decyzji administracyjnej atmosferę wielkiego pięcioletniego bezpieczeństwa, warto mieszkańcom powiedzieć prawdę:

autoryzację można mieć na pięć lat, ale warunki kontraktu trzeba spełniać każdego dnia.

A kiedy szpital przestaje je spełniać, NFZ posiada narzędzia pozwalające ograniczyć lub rozwiązać umowę, a w określonych przypadkach konsekwencją może być również cofnięcie autoryzacji.

Pięcioletnia autoryzacja to nie pięcioletnia gwarancja działania szpitala. I właśnie tę różnicę mieszkańcy Świnoujścia powinni znać.

Idź do oryginalnego materiału