„Była Kolbergiem w spódnicy”. Nie żyje Ewa Siudajewska

1 godzina temu
Zdjęcie: „Była Kolbergiem w spódnicy”. Nie żyje Ewa Siudajewska


Nie żyje Ewa Siudajewska – pochodząca z podkieleckiego Bęczkowa regionalistka, gawędziarka i popularyzatorka gwary świętokrzyskiej. Zmarła w niedzielę, 25 stycznia.

– Była Kolbergiem w spódnicy, a bardziej ks. Siarkowskim w spódnicy – mówi dr Alicja Trukszyn, kulturoznawca, etnolog i folklorysta.

– Osoba mi bardzo bliska, chociażby ze względu na moje zainteresowania naukowe. Była to dziewczyna, która wyrosła w kulturze ludowej i tą kulturą ludową żyła na co dzień. Ewa dużo robiła dla niej. Gwara nie miała dla niej tajemnic. Dawne zwyczaje, a szczególnie ich oprawa też. Starała się zgromadzić jak najwięcej informacji o dawnych wierzeniach, ale również o tym, jak ludzie postrzegali demony. Bardzo będzie brakować Ewy– podkreśla.

Alicja Trukszyn wspomina, iż Ewa Sudajewska nie tylko pięknie opowiadała, ale i śpiewała. Miała także autentyczny, bardzo stary swój strój ludowy.

– Była cudowną osobą. Pamiętam nasze ostatnie spotkanie u niej w domu, kiedy zgrywaliśmy materiał do obsługi Świętokrzyskiej Zagrody Kultury w Hucie Szklanej, to jak pięknie śpiewała, jak pięknie opowiadała. Jest mi bardzo przykro, iż jej już nie ma wśród nas, ale pamięć o niej zostanie. To była bardzo jasno świecąca gwiazda na firmamencie świętokrzyskich wierzeń, świętokrzyskiej gwary, świętokrzyskiego stroju. Niech ją do snu wiecznego kołyszą świętokrzyskie jodły. Niech jej śpiewa ta ziemia, to co jej w duszy grało

– zaznacza.

Ewa Siudajewska odeszła po wieloletniej walce z chorobą. Ale jak mówi Beata Ryń, rzecznik Muzeum Wsi Kieleckiej, była typem wojowniczki, zawsze pełna nadziei.

– Ta widomość o śmierci jest porażająca i smutna, bo straciliśmy wielką postać. Ewa była pasjonatką, nie tylko znała gwarę świętokrzyską, ale ją promowała. Wiele razy w Parku Etnograficznym w Tokarni organizowała warsztaty podczas których z wielką radością, wielką pasją uczyła turystów mowy świętokrzyskiej. Kiedy była w skansenie, zawsze skupiała wokół siebie ludzi, zawsze z nią chcieli rozmawiać, a ona spędzała tam więcej czasu niż musiała, bo kontakt z innymi osobami, pokazywanie naszego dziedzictwa, to był jej żywioł – podkreśla.

Była poetką, podobnie jak jej mama, Anna Kowalska. Zresztą, jak podkreśla Beata Ryń, Ewa Siudajewska była dumna ze swojej rodzicielki, jak również swoich dziadków.

– Była dumna ze swoich chłopskich korzeni, z tych tradycji, na których wyrosła, więc wspominała swojego dziadka, który zawsze grywał na cytrze przed dębem, rosnącym na ich podwórku. To były przepiękne opowieści. Z kolei jak czytało się jej wiersze, czuło się zapach łąk świętokrzyskich i widziało się te wspaniałe, podłysickie krajobrazy – opisuje.

Ewa Sudajewska była też skarbnicą wiedzy na temat zwyczajów, obrzędów i tradycji świętokrzyskich.

– Współpracując z Radiem Kielce przy pisaniu artykułów do „Strefy weekendowej” niemal zawsze korzystałam z jej wiedzy, bo mogła o wszystkim opowiedzieć, a przy tym była szczera, oddana, dyspozycyjna – zaznacza rzecznik MWK.

Ewa Siudajewska często też gościła na antenie Radia Kielce.



Idź do oryginalnego materiału