Dla fanów twórczości Zdzisława Beksińskiego to ważna wiadomość. Ponad 20 obrazów należących do Anny i Piotra Dmochowskich trafia do Sanoka, rodzinnego miasta malarza. Tamtejsze Muzeum Historyczne ma największą kolekcję prac Beksińskiego i prawa autorskie do jego twórczości. Kolekcjonerzy z Paryża zdecydowali, iż przekażą swój zbiór w depozyt.
– Jednym z argumentów, które przemówiły za tym, by przekazać te obrazy do Sanoka, był fakt, iż tamtejszy zamek został rozbudowany i to stało się dużym, ważnym muzeum. To nie jest prowincjonalne miejsce, tylko prawdziwie światowe muzeum. Te obrazy nie są na zsyłce, tylko są oddane do prestiżowego muzeum, w którym mają swoje usprawiedliwione miejsce – mówi Polskiemu Radiu RDC Piotr Dmochowski. Razem z żoną Anną pierwszy raz organizowali wystawę prac Beksińskiego w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej w 1995 roku. Ta ostatnia trwała najdłużej, bo pięć lat. I choć było sporo czasu w jej spokojne obejrzenie, to nie brakowało tych, którzy skorzystali w ostatnich dniach. W weekend Muzeum Archidiecezji Warszawskiej przyjęło ponad 200 widzów.
– Zajrzało do nas sporo osób, które czekały do ostatniej chwili, ale byli też i tacy odwiedzający, którzy są miłośnikami Beksińskiego i wcześniej widzieli tę kolekcję kilka razy – mówi dr Piotr Kopszak, dyrektor muzeum. Zwraca uwagę, iż w Warszawie, w której Beksiński mieszkał przez prawie 30 lat, wielokrotnie mówiło się o pomyśle stworzenia muzeum poświęconego jego twórczości. – Pierwszy pokaz obrazów w naszym muzeum wziął się z tego, iż początkowo były takie koncepcje, w które miało być zaangażowane miasto, ale nie udało się ich wprowadzić w życie. Nie udało się stworzyć muzeum Beksińskiego w Warszawie, więc trudno, trzeba będzie jeździć do Sanoka – dodaje z uśmiechem dyrektor Muzeum Archidiecezji Warszawskiej.

Przejazd w eskorcie przez pół Polski. "Tak, to jest stresujące"
Po odbiór obrazów przekazywanych w depozyt do Sanoka w poniedziałek (15 czerwca) rano do Warszawy przyjechał dyrektor tamtejszego Muzeum Historycznego dr Jarosław Serafin z kilkoma pracownikami. Razem z nimi kolekcjoner Piotr Dmochowski wziął udział w odbiorze konserwatorskim. Oglądał każdy z obrazów. Na kilku zauważono niewielkie przerysowania na werniksie, wynikające z naturalnych procesów starzenia się obrazów i ich ekspozycji. Następnie pracownicy w białych rękawiczkach rozpoczęli zdejmowanie obrazów ze ścian i pakowanie ich na drogę do Sanoka. Dyrektor Serafin nie ukrywa, iż jemu i jego pracownikom tego dnia towarzyszyło sporo emocji.
– Podejście do pracy muzealnika jest takie, iż to spokój i kontemplacja, a w praktyce są wydarzenia, które wymagają ogromnego nakładu pracy i nie mniejszego stresu. Czy pakowanie i transport obrazów Beksińskiego są stresujące? Zważywszy na wartość artystyczną i materialną, wymaga to dużej uwagi i wolelibyśmy uniknąć jakichkolwiek kłopotów – mówi Polskiemu Radiu RDC Jarosław Serafin. Jednego z pracowników sanockiego muzeum pytamy, który raz będzie podróżował po Polsce z obrazami Zdzisława Beksińskiego? – 36 lat pracy w muzeum, więc trudno policzyć. Bywało i tak, iż było po 5-6 transportów w roku, teraz są 2-3, kiedy jedziemy, montujemy wystawę, a potem przyjeżdżamy ją demontować – opowiada.
Obrazy Beksińskiego po pieczołowitym zapakowaniu przejechały z Warszawy do Sanoka w transporcie eskortowanym przez ochronę. Dyrektor Serafin podkreśla, iż wymagają tego przepisy, ale też zdrowy rozsądek i świadomość tego, jak cenne są dzieła. O czym myślał po przywiezieniu obrazów do Sanoka? – Dom Beksińskiego to oczywiście również Warszawa, do której przeniósł się z rodziną w 1977 roku. Choć był związany z Krakowem i Rzeszowem, i sam powtarzał, iż nie przywiązuje się do miejsc, to oczywiście Sanok jest na mapie życiowych losów całej rodziny Beksińskich bardzo istotny – opowiada. Dyrektor Muzeum Historycznego przypomina, iż rodzina malarza przez 150 lat rozwijała działalność społeczną i zawodową w Sanoku, a Zdzisław dojrzewał tam jako człowiek i artysta.
– Tutaj spędził najlepszy czas swojego życia. To samo deklarowała jego żona, ale też syn Tomasz, który po wyprowadzce do Warszawy tęsknił za Sanokiem. W tym sensie absolutnie możemy powiedzieć: mistrzu, witaj w domu – mówi dr Serafin.

"Ponad 40 lat byłem promotorem i kolekcjonerem, będę to robił do śmierci"
Anna i Piotr Dmochowscy to właściciele największej na świecie prywatnej kolekcji prac Zdzisława Beksińskiego. Mają 100 obrazów malarza, a także setki rysunków i fotografii jego autorstwa. Piotr Dmochowski, prawnik mieszkający i pracujący w Paryżu, poznał Beksińskiego w latach 80. ubiegłego wieku. Po podjęciu współpracy z artystą, w celu promowania go na świecie, Dmochowski wielokrotnie bywał w mieszkaniu malarza na warszawskim Służewcu. Wspomina, jak prywatnym samochodem woził obrazy do Paryża. – To była wyjątkowo niebezpieczna misja, ówczesne polskie drogi nie przypominały niczego z tych dzisiejszych – wspomina nasz rozmówca.
W kolekcji, która trafia w depozyt do Sanoka, jest m.in. pierwszy obraz, który Dmochowski kupił od Beksińskiego, obraz, który odkupił od Elżbiety Dzikowskiej i ten, który z żoną nazywają "Para mumii" (Beksiński nie nadawał tytułów swoim pracom, a jedynie je numerował. Fani jego twórczości mają zwyczaj nadawać własne tytuły ulubionym obrazom – red.) – To jest obraz, jaki od samego początku wybrałem jako logo wszystkiego, co robiłem, niezależnie czy to miało związek z Beksińskim, czy nie – opowiada Piotr Dmochowski. Jego żona Anna nie ma wątpliwości, iż „Para mumii” to jeden z najbardziej znanych obrazów Beksińskiego. – On jest rzeczywiście szalenie znany, tak jak inny obraz, który jest na naszej wystawie w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie – kołyska, która często nam towarzyszyła przy publikacjach. To jeden z tych obrazów, który jest ogromnym symbolem tej sztuki – mówi Anna Dmochowska.
Obrazy Beksińskiego z kolekcji Dmochowskich można było do niedawna oglądać także w Miejskiej Galerii Sztuki w Częstochowie. W Sanoku będzie je można zobaczyć pod koniec tego roku, wcześniej muzeum chce przystosować dla tej ekspozycji jedną z sal, poprzedzających Galerię Beksińskiego w sanockim zamku. Piotr i Anna Dmochowscy planują przylecieć na otwarcie tej wystawy.
– To, co zaczęło się jako przyjemność kolekcjonera, stało się najważniejszym nurtem mojego życia, daleko ważniejszym niż mój zawód. Przez ponad 40 lat zajmuję się sztuką Beksińskiego, czuję się promotorem i kolekcjonerem. Te dwie rzeczy przez 43 lata robiłem, robię i będę robił do śmierci – mówi Dmochowski. Kolekcjoner to także autor publikacji o Beksińskim (m.in. beksinskimuzeum.net, beksinskiarchiwum.net ostatnio wzbogacony o dział poświęcony filantropowi Julianowi Godlewskiemu - jednemu z największych dobroczyńców Wawelu).
Zdzisław Beksiński urodził się w 1929 roku Sanoku, a zmarł 21 lutego 2005 roku w Warszawie (został zamordowany w swoim mieszkaniu na ul. Sonaty). W latach 70. i 80. jego obrazy były pokazywane na całym świecie, m.in. we Francji, Niemczech, Belgii i we Włoszech. Jako jedyny Europejczyk ma stałą ekspozycję w Muzeum Sztuki w Osace (Japonia). Muzeum Historyczne w Sanoku jest spadkobiercą spuścizny po malarzu. To do Sanoka trafiło ponad 5 tysięcy prac, w tym 208 obrazów. To największy na świecie zbiór prac Zdzisława Beksińskiego.

Piotr Dmochowski

1 godzina temu


![Tak wygląda cmentarz po przejściu burzy[ZDJĘCIA]](https://wpoznaniu.pl/wp-content/uploads/2026/06/20260615_094755.jpg)
![Chełm. Uronił łzę na grobie dziadka. Niezwykła podróż Martina Kordacza śladami przodka [ZDJĘCIA]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/xga-4x3-chelm-uronil-lze-na-grobie-dziadka-niezwykla-podroz-martina-kordacza-sladami-przodka-1781526228.jpg)


![W ostatnich dniach odeszli od nas [8.06 – 14.06.2026]](https://infoprzasnysz.b-cdn.net/wp-content/uploads/2026/02/znicz-nekrolog.jpg)

