„Bieszczadzkie Granie” znów przyciągnęło wieluńską publiczność

1 godzina temu

Bieszczadzka muzyka, gitara, poezja i wspomnienia o Przemku „Chmielu” Chmielewskim po raz kolejny zabrzmiały w Wieluniu. W sobotę, 5 września, w parku im. Żwirki i Wigury odbyło się „Bieszczadzkie Granie” – wydarzenie, które od kilku lat przypomina postać związanego z Wieluniem muzyka i popularyzuje piosenkę z kręgu Krainy Łagodności. Tegoroczny koncert zgromadził liczną publiczność.

Na scenie pojawili się artyści związani z bieszczadzkim klimatem i muzyką gitarową. Publiczność usłyszała m.in. Andrzeja i Małgorzatę Wawrzyniak, Pawła Lewandowskiego oraz Jerzego Krupę. Gwiazdą wieczoru była „Wolna Grupa Bukowina”.

-To, iż w środku miasta organizowane są koncerty w plenerze, iż ludzie mogą sobie przyjść i być w tak licznym gronie, to jest niesamowite – mówił Andrzej Wawrzyniak.

Podobne wrażenia miała Małgorzata Wawrzyniak.

-Ja jestem pod wrażeniem ilości ludzi, którzy zechcieli tu przyjść i posłuchać muzyki. Bardzo dobrze nam się grało. Przyjeżdżamy tutaj z przyjemnością. Było czuć ze sceny, iż ci ludzie nie są tutaj z przypadku. Oni tu przyszli świadomie i z wielką uwagą nas słuchali – podkreślała.

Największą atrakcją tegorocznego wydarzenia był koncert zespołu Wolna Grupa Bukowina od lat kojarzonego z nurtem piosenki poetyckiej, gitarowej i turystycznej. Wacław Juszczyszyn przypomniał, iż ważne miejsce w repertuarze zespołu zajmują teksty Wojciecha Belona.

Nasz repertuar zawsze był oparty na piosenkach i wierszach Wojtka Belona. Piosenki, które powstały później, po jego śmierci, też są oparte na jego tekstach – mówił muzyk.

O wyjątkowym charakterze spotkań z publicznością opowiadała również Grażyna Kulawik.

-Jak jest tekst i muzyka, to mogą budzić różne emocje. My chcemy, aby były to dobre emocje – zaznaczyła. – Na naszych koncertach nie ma publiczności przypadkowej. Ci, którzy przychodzą na nasze koncerty, to są ci, którzy znają nasze piosenki.

Pomysłodawcą „Bieszczadzkiego Grania” jest Tomasz Gorczycki z Wielunia, a organizatorem wydarzenia – Wieluński Dom Kultury. Jak podkreślał pomysłodawca, tegoroczna edycja była wyjątkowa pod względem frekwencji i atmosfery.

-Jest to chyba najlepsza z dotychczasowych imprez. Mamy dużo miłośników Bieszczadów, którzy zjechali z całej Polski tutaj do nas, i wszyscy się pochlebnie wyrażają. Muzyka z Krainy Łagodności jest niszową muzyką. Trzeba wsłuchać się w tekst i na chwilę się zatrzymać – mówił Tomasz Gorczycki.

Na koncert przyjechali nie tylko mieszkańcy Wielunia i okolic. Wśród publiczności znalazł się również Mirosław Madziała, współtwórca „Chmielowiska” w Bieszczadach, który pokonał około 120 kilometrów, by posłuchać muzyki i spotkać się z przyjaciółmi.

-Ta muzyka do mnie zawsze przemawia. Przyjechałem spotkać się z przyjaciółmi i posłuchać dobrej muzyki. Kilkanaście razy w roku wyjeżdżam w Bieszczady, bo kocham chodzić po górach – opowiadał.

„Bieszczadzkie Granie” jest przede wszystkim spotkaniem poświęconym pamięci Przemka „Chmiela” Chmielewskiego – wielunianina, który w 2010 roku zamieszkał w Bieszczadach i tam rozwijał swoją muzyczną pasję.

Chmielewski tworzył własne utwory i komponował muzykę do wierszy Mirosława Welza. Z jego twórczością związane są m.in. utwory „Zakapiorskie Bieszczady” oraz „Znam dziewczynę o twarzy anioła”. Jego muzyczna droga na trwałe związała go z Bieszczadami i środowiskiem ludzi, dla których góry stały się czymś więcej niż tylko miejscem na mapie.

Przemek „Chmiel” Chmielewski zmarł w 2017 roku.

Wydarzenie poprzedził wernisaż wystawy Inki Wieczeńskiej pt. „I to są moje Bieszczady”.

Idź do oryginalnego materiału