Co za szaleństwo przy Bułgarskiej! Cztery gole w 10 minut, zmarnowany karny i wielkie zwycięstwo Lecha Poznań!

1 godzina temu

Sobotnie spotkanie rozpoczęło się o godzinie 17:30. Na stadionie przy ulicy Bułgarskiej pojawiło się ponad 36 tysięcy kibiców, którzy liczyli na kolejne ligowe zwycięstwo podopiecznych Nielsa Frederiksena.

Od pierwszych minut gospodarze starali się narzucić rywalom swoje warunki. Lech dłużej utrzymywał się przy piłce, konstruował akcje ofensywne i regularnie zagrażał bramce strzeżonej przez Marcela Łubika.

Szczególnie aktywny był Patrik Wålemark, który kilkukrotnie próbował zaskoczyć defensywę Wisły. W 35. minucie Szwed był bliski zdobycia bramki, jednak piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek.

Mimo przewagi Kolejorza pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Gospodarze oddali 12 strzałów, ale żadnego nie zdołali zamienić na gola.

Wszystko zmieniło się po przerwie.

W 54. minucie na listę strzelców wpisał się Antoni Kozubal, wyprowadzając Lecha na prowadzenie. euforia poznańskich kibiców nie trwała jednak długo.

Zaledwie dwie minuty później Wisła Kraków odpowiedziała trafieniem Jakuba Krzyżanowskiego. Goście doprowadzili do remisu 1:1 i wydawało się, iż spotkanie rozpocznie się od nowa.

Kolejorz błyskawicznie pokazał jednak, iż nie zamierza oddawać inicjatywy.

Już w 57. minucie Patrik Wålemark ponownie wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Szwed wykorzystał podanie Pablo Rodrígueza, zszedł z piłką do środka i precyzyjnym uderzeniem pokonał bramkarza Wisły.

Na trybunach przy Bułgarskiej ponownie wybuchła radość.

To jednak nie był koniec ofensywnego popisu mistrzów Polski.

W 64. minucie Radosław Murawski znakomicie obsłużył podaniem Yannicka Agnero, który znalazł się w polu karnym i skutecznie zakończył akcję. Na tablicy wyników pojawiło się 3:1 dla Lecha.

W ten sposób między 54. a 64. minutą kibice zobaczyli aż cztery bramki. Po bezbramkowej pierwszej połowie spotkanie zamieniło się w prawdziwy festiwal trafień.

Wisła nie zamierzała jednak rezygnować z walki o korzystniejszy wynik.

W drugiej części meczu krakowianie szukali okazji do zmniejszenia strat. Jedną z nich miał Darijo Grujčić, ale jego próbę zatrzymał Mateusz Lis.

Największa szansa pojawiła się w 80. minucie. Po analizie VAR sędzia Paweł Raczkowski podyktował rzut karny dla Wisły Kraków.

Do piłki podszedł Angel Rodado. Hiszpański napastnik miał doskonałą okazję, aby przywrócić swojej drużynie nadzieję na odwrócenie losów spotkania.

Doszło jednak do ogromnej pomyłki. Rodado poślizgnął się podczas wykonywania jedenastki i posłał piłkę wysoko ponad poprzeczką.

Zmarnowany rzut karny praktycznie przekreślił szanse gości na skuteczny pościg za Kolejorzem.

W końcowych minutach Lech kontrolował sytuację i nie pozwolił rywalom na ponowne zdobycie bramki. Ostatecznie poznaniacy zwyciężyli 3:1, dopisując do swojego dorobku kolejne trzy punkty.

Sobotni triumf ma również istotne znaczenie dla sytuacji w tabeli. Po 13. kolejce Lech Poznań ma na koncie 31 punktów i zajmuje pierwsze miejsce w PKO BP Ekstraklasie.

Kolejorz wyprzedza Górnika Zabrze o trzy punkty, mając jednocześnie rozegrany jeden mecz mniej od zabrzan. Wisła Kraków z dorobkiem 21 punktów plasuje się na szóstej pozycji.

Dla poznaniaków to ważne zwycięstwo również w kontekście wcześniejszego niepowodzenia w Pucharze Polski. Zespół Nielsa Frederiksena odpowiedział na rozczarowanie skuteczną grą w lidze i pokazał swoją siłę w ofensywie.

Największe brawa należą się zdobywcom bramek, ale szczególnie istotna okazała się postawa całej drużyny po wyrównującym trafieniu Wisły. Zamiast stracić pewność siebie, Lech błyskawicznie odzyskał prowadzenie i konsekwentnie dążył do kolejnych goli.

Sobotni wieczór na Enea Stadionie zakończył się więc wielką euforią poznańskich kibiców. Kolejorz pokonał wymagającego rywala, utrzymał pozycję lidera i udowodnił, iż potrafi zamienić chwilową nerwowość w efektowne zwycięstwo.

Lech Poznań – Wisła Kraków 3:1 (0:0)

Bramki: Antoni Kozubal (54.), Patrik Wålemark (57.), Yannick Agnero (64.) – Jakub Krzyżanowski (56.).

Frekwencja: 36 229 widzów.

Idź do oryginalnego materiału