Bunt w diecezji. Biskup legnicki ma pofatygować się na rozmowy do Krzeszowa

5 godzin temu
Podczas wczorajszej Diecezjalnej Pielgrzymki Żywego Różańca do sanktuarium w Krzeszowie tamtejsi parafianie zorganizowali kolejny protest w obronie swego proboszcza, księdza Łukasza Langenfelda. Dwa razy byli grupą w kurii w Legnicy, by porozmawiać z biskupem Andrzejem Siemieniewskim i dwa razy pocałowali klamkę. Teraz żądają, by to biskup przyjechał do Krzeszowa. Obrońcy księdza Łukasza Langenfelda stanęli przy wejściu na teren świątyni z transparentami. Rozdawali pięciogroszówki i zachęcali, by w ramach protestu pielgrzymi wrzucali je na tacę zamiast ofiary, tak jak to robią wierni w Krzeszowie. "Domagamy się sprawiedliwości" - głosiło najważniejsze z haseł.

Parafianie z Krzeszowa uważają, iż biskup legnicki Andrzej Siemieniewski krzywdzi księdza Łukasza Langenfelda. 12 września "oddalił" go "z urzędu proboszcza" parafii w Krzeszowie, ignorując głos dużej grupy wiernych. W praktyce oznacza to, iż ksiądz formalnie pozostaje proboszczem (bo przed samowolą biskupa broni go prawo kanoniczne), ale przysłany przez kurię administrator nie dopuszcza go do odprawiania mszy na terenie parafii.

Motywy, jakimi kierował się legnicki herarcha, pozostają niejasne. W decyzji o "oddaleniu z urzędu" biskup Andrzej Siemieniewski podaje cztery powody: zadłużenie parafii
Idź do oryginalnego materiału