Na początku sesji starosta Artur Maruszczak przedstawił informacje dotyczące sytuacji finansowej szpitala. Jak podkreślał, po wielu trudnych miesiącach pojawiły się pierwsze sygnały poprawy.- Śledzę dokładnie co miesiąc rachunek zysków i strat i muszę przyznać, iż od marca zamyka się on na plusie. To około 130 tysięcy złotych. To naprawdę dobry znak, iż być może sytuacja zaczyna się poprawiać - mówił
starosta.Dodał, iż szpital realizuje kolejne inwestycje i planuje dalszy rozwój.- Realizujemy dofinansowanie do onkologii urologicznej i ginekologicznej. Chcemy zwiększyć o 15 łóżek wielkość oddziału geriatrycznego. Powstanie oddział chemioterapii dziennej i chcemy poprawiać wyniki finansowe szpitala - zaznaczył."Nikt nie straci pracy"Najwięcej pytań dotyczyło jednak pulmonologii. Starosta podkreślał, iż decyzja nie była związana z oszczędnościami, ale z brakiem lekarzy.- Na czterech lekarzy zatrudnionych na oddziale trzech nie wyraziło chęci dalszej współpracy. Dwóch z nich jest już emerytami i nie chciało kontynuować pracy. Dużą część świadczeń pulmonologicznych będziemy realizować na oddziałach wewnętrznych i geriatrycznym. Nikt nie straci pracy jeżeli chodzi o obsługę tego oddziału - zapewniał.Dyrekcja poinformowała również, iż lekarze i pielęgniarki zostali rozdysponowani do innych oddziałów, głównie interny i geriatrii. Ordynator pulmonologii otrzymała propozycję pozostania w szpitalu jako konsultant pulmonologiczny. Sprzęt pozostanie w placówce i przez cały czas będzie
wykorzystywany.Podczas sesji padła także deklaracja, iż jeżeli w przyszłości uda się pozyskać specjalistów, pulmonologia może wrócić do szpitala jako oddział lub pododdział.Pytanie o daty i wypowiedzeniaJednym z najbardziej aktywnych uczestników dyskusji był radny Tomasz Scheller. Dopytywał o konkretne terminy składania wypowiedzeń przez lekarzy i moment, w którym dyrekcja dowiedziała się o ich
decyzjach.Do tych pytań odniósł się dyrektor medyczny SP ZOZ Jacek Mazur.- Lekarze z Ukrainy dopiero wiosną tego roku nostryfikowali dyplomy. Nie mają specjalizacji i zgodnie z obowiązującym prawem powinni odbyć 13-miesięczny staż podyplomowy. Dopiero po nostryfikacji mogli starać się o zwolnienie z tego obowiązku. Gdy otrzymali taką zgodę, wybrali swoją drogę zawodową w POZ. Wtedy dostaliśmy informację, iż mogą się zwolnić - tłumaczył.Jak podkreślał, choćby pozostanie tej dwójki lekarzy nie rozwiązałoby problemu funkcjonowania oddziału.- Oni zdecydowali, iż zmieniają swoją ścieżkę życiową. Mimo wszystko ta dwójka kilka daje dla oddziału, bo nie spełniamy wtedy wymagań formalnych. Jeden z lekarzy specjalistów ma już 80 lat - mówił.Dyrekcja przypomniała również, iż NFZ wymaga dwóch pełnych etatów lekarzy specjalistów, a mimo wielomiesięcznych poszukiwań nie udało się ich znaleźć.Według przedstawionych informacji kandydaci oczekiwali wynagrodzenia sięgającego choćby 500 zł za godzinę
pracy.Facebook czy izba lekarska?Spór wywiązał się również wokół sposobu poszukiwania nowych lekarzy.- W maju i lutym pojawiały się ogłoszenia na Facebooku. Czy te same ogłoszenia trafiały również do izby lekarskiej? Według mojej wiedzy było inaczej. Najczęściej lekarzy szuka się właśnie przez izbę lekarską - mówił Tomasz
Scheller.Dyrektor medyczny Jacek Mazur nie zgodził się z tą opinią.- Jestem członkiem izby lekarskiej od wielu lat i przez izbę lekarską nie szuka się lekarzy specjalistów. Poza możliwością zamieszczenia płatnego ogłoszenia nie ma takiej ścieżki. To naprawdę droga donikąd - odpowiadał.Z kolei dyrektor Jarosław Kończyło bronił publikacji ogłoszeń w mediach społecznościowych.- Dzięki Facebookowi mogliśmy dotrzeć do hermetycznych grup lekarskich i środowisk, do których nie dotarlibyśmy w inny sposób. Informacje były również publikowane w BIP, choć wiemy, iż nie jest to szczególnie skuteczna metoda - podkreślał.Kiedy zapadła decyzja?Najbardziej emocjonująca część sesji dotyczyła pytania, kiedy faktycznie pojawiły się plany zamknięcia oddział
u.Tomasz Scheller przekonywał, iż pracownicy już w grudniu mieli słyszeć o możliwej likwidacji pulmonologii i zaczęli interweniować w tej sprawie.- o ile lekarze wcześniej wiedzieli, iż są plany zamknięcia oddziału, to nie ma co się dziwić, iż nie wiązali swojej przyszłości z tym miejscem - argumentował
radny.Starosta stanowczo odrzucał takie zarzuty.- Nie dam się wpędzić w taką narrację. Rozmowy o różnych wariantach funkcjonowania oddziału rzeczywiście były prowadzone, ale była to jedna z wielu możliwości. Wszystkie działania zmierzały do tego, aby oddział został uratowany - odpowiadał.Podkreślał również, iż do podjęcia decyzji o likwidacji konieczna była pozytywna opinia rady społecznej, a wcześniej takiej decyzji nie było.- Pani ordynator wiedziała o problemach od samego początku, bo wielokrotnie podnosiliśmy tę kwestię - mówił.Do sprawy odniósł się również dyrektor Jarosław Kończyło.- To jest nieprawda, iż dyrekcja już w grudniu przekazała informację o zamknięciu oddziału. Rozważaliśmy różne scenariusze, ponieważ problemy kadrowe narastały od wielu miesięcy - zaznaczył.Nie tylko pulmonologiaPodczas obrad pojawił się również temat okulistyki. Starosta przypomniał, iż decyzja o przejściu oddziału na tryb dzienny została podjęta już rok temu i od kilku miesięcy jest realizowana.Mówiono także o laryngologii. Jak zapewniały władze powiatu, przez cały czas realizowane są poszukiwania lekarzy, a przyszłość oddziału nie pozostało przesą
dzona.Dyskusja momentami była bardzo napięta. Radni zarzucali władzom powiatu brak informacji, z kolei przedstawiciele szpitala przekonywali, iż decyzja o likwidacji pulmonologii była wymuszona wyłącznie sytuacją kadrową. Mimo wielu godzin dyskusji jedno pozostaje pewne. Temat przyszłości szpitala i dostępności specjalistycznego leczenia w regionie jeszcze długo będzie budził emocje.