Rządowe miliony wracają tam, gdzie po powodzi zostały błoto, zniszczone murawy i zamknięte obiekty. Prudnik odbuduje basen, Nysa szkolne boiska, a Kędzierzyn-Koźle domknie swój piłkarski „hat-trick”. W tle politycy wszystkich szczebli zgodnie przekonują, iż sport to dziś coś więcej niż rekreacja – to symbol normalności po katastrofie.
Jeszcze kilka miesięcy temu wielu mieszkańców południa regionu bardziej niż o sporcie myślało o osuszaniu piwnic, remontach i walce z powodziowymi stratami. Dziś politycy przyjeżdżają z grubymi teczkami i jeszcze grubszymi czekami. Tym razem nie chodzi jednak o przecinanie wstęg dla samego zdjęcia, ale o odbudowę miejsc, które dla lokalnych społeczności naprawdę mają znaczenie. Kiedy natura pokazuje swoją niszczycielską siłę, odpowiedź może być tylko jedna: solidarność i konkretne działanie. Opolszczyzna, która tak boleśnie odczuła skutki ubiegłorocznej powodzi, właśnie otrzymała potężny zastrzyk energii – i to dosłownie. Dzięki rządowemu wsparciu, infrastruktura sportowa w regionie nie tylko powstanie z kolan, ale stanie się nowoczesna i dostępna dla wszystkich mieszkańca.
Największa kwota trafi do Prudnika. Aż 12 milionów złotych pozwoli odbudować i przebudować kompleks basenowy przy ulicy Zwycięstwa. To inwestycja ważna nie tylko dla sportowców czy dzieci uczących się pływać. Basen od lat był jednym z symboli miejskiego życia – miejscem wakacji, treningów i zwykłej codzienności.
– „To konkretne wsparcie dla mieszkańców regionu” – mówił krótko minister Tomasz Siemoniak podczas przekazywania decyzji o dofinansowaniu. I tym razem trudno uznać to za pusty polityczny slogan, bo liczby robią wrażenie.
Nysa otrzyma niemal 3,7 mln zł na odbudowę szkolnych boisk, infrastruktury lekkoatletycznej i obiektów sportowych zniszczonych przez ubiegłoroczną powódź. W praktyce oznacza to powrót dzieci i młodzieży do normalnych treningów, zamiast zajęć prowadzonych „tymczasowo” i „na chwilę” – czyli zwykle przez kilka lat.
Poseł Tomasz Kostuś podkreślał, iż chodzi o „bezpieczny powrót mieszkańców do aktywności”. W polityce często mówi się o wielkich strategiach i historycznych projektach, ale mieszkańców zwykle bardziej interesuje, czy dziecko ma gdzie grać w piłkę i czy po deszczu szkolne boisko nie przypomina stawu hodowlanego.
Swoją sportową układankę konsekwentnie składa też Kędzierzyn-Koźle. Miasto dostało ponad 1,4 mln zł dofinansowania na budowę pełnowymiarowego boiska ze sztuczną murawą w Sławięcicach. Będzie odwodnienie, oświetlenie, nowe wyposażenie i modernizacja zaplecza. Samorząd od kilku lat mocno inwestuje w sportową infrastrukturę i trudno nie zauważyć, iż zaczyna to przypominać przemyślany plan, a nie zbiór przypadkowych inwestycji pod kolejne wybory.
Jak zauważa senator Tadeusz Jarmuziewicz: „To konkretne wsparcie, które pomoże odbudować miejsca ważne dla lokalnych społeczności, służące sportowi, rekreacji i codziennej aktywności mieszkańców”.
Wiceminister sportu Piotr Borys mówił o „rozwoju sportu powszechnego”, szczególnie wśród dzieci i młodzieży. To akurat jeden z tych momentów, gdy polityczna fraza ma sens. Boiska naprawdę bywają dziś skuteczniejszym programem społecznym niż wiele konferencji o kondycji młodego pokolenia.
Nieprzypadkowo na konferencjach pojawili się niemal wszyscy: senator Tadeusz Jarmuziewicz, poseł Witold Zembaczyński, poseł Tomasz Kostuś, samorządowcy i przedstawiciele województwa z Robert Węgrzyn na czele. Przy takich pieniądzach każdy chce być choćby na drugim planie zdjęcia.
Tym razem jednak mieszkańcy raczej nie będą mieli nic przeciwko. Bo po powodzi najważniejsze nie są polityczne logotypy, ale to, czy dzieci wrócą na boiska, a miasta odzyskają miejsca, które pozwalają po prostu normalnie żyć.













