Bitwa o finał. Lublin przetrwał chaos i złamał Warszawę

wschodni24.pl 4 dni temu

To nie jest zwykły półfinał. To historia, która już raz została napisana… i właśnie dostaje swoją kontynuację.

Wchodzimy w halę. Światła przygasają, parkiet jeszcze pusty, ale napięcie czuć w powietrzu. To tutaj za chwilę rozegra się kolejny rozdział pojedynku, który niedawno elektryzował Europę.

Bo przecież to nie jest pierwsze spotkanie tych drużyn.

Kilka tygodni temu, w drodze do Final Four Ligi Mistrzów w Turynie, PGE Projekt Warszawa i Bogdanka LUK Lublin stanęły naprzeciw siebie. Tamten wieczór miał jednego bohatera.

Warszawa.

Projekt zagrał wtedy siatkówkę niemal kompletną. Pewność w ataku, dyscyplina w bloku i chłodna głowa w kluczowych momentach. To nie było zwycięstwo przypadkowe. To był sygnał wysłany do całej ligi.

Wracamy do teraźniejszości.

Kamery ruszają. Pierwsze ujęcie na trybuny. Kibice wiedzą, iż to coś więcej niż półfinał. To rewanż, który nie musi być nazwany, żeby każdy go czuł.

Zawodnicy wychodzą na parkiet.

Po jednej stronie Projekt. Drużyna, która potrafi przejąć kontrolę nad meczem i nie oddać jej do samego końca.

Po drugiej Lublin. Zespół, który pamięta każdy moment tamtej porażki.

Pierwsza piłka.

Błąd serwisowy McCarthy’ego, jakby ręka jeszcze nie złapała rytmu. Ale odpowiedź przychodzi natychmiast. Blok PGE Projekt Warszawa zamyka akcję bez litości.

W ekipie Bogdanka LUK Lublin dobrze w mecz wchodzi Mateusz Malinowski. Odważnie, konkretnie, bierze odpowiedzialność.

I wtedy pojawia się pierwszy moment, który podnosi temperaturę.

Wilfredo Leon. As serwisowy. Czyste uderzenie. Publiczność reaguje natychmiast. Ale już chwilę później ryzyko daje o sobie znać. Druga zagrywka trafia w siatkę.

To oznacza jedno.

Dziś nikt nie będzie kalkulował. Każdy da z siebie sto procent w polu serwisowym.

5:5. Początek wyrównany.

Projekt zaczyna celować zagrywką w Leona. To nie jest przypadek. To plan. Ale León wygląda dziś na zawodnika w świetnej dyspozycji. Pewny w przyjęciu, zdecydowany w ataku.

Po drugiej stronie Gomółka zaczyna mecz jak stary wyjadacz. Jego techniczne ataki są niezwykle skuteczne i pozwalają Lublinowi utrzymać kontakt.

Po pierwszej rotacji 11:9 dla Projektu.

I nagle kolejny błysk. Leon trafia Damiana Wojtaszka. 11:11. Jedna akcja zmienia obraz gry.

Ale Warszawa ma dziś coś, co funkcjonuje perfekcyjnie.

Blok.

Zatrzymany Young. Mocna odpowiedź Projektu, który bardzo świadomie korzysta z ataku pipe z szóstej strefy.

Leon dokłada punktowy blok. Emocje rosną.

15:14 dla Lublina. Czas dla Projektu.

Kilka kolejnych akcji i robi się 18:16 dla Bogdanki. Momentum po stronie gości. Ale wtedy pojawia się odpowiedź.

As serwisowy Bednorza. 18:18. Natychmiastowy czas dla trenera Stefana Antigi.

Chwilę później Bednorz psuje zagrywkę. Leon odpowiada tym samym. Ryzyko jest dziś wpisane w każdy punkt.

Na prawym skrzydle Malinowski trzyma poziom. Stabilność w najważniejszych momentach.

Po dobrym serwisie Gomółki Projekt nie kończy akcji. Bogdanka to wykorzystuje.

22:22. Końcówka, w której wszystko może się wydarzyć.

Błąd Young a. Po drugiej stronie świetnie Kochanowski, ale z trudnej sytuacji ratuje Leon.

23:23.

Blok na Bednorzu. Piłka setowa dla Lublina. Czas dla Projektu. Wracają na parkiet. Bartosz Bednorz kończy atak. 24:24.Leon z lewego skrzydła. 25:24. Malinowski myli się na zagrywce. Horror.

Bednorz na serwisie. Perfekcyjnie. Oddana piłka. Kevin Tillie kończy. 26:25. Jeszcze jedna zagrywka. Jeszcze lepsza. Blok na Leonie. Koniec seta.

PGE Projekt Warszawa wygrywa pierwszą partię 27:25.

To był set, który nie chciał się skończyć. I dokładnie takich emocji wszyscy się spodziewali.

Drugi set. Kamera wraca na parkiet. I przez chwilę wydaje się, iż oglądamy powtórkę.

Początek niemal identyczny jak wcześniej. Cios za cios. Akcja za akcję.

5:4 dla Bogdanka LUK Lublin. Ale tym razem pierwszy sygnał daje Warszawa.

Jan Firlej – rozegranie na najwyższym poziomie i do tego as serwisowy. To moment, który miał dać impuls PGE Projekt Warszawa. 9:8 dla Lublina. Jeszcze wszystko jest otwarte. I wtedy… coś się urywa.

Chwila rozprężenia po stronie Projektu. Jedna seria, która zmienia obraz seta.

14:9 dla Lublina. Drugi czas dla Warszawy. Wracają na parkiet.

Błąd Gomółki w ataku… ale to tylko przerywnik. Bo zaraz mecz przejmuje jeden zawodnik.

Malinowski. As serwisowy. 16 punkt. Zostaje w polu serwisowym. 17 punkt. Ten set zaczyna mieć jednego bohatera.

Malinowski gra niemal bezbłędnie. choćby jeżeli się pomyli, natychmiast wraca i punktuje dalej. Pewność, rytm, skuteczność.

Obok niego swoje robi Wilfredo Leon. As. Kolejny. Spokój i jakość, której nie da się zatrzymać. 19:10.

Na parkiecie robi się jednostronnie. Grozdanow ze środka. 22:10.

Leon dokłada kolejne punkty zagrywką. 23:10. Warszawa wygląda jak drużyna bez odpowiedzi. Brakuje reakcji, brakuje energii, brakuje momentu przełamania. Na parkiecie pojawiają się rezerwowi. Dają dwa punkty. Ale to tylko korekta wyniku. Bo Malinowski przypomina, kto dziś rozdaje karty w tym secie. A ostatnia akcja mówi wszystko. Przechodząca piłka.

Marcin Komenda kończy ją bez wahania.

Bogdanka LUK Lublin bierze seta i wyrównuje stan meczu. Wracamy do gry.

I ten półfinał zaczyna się od nowa.

Trzeci set. Kamera wraca na parkiet. I od pierwszej piłki widać jedno – reset. Twardy, bez kompromisów. PGE Projekt Warszawa podnosi się jak bokser po nokaucie. Bez wahania, bez oglądania się za siebie.

3:0. Natychmiastowy sygnał.

Czas dla trenera Stefana Antigi.

Lublin wygląda przez chwilę jak drużyna, która jeszcze nie wróciła do gry. 5:3. choćby Wilfredo Leo n myli się na zagrywce. Rzadki obraz.

Szybka reakcja. Zmiana. Sasak za Malinowskiego. Próba złapania nowej energii.

Set zaczyna się wyrównywać, ale to Warszawa wciąż prowadzi. 10:8.

W trudnym momencie pojawia się Bednorz. Kończy niewygodną piłkę. 11:8.

Chwilę później as. 13:9.

Projekt wraca do życia.

Ale tylko na moment.

Kilka szybkich akcji dla Bogdanka LUK Lublin. 13:12. Czas dla Warszawy.

15:15.

Wracamy dokładnie do tego, co widzieliśmy w pierwszym secie. Gra nerwów. Gra detali.

17:16 dla Projektu i kolejny czas.

I nagle odwrócenie.

McCarthy zatrzymuje Bednorza blokiem. Malinowski wraca i dokłada swoje, zatrzymując kolejną akcję.

20:16 dla Lublina.

Momentum zmienia stronę.

Podwójna zmiana w Warszawie. Próba reakcji.

Jakub Kochanowski daje impuls. As serwisowy. 20:18.

Ale za chwilę błąd. Niespodziewany. Punkt dla Lublina.

23:18.

Kontrowersyjny challenge. Nerwy. Decyzja, która nie uspokaja nikogo.

As serwisowy dla Lublina.

Jeszcze próbuje ratować sytuację Weber. Jeszcze tli się nadzieja.

Zatrzymany León. 24:20.

Bednorz dokłada punkt. 24:21. Gomółka ciągnie wynik. 24:22.

I wtedy zaczyna się końcówka, która przechodzi do głowy.

Malinowski zatrzymany. Lenn zatrzymany przez Gomółkę.

24:24. Remis. Hala wstrzymuje oddech.

Leon bierze kolejną piłkę. 25:24.

Ale to jeszcze nie koniec. Malinowski na zagrywce.

As. Koniec.

Bogdanka LUK Lublin wygrywa seta 26:24 i obejmuje prowadzenie 2:1.

Końcówka? Kontrowersyjna.

Warszawiacy wzburzeni. Dyskusje trwają, ale decyzja sędziego pozostaje bez zmian.

I to może być moment, który zadecyduje o całym meczu.

Czwarty set. Cisza przed burzą. I jedno pytanie, które wisi nad halą – kto wytrzyma tę wojnę nerwów?

Początek daje odpowiedź tylko na chwilę.

3:1 dla PGE Projekt Warszawa.

Jest energia. Jest prowadzenie. Pojawia się pytanie – czy tym razem dowiozą przewagę?

Po zatrzymaniu Wilfredo León robi się 6:2. Warszawa wygląda pewnie. Lublin bierze przerwę.

Wracają.

Malinowski przerywa niemoc. Jedna akcja, która zatrzymuje rozpęd gospodarzy.

Kilka piłek później już tylko 9:7.

Leon? Jakby nieobecny… ale tylko przez chwilę. Ten przegrany dwumecz sprzed wyraźnie pkilku dni podrażnił mistrzów.

11:11.

Gra wraca do punktu wyjścia.

Chwilę później obraz odwraca się całkowicie.

14:12 dla Bogdanki LUK Lublin.

I tak już zostaje.

Dwa punkty przewagi. Kontrola emocji.

18:16.

20:18.

Ale ten mecz nie zna słowa „spokój”.

20:20. Zaczyna się wsteczne odliczanie.

Gomółka myli się na zagrywce. 21:20.

Po chwili błąd w ataku Kevina Tillie. 23:21 dla Lublina.

Czas dla Warszawy.

Wracają na parkiet. Gomółka kończy akcję. 23:22.

Young dokłada punkt. 24:22.

Piłka meczowa.

Kamera łapie twarze zawodników. Skupienie. Cisza.

Wilfredo Leon. Atak z lewego skrzydła.

25:22.

Koniec.

Bogdanka LUK Lublin wygrywa 3:1 i wywozi zwycięstwo z Warszawy.

Czy to niespodzianka? Nie.

Bo mistrz jest mistrzem, dopóki ktoś go nie zdetronizuje.

A dziś Lublin przypomniał o swojej sile.

Stan rywalizacji: 1:0 dla Bogdanki.

Kolejny mecz już 18 kwietnia w Lublinie.

I jedno jest pewne.

Ta historia jeszcze się nie skończyła.

Idź do oryginalnego materiału