Przed moim wyjazdem była wichura i trochę zmierzwiła pieczołowicie wybudowany płot.
Już wtedy się dziwiłem jak to ktoś stawiał z podciętych do połowy słupków gdyż połamanie wyraźnie widać po nieregularnych kształtach.
Wyjechałem na około 2 tygodnie i nic się nie działo i po przyjeździe tylko zauważyłem, iż część płotu została postawiona tak, aby zabezpieczyć dobrze namiastki parkietu tam wyłożonego na paletach.
W ten sposób wygląda to tak jakby posiadłość została podzielona na dwie.
Jedna część bardziej zabezpieczona i bardziej bogata a na drugiej tylko dzikie chaszcze i dziwne drogocenny Grill bez zabezpieczenia.
Dziwne, iż nikt jeszcze go nie „przytulił”.
interesujący jestem jeszcze ile taka samowolka będzie tam stać i dalej straszyć przejeżdżające samochody, na które przy kolejnych wiatrach może polecieć reszta ogrod














