Legia przyjeżdża do Krakowa po punkty, które pozwolą jej zrównać się z liderem. Cracovia potrzebuje zwycięstwa, by odsunąć się od strefy spadkowej i potwierdzić, iż wychodzi z kryzysu. Choć tabela przemawia za warszawianami, przy Kałuży przegrali pięć ostatnich ligowych spotkań. Początek sobotniego meczu o godz. 20.15.
Jedni patrzą na lidera, drudzy za plecy
Przed spotkaniem 11. kolejki Ekstraklasy oba zespoły dzieli jedenaście punktów. Legia zajmuje trzecie miejsce, ma 22 punkty i jako jedyna drużyna w lidze pozostaje niepokonana. Sześć zwycięstw, cztery remisy i bilans bramek 21:8 pokazują, iż zespół Marka Papszuna regularnie punktuje.
Cracovia jest dwunasta. W dziesięciu występach zdobyła 11 punktów, wygrała trzy razy, dwukrotnie zremisowała i poniosła pięć porażek. Strzeliła 12 goli, straciła 15. Nad otwierającym strefę spadkową Radomiakiem ma tylko trzy punkty przewagi.
Stawka sobotniego wieczoru jest więc konkretna. Zwycięstwo pozwoli Legii zrównać się punktami z prowadzącym Górnikiem Zabrze, który swoje spotkanie tej kolejki rozegra w niedzielę. Cracovia po wygranej będzie miała 14 punktów i wyprzedzi Motor Lublin oraz — przynajmniej do jego niedzielnego meczu — Jagiellonię Białystok. Porażka pozostawi „Pasy” z niewielkim marginesem bezpieczeństwa nad dolną trójką.
Przełamanie już było. Teraz trzeba je potwierdzić
Cracovia przed tygodniem pokonała Zagłębie Lubin 3:1. Była to odpowiedź na cztery kolejne ligowe porażki, które mocno pogorszyły jej położenie. Zwycięstwo przyszło po odrobieniu strat: do przerwy gospodarze przegrywali, później dwa rzuty karne wykorzystał Ajdin Hasić, a wynik ustalił Mohamed Berte.
Teraz drużynę Bartosza Grzelaka czeka znacznie poważniejszy sprawdzian. Legia w poprzedniej kolejce wygrała z Wisłą Kraków 2:0 i przyjeżdża na kolejny mecz z krakowskim rywalem z zamiarem podtrzymania dobrej serii.
Grzelak przed spotkaniem zwracał uwagę przede wszystkim na organizację gry warszawian. Podkreślał, iż w zespole Papszuna zawodnicy dobrze wiedzą, jak zachować się w poszczególnych sytuacjach. Od własnej drużyny oczekuje jednak odwagi.
– Mamy grać w ten sam sposób, niezależnie od rywala, szczególnie u siebie, przed naszymi kibicami – mówi trener Cracovii Bartosz Grzelak.
Stadion, którego Legia nie lubi
Cracovia ma argument, którego nie widać w obecnej tabeli. Pięć ostatnich ligowych meczów z Legią przy Kałuży zakończyło się zwycięstwami gospodarzy. Dwa najnowsze to 3:1 w maju 2025 roku i 2:1 w sierpniu tego samego roku. W marcu 2026 roku, już w Warszawie, Legia odpowiedziała wygraną 1:0.
Dla „Pasów” to zachęta, ale także przestroga przed nadmierną pewnością siebie. Sobotni rywal przyjeżdża z dorobkiem dwukrotnie większym od ich własnego. Historia może pomóc trybunom uwierzyć w kolejne zwycięstwo, jednak na boisku potrzebna będzie jakość, której Cracovii w tym sezonie zbyt często brakowało.
Znamy jedenastki. Cracovia z Nordåsem, Legia z dwójką napastników
Cracovia rozpocznie spotkanie w ustawieniu 4–2–3–1, a Legia została rozpisana w systemie 3–5–2. W ataku gospodarzy wystąpi Lasse Nordås, za którego plecami zagrają Ajdin Hasić, Mateusz Klich i Martin Minchev. Warszawianie postawią z przodu na Łukasza Zjawińskiego oraz Rafała Adamskiego.
Cracovia: Sebastian Madejski — Otar Kakabadze, Gustav Henriksson, Brahim Traoré, Vincent Burlet — Amir Al-Ammari, Karol Knap — Ajdin Hasić, Mateusz Klich, Martin Minchev — Lasse Nordås.
Trener: Bartosz Grzelak.
Legia Warszawa: Otto Hindrich — Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Robert Deziel Jr. — Paweł Wszołek, Bartosz Kapustka, Michal Ševčík, Wojciech Urbański, Kacper Chodyna — Łukasz Zjawiński, Rafał Adamski.
Trener: Marek Papszun.
Kto ma więcej argumentów?
Na podstawie dotychczasowych wyników więcej przemawia za Legią. Warszawianie są skuteczniejsi, tracą mniej bramek i nie mieli jeszcze ligowego wieczoru zakończonego porażką. Cracovia musi pokazać, iż zwycięstwo nad Zagłębiem oznacza poprawę, którą potrafi utrzymać również przeciwko czołowej drużynie.
Taktycznie interesująco zapowiada się rywalizacja na bokach boiska. Przy takim ustawieniu Legii gospodarze mogą szukać miejsca za jej wahadłowymi. Warunkiem będzie szybkie i dokładne rozegranie po odbiorze. Z kolei obecność dwóch napastników gości oznacza wymagający wieczór dla środkowych obrońców Cracovii.
Legia jest faworytem, ale remis pozostaje realnym scenariuszem. „Pasy” mają atut własnego stadionu i zwycięstwo, które pozwoliło odzyskać część pewności siebie. Żeby wygrać ponownie, będą jednak potrzebowały przede wszystkim konsekwencji w obronie. Sam zryw w ofensywie przeciwko tak regularnie punktującemu rywalowi może nie wystarczyć.

1 godzina temu











