Bezpieczeństwo czy „skandal”? O zamkniętym wejściu na plażę w Świnoujściu

1 godzina temu

Jedno z wejść na plażę w Świnoujściu, oznaczone numerem 12 i zlokalizowane na przedłużeniu ulicy Powstańców Śląskich, zostało tymczasowo zamknięte. Powód? Drzewo, którego uszkodzone i pękające konary zaczęły realnie zagrażać bezpieczeństwu pieszych.

Podczas ostatnich oględzin stwierdzono, iż w ciągu kilku dni stan drzewa gwałtownie się pogorszył. Silny wiatr, utrzymujące się niskie temperatury oraz oblodzenie sprawiły, iż kolejne konary pękły i mogą w każdej chwili spaść na osoby korzystające z wejścia na plażę.

Decyzję o natychmiastowej interwencji podjęli urzędnicy tzw. zielonej brygady, przedstawiciele Ośrodka Sportu i Rekreacji Wyspiarz oraz Urzędu Morskiego. Uszkodzone konary mają zostać usunięte jeszcze dziś, a zamknięcie wejścia ma charakter wyłącznie tymczasowy i wynika z troski o bezpieczeństwo mieszkańców oraz turystów.

I tu pojawia się pytanie, które w imieniu mieszkańców warto zadać głośno.

Czy teraz pojawią się „zieloni” aktywiści, którzy stwierdzą, iż nie wolno, iż to zamach na naturę, iż to skandal i iż drzewo należało zostawić choćby wtedy, gdy konary spadają ludziom na głowy? Czy któryś z dzielnych dziennikarzy na etacie w urzędzie miasta napisze, iż to „kontrowersyjna wycinka”, zamiast uczciwie nazwać rzeczy po imieniu?

Bo prawda jest znacznie mniej efektowna niż sensacyjny nagłówek. Czasem wycinka albo przycinka drzewa jest konieczna. Czasem chodzi nie o ideologię, ale o zwykłe ludzkie bezpieczeństwo. A punkt widzenia bardzo często zależy od tego, na czyim utrzymaniu są tak zwani działacze społeczni i tak zwani dziennikarze.

Drzewo nie jest świętością, gdy staje się zagrożeniem. A odpowiedzialność za zdrowie i życie ludzi powinna zawsze stać wyżej niż polityczne czy aktywistyczne narracje.

I to naprawdę nie jest skandal. To zwykły rozsądek.

Idź do oryginalnego materiału