Ceny wiśni gwałtownie spadły. "Sadownicy zastanawiają się nad sensem zbiorów"

2 godzin temu

Ceny wiśni na Mazowszu gwałtownie spadły

Jeszcze na początku sezonu za kilogram wiśni przeznaczonych do przetwórstwa sadownicy otrzymywali ponad 6 złotych. W ciągu kilku dni stawki spadły do niespełna 4 złotych za kilogram. Zdaniem producentów owoców trudno racjonalnie wyjaśnić tak gwałtowną obniżkę. Tegoroczne zbiory są znacznie mniejsze niż ubiegłoroczne. To przymrozki i susza sprawiły, iż wiśni jest w tym roku mało, jak mówi sadownik z powiatu łosickiego Michał Michaluk.

Myślę, że dzisiaj niektórzy zastanawiają się nad sensem tych zbiorów w ogóle, szczególnie na tych plantacjach, gdzie są one niewielkie. o ile wielkość produkcji, wolumen produkcji spadł u nich o 80 proc., to przy takiej cenie w wielu miejscach zbiory mogą okazać się nieopłacalne – wyjaśnia sadownik.

Spadki stawek najdotkliwej odczuli producenci z Mazowsza, zwłaszcza z powiatów lipskiego, grójeckiego oraz wschodniej części województwa. Tam uprawa wiśni stanowi ważne źródło dochodów wielu gospodarstw.

Sadownicy: Cena powinna rosnąć

W związku z sytuacją Związek Sadowników RP skierował pismo do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasza Chróstnego z prośbą o natychmiastowe podjęcie działań. W piśmie organizacja podkreśla, iż tegoroczny sezon jest wyjątkowy. Wiosenne przymrozki oraz późniejsza susza znacząco ograniczyły plony, dlatego – zgodnie z zasadami rynku – przy mniejszej podaży i utrzymującym się popycie ceny powinny pozostawać wysokie lub choćby rosnąć. Sadownicy nie wykluczają zmowy cenowej między największymi zakładami przetwarzającymi wiśnie, mówi nam prezes Związku Sadowników RP Mirosław Maliszewski.

Wydaje nam się to dziwne, iż cena powinna rosnąć – na to wskazuje rynek – a cena spada. Spada we wszystkich miejscach w Polsce. Wywierana jest presja na podmioty skupowe, czyli na to ogniwo pośrednie między sadownikami a zakładami, żeby płacić mniej – dodaje prezes Maliszewski.

Związek Sadowników RP zwraca uwagę także na kilka zjawisk, które – jego zdaniem – wymagają wyjaśnienia przez UOKiK. Organizacja wskazuje na informacje o przerwach technicznych, awariach oraz przeglądach urządzeń prowadzonych równocześnie w kilku zakładach. Zdaniem sadowników mogło to sprawiać wrażenie nadwyżki owoców na rynku i wywoływać presję na obniżkę cen. Kolejnym problemem ma być sposób informowania producentów o stawkach skupu. Według związku wiele zakładów nie podaje cen przed rozpoczęciem dostaw, a informacje przekazuje dopiero późnym wieczorem lub choćby następnego dnia. W praktyce sadownicy często rozpoczynają zbiory, nie wiedząc, ile otrzymają za owoce, których – ze względu na ich nietrwałość – nie można długo przechowywać. Organizacja domaga się kontroli działań zakładów przetwórczych i regularnego informowania o wynikach postępowania.

Idź do oryginalnego materiału