Opady marznącego deszczu w Płocku zaczęły się jeszcze przed południem. Strugi deszczu padały z mniejszą lub większą intensywnością przez kilka godzin, co przy ujemnych temperaturach sprawiało, iż w zaledwie kilkadziesią minut chodniki pokrywała tafla lodu. Inna sytuacja była na ulicach, gdzie nie było tak źle, jak mogłoby być. Prawdopodobnie dzięki prewencyjnej akcji służb, a także sporemu ruchowi.
Chodniki i uliczki osiedlowe to jednak zupełnie inna opowieść i tak naprawdę przy nieustających, kilkugodzinnych opadach deszczu i ujemnych temperaturach, prawdopodobnie nie było w Płocku miejsca, w którym nie byłoby lodu. Część osób przypłaciła to zdrowiem.
- Od środy, 14 stycznia 2026 r. w wyniku złych warunków atmosferycznych i panującej gołoledzi widzimy wyraźny wzrost liczby pacjentów, zgłaszających się na Kliniczny Szpitalny Oddział Ratunkowy z urazami spowodowanymi przede wszystkim upadkiem na śliskiej nawierzchni. Spośród ponad 70 pacjentów, którzy od wczoraj zgłosili się na naszą „urazówkę”, większość wymagała pomocy lekarskiej z powodu urazów rąk, nóg, głowy czy nadgarstków. Większość też na szczęście po zaopatrzeniu miejscowym mogła udać się do domu, kilkanaście osób jednak, natychmiast, lub w ciągu najbliższych dni będzie wymagało hospitalizacji i leczenia operacyjnego
- mówi dr n. med. Michał Kurnatowski, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Płocku.
W czwartek 15 stycznia deszcz już nie pada, a i temperatura utrzymuje się powyżej zera stopni Celsjusza. Lód powoli się topi i warunki się poprawiają, ale to prawdopodobnie tylko chwilowe. W nocy i w piątek temperatura znów spadnie poniżej zera, iż za kilka godzin problem może powrócić.
Służby i medycy apelują: kto może, powinien zostać w domu.















