
Reprezentacja Czech przegrała na własnym stadionie z Anglią... Drużyna selekcjonera Santiago Denii przez większość meczu grała w osłabieniu jednego zawodnika, po czerwonej kartce dla Pavela Sulca.
Do meczu z Synami Albionu Czesi przystąpili bez obrońców Górnika Zabrze. Zarówno Michal Sacek, jak i Ondrej Zmrzly rozpoczęli mecz na ławce rezerwowych, choć w przewidywanych składach obaj boczni defensorzy byli awizowani do gry. Wśród rezerwowych miejsce zajął też Lukas Ambros, który pojawił się na placu gry w 57. minucie spotkania.
Wtedy od dziesięciu minut na prowadzeniu byli już Anglicy, którzy otworzyli wynik za sprawą trafienia Anthony'ego Gordona. Czesi od 25. minuty meczu grali już w osłabieniu, po bezpośredniej czerwonej kartce dla Sulca. Od tego czasu przewaga gości w tym meczu nie podlegała dyskusji. Po godzinie gry Anglia dominowała w szczególności pod względem posiadania piłki (71:29 proc.) i liczby strzałów (13:4). W strzałach celnych także wyraźną przewagę miała ekipa Thomasa Tuchela (4:1).
Swoją przewagę angielska drużyna udokumentowała drugą bramką - w 69. minucie gry do czeskiej bramki piłkę skierował Harry Kane. To ostatecznie przesądziło o tym, iż obrońcy Górnika w tym meczu nie pojawili się na boisku. Selekcjoner Czechów dokonywał już zmian w formacjach ofensywnych - linia obrony pozostała w niezmienionym zestawieniu od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego.
Reprezentację Czech czekają jeszcze dwa mecze w Lidze Narodów. 3 października Czesi zmierzą się w Oviedo z Hiszpanią, zaś 6 października zagrają na Wembley z Anglią.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl
















