Zagadka trzech miast Wszystko zaczęło się od jednego dokumentu i starej fotografii. - Znalazłem dokument, w którym stwierdzono, iż mój dziadek zginął czy też został w Chełmie - wspomina Martin Kordacz. Problem polegał na tym, iż miejscowości o tej nazwie było więcej. - Tych miejscowości o nazwie Chełm było trzy. Jedna w Polsce, a dwie na Ukrainie - tłumaczy pan Martin, który od 2011 roku prowadził żmudną korespondencję z władzami różnych
miast.Kluczowym dowodem w jego długich poszukiwaniach okazało się zdjęcie z pogrzebu z 1916 roku. - Mam fotografię tego pochówku, gdzie jest ujęcie z dołu cmentarza i tam na końcu jest strzałka od towarzysza broni lub znajomego mojego dziadka, która pokazuje, gdzie został pochowany - wyjaśnia
Czech.Josef Kordacz zmarł w wieku 35 lat, a jego grób oznaczono numerem
306.Profos z Pragi Josef Kordacz nie był przypadkowym żołnierzem. Przed wojną pracował jako policjant w Pradze, co zdeterminowało jego rolę w armii Austro-Węgierskiej i w samym Cheł
mie.Dla pana Martina to była niezwykle wzruszająca chwila...- On był w jednostce wartowniczej. Tu był jakiś areszt i on tam pracował jako strażnik - wyjaśniają źródła, na które natrafiła rodzina Josefa. Pełnił funkcję profosa, czyli podoficera aresztu wojskowego. Choć jego jednostka walczyła na Wołyniu podczas rosyjskiej ofensywy w 1916 roku, Josef prawdopodobnie trafił do Chełma jako ranny. To tutaj funkcjonowały przyfrontowe szpitale wojskowe, do których transportowano żołnierzy z pola walki. Niestety, mimo pomocy medycznej, Josef zmarł i spoczął na nekropolii przy ul. Mł
odowskiej.Przyjaźń zrodzona z przypadku Historia ta nie doczekałaby się finału, gdyby nie były chełmski radny Jerzy Jaworski. Ich znajomość zaczęła się, jak sam przyznaje, „zupełnie przypadkowo”. Kiedy pan Martin wysłał zapytanie do chełmskiego magistratu, Jaworski zainteresował się sprawą. Choć oficjalne informacje sugerowały, iż na cmentarzu nie ma indywidualnych pochówków, radny nie odpuścił.- Korespondowaliśmy i w 2017 roku Martin przyjechał tutaj z krzyżem, który umieścił w tym miejscu. No i od tego się zaczęła nasza znajomość, co prawda na odległość, no ale jak widać przetrwała - opowiada Jerzy Jaworski. Z historią rodziny Kordaczów Jerzy Jaworski związany jest od kilkunastu latMartin Kordacz wielokrotnie podkreślał wagę tej relacji.- Pana Jerzego traktuję jak przyjaciela i nie zapomnę do końca życia tego, co dla mnie robi. Bez pomocy mojego przyjaciela to wszystko by się nie wydarzyło. Nie przyjechałbym tutaj ponownie z tą tablicą. Ona jest tak naprawdę dla wszystkich, którzy tu przychodzą. Po to, by pamiętano o dziadku - mówi wyraźnie wzruszony pan Martin. Pamięć ponad granicami Spotkanie w kameralnym gronie, w czasie którego ustawiono monument, zgromadziło osoby, którym bliska jest historia regionu. Obecny był m.in. Tomasz Kubiczek z Lublina, który od lat śledzi te poszukiwania. - Cieszę się, iż trwa pamięć o tych, którzy zginęli i iż przyjeżdżają krewni odwiedzać te miejsca - podkreślił w rozmowie z nami. Dla Martina Kordacza każda wizyta w Chełmie jest podróżą pełną emocji. Na co dzień o grób Jozefa Kordacza dbają państwo Jaworscy - Pierwsza wizyta wypadła w roku 2017, w 101 lat od śmierci dziadka. Cieszę się, iż tu przyjechałem i mogę tu być także teraz. Miałem do pokonania ponad tysiąc kilometrów - mówił, wspominając swój pierwszy przyjazd do naszego miasta. Ustawienie tablicy 15 czerwca to jednak nie koniec działań. Jerzy Jaworski, który czuje się „po części odpowiedzialny za to, co Martin tutaj postawił”, planuje dalsze kwerendy w lubelskich archiwach w poszukiwaniu planów sytuacyjnych cmentarza. - Warto zorganizować jakieś miejsce, gdzie osoby takie jak Martin będą mogły postawić znicz dla swoich bliskich - podsumowuje były samorządowiec, dążąc do godnego upamiętnienia wszystkich, którzy spoczywają na tym niezwykle ciekawym historycznie i złożonym terenie. Czytaj także:Satorianie potwierdzili dobrą dyspozycjęWażna przestroga Chełmianki o obscenicznym zachowaniu przy przedszkolu w ChełmieGm. Siedliszcze. Nowoczesny plac zabaw musi poczekać. Rozstrzygnięcie zablokowały wysokie cenyRoboty, innowacje i przyszłość przemysłu. Chełm zaprasza młodych mistrzów mechatroniki z całej Polski