Co dalej ze stadionem? Budowa, przebudowa czy kolejne opóźnienia?

wschodni24.pl 7 godzin temu

To miał być przełom. Kolejna zapowiedź, która rozpali nadzieje kibiców i wreszcie zamieni lata obietnic w realne działania. Zamiast tego mamy powtórkę dobrze znanego scenariusza. Stadion przy Alejach Zygmuntowskich znów stoi na rozdrożu, a wszystko wskazuje na to, iż droga do jego modernizacji właśnie się wydłużyła. Być może o kolejne lata.

Trzy duże firmy budowlane już na starcie podważyły warunki przetargu ogłoszonego przez MOSiR Bystrzyca. Odwołania trafiły do Krajowej Izby Odwoławczej i uderzają w fundament całego postępowania. Wykonawcy mówią wprost o zawężaniu konkurencji, nierealnych wymaganiach i terminach, które w praktyce nie mają prawa się wydarzyć.

Firma Baudziedzic wskazuje na zbyt wygórowane kryteria doświadczenia. ERBUD idzie dalej, sugerując, iż warunki przetargu eliminują większość potencjalnych wykonawców z rynku. STRABAG natomiast bez ogródek ocenia harmonogram jako oderwany od rzeczywistości. Dziewięć miesięcy na projekt i dwa lata na budowę? W świecie inwestycji publicznych, pełnym uzgodnień, decyzji administracyjnych i procedur, to brzmi bardziej jak polityczna deklaracja niż realny plan.

Efekt jest łatwy do przewidzenia. Postępowanie może utknąć na długie tygodnie w KIO, a później choćby w sądzie. Każde kolejne odwołanie, każda korekta dokumentacji to kolejne miesiące straconego czasu. W takich warunkach termin składania ofert staje się fikcją, a wizja zakończenia inwestycji w 2028 roku zaczyna przypominać odległą fantazję.

Trudno nie odnieść wrażenia, iż historia zatacza koło. Najpierw były wielkie plany budowy nowego stadionu na terenach po dawnym klubie jeździeckim. Potem zerwane umowy, zmiany koncepcji i powrót do modernizacji starego obiektu. Dziś znów jesteśmy w punkcie, w którym więcej jest znaków zapytania niż konkretów.

W tle tych problemów dochodzą kolejne. MOSiR, który odpowiada za inwestycję, od lat walczy z finansami i funkcjonuje głównie dzięki miejskim rekompensatom. Do zarządu wchodzi nowa osoba odpowiedzialna m.in. za tę inwestycję i pozyskiwanie środków zewnętrznych, co samo w sobie jest sygnałem, iż projekt wciąż nie ma stabilnych fundamentów.

A jakby tego było mało, problemy infrastrukturalne już dziś dotykają lubelski sport. Motor Lublin wstrzymuje sprzedaż biletów na mecz z Lechem Poznań z powodu fatalnego stanu murawy. Klub nie wyklucza choćby przeniesienia spotkania na inny stadion. To już nie są plany na przyszłość. To teraźniejszość, która zaczyna się rozsypywać.

MOSiR uspokaja i przekonuje, iż wszystko jest pod kontrolą. Że murawa spełnia normy, iż pogoda była winna, iż trawa się zregeneruje. Problem w tym, iż podobne zapewnienia kibice słyszą od lat. I coraz trudniej w nie wierzyć.

Bo jeżeli dziś nie potrafimy utrzymać we właściwym stanie istniejącego obiektu, to jak mamy uwierzyć w sprawną realizację jednej z największych inwestycji sportowych w regionie?

W Lublinie znów mamy więcej deklaracji niż konkretów. A stadion przy Z5, zamiast rosnąć w nowoczesny symbol miasta, coraz bardziej przypomina pomnik niespełnionych obietnic. I niestety wszystko wskazuje na to, iż gwałtownie się to nie zmieni.

Idź do oryginalnego materiału