Były okazje, zabrakło skuteczności. Sandecja tylko remisuje

1 dzień temu

Piłkarze Sandecja Nowy Sącz wracają ze Stalowa Wola z jednym punktem. W 25. kolejce ligowej spotkanie ze Stal Stalowa Wola zakończyło się bezbramkowym remisem, choć okazji po obu stronach nie brakowało.

Mocny początek i szybkie ostrzeżenia

Od pierwszych minut „Biało-Czarni” ruszyli wysoko, próbując zaskoczyć gospodarzy pressingiem. Już na początku przed szansą stanął Filip Piszczek, jednak nie zdołał opanować piłki w kluczowym momencie. Chwilę później zrobiło się groźnie po drugiej stronie boiska – gospodarze odpowiedzieli stałym fragmentem gry i strzałem głową, który minął bramkę.

W 5. minucie Sandecja mogła objąć prowadzenie. Po dośrodkowaniu Daniela Pietraszkiewicza i zgraniu w pole bramkowe Piotr Kowalik nie zdołał skierować piłki do siatki. Szybkie tempo meczu utrzymywało się także w kolejnych minutach, choć brakowało skutecznego wykończenia.

Zmarnowane okazje i gra w środku pola

Z biegiem czasu spotkanie przeniosło się do środkowej strefy boiska. Obie drużyny próbowały budować akcje, ale brakowało konkretów pod bramką. Najbliżej gola Sandecja była w 24. minucie, gdy po akcji Kacpra Talara strzelał Daniel Pietraszkiewicz – piłka przeleciała jednak nad poprzeczką.

W końcówce pierwszej połowy jeszcze raz zrobiło się gorąco. Wiktor Pleśnierowicz próbował głową pokonać bramkarza Stali, ale Mikołaj Smyłek zachował czujność. Gospodarze odpowiedzieli rzutem rożnym i niecelnym uderzeniem Łukasza Furtaka.

Nerwowa końcówka i brak kropki nad „i”

Po przerwie obraz gry kilka się zmienił. Sandecja szukała swoich szans, ale brakowało precyzji. W 64. minucie Maciej Żurawski zagrał groźnie w pole karne, jednak golkiper gospodarzy był szybszy od Filipa Piszczka.

Końcówka przyniosła najwięcej emocji. Najpierw Piotr Kowalik nie zdołał wykorzystać zamieszania w polu karnym, a chwilę później Daniel Pietraszkiewicz zmarnował dogodną okazję po akcji Kacpra Talara.

W doliczonym czasie gry Sandecja jeszcze próbowała przechylić szalę zwycięstwa. Po rzucie rożnym główkował Kamil Słaby, ale nad poprzeczką. Blisko gola był także Adam Brenkus, którego uderzenie z rzutu wolnego z trudem obronił bramkarz Stali.

Seria trwa, ale niedosyt pozostaje

Ostatecznie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Sandecja przedłuża serię wiosennych meczów bez porażki, jednak po tylu sytuacjach bramkowych może mówić o sporym niedosycie.

Jedno jest pewne – punkt ze Stalowej Woli cieszy, ale apetyty były zdecydowanie większe.

Stal Stalowa Wola – Sandecja Nowy Sącz 0:0

Żółte kartki: Patryk Zaucha, Mateusz Radecki, Kacper Śpiewak, Łukasz Furtak, Maciej Jaroszewski – Daniel Pietraszkiewicz, Kamil Słaby, Karol Smajdor, Adam Brenkus.

Stal: Mikołaj Smyłek – Maciej Jaroszewski, Łukasz Furtak, Damian Oko, Patryk Zaucha, Jakub Sobeczko, Mateusz Radecki, Lukáš Hrnčiar (76′ Michał Surzyn), Maksymilian Hebel, Hubert Tomalski (67′ Krystian Lelek), Dawid Wolny (76′ Kacper Śpiewak).

Sandecja: Karol Szymkowiak – Kamil Ogorzały, Piotr Kowalik, Wiktor Pleśnierowicz (46′ Kamil Słaby), Karol Smajdor, Kacper Talar (90′ Tomasz Kołbon), Przemysław Skałecki, Aleksander Wołczek (79′ Eryk Kosiński), Maciej Żurawski (79′ Adam Brenkus), Daniel Pietraszkiewicz, Filip Piszczek (72′ Siméon Ouré).

Sędziował: Piotr Szypuła (Bielsko-Biała).

Źródło: Sandecja.pl
Fot.: Adrian Maraś

Idź do oryginalnego materiału