Sytuacja, w której czeska policja zatrzymała kierowcę z Polski, po czym uniemożliwiła mu dalszą jazdę i odkręciła rejestrację, została przedstawiona przez użytkownika YouTube o nazwie Sołtys Polski. Na filmie opowiada, iż ma samochód na swoją firmę w leasingu. Mundurowi z Czech zatrzymali go do kontroli gdy wracał do Polski z wypadu na narty.
– Panowie zaczynają sprawdzać dokumenty samochodu. Okazuje się, iż muszą mi zabrać tablice rejestracyjne z auta. Pytam dlaczego? Przecież mandatu choćby nie dostałem, nic nie zrobiłem i z niczym nie zalegam – opowiada.
Czeska policja odkręciła rejestrację z auta w leasingu. Przez zobowiązania banku
W odpowiedzi usłyszał, iż on nie ma zaległości. Ale bank leasingujący samochód ma w Czechach nieuregulowane mandaty innych kierowców. Sołtys Polski opisuje, iż usłyszał od policjantów, iż każdy samochód będący w leasingu w tym banku po wjeździe do Czech w razie kontroli będzie miał zatrzymane dokumenty i odkręcone tablice rejestracyjne do czasu uregulowania mandatu.
– Dostałem propozycję od panów policjantów, iż mogę zapłacić te nieuregulowane mandaty. Wtedy mógłbym jechać dalej i odzyskiwać te pieniądze od leasingodawcy – opowiada użytkownik YT.
Zapytał o jaką kwotę chodzi. Okazało się, iż chodzi o około 140 tysięcy koron czeskich. Czyli około 25 tys. zł. Kierowca tego nie zapłacił. Ostatecznie czekał w samochodzie bez tablic aż ktoś go zabierze do Polski.
– Auto tu zostaje. A leasingodawca musi sobie wziąć kwity, zapłacić mandaty i pojechać po tablice rejestracyjne na tę konkretną komendę. Uważajcie, jak będziecie jeździć za granicę – stwierdza Sołtys Polski.
Zablokowali mu auto w leasingu. To nie jest fejk
To wideo doczekało się ponad miliona wyświetleń na YT. I choć część kierowców podejrzewała, iż może to być fejk, to komunikat Ambasady Polski w Czechach temu przeczy.
„Przypominamy, iż jeżeli jesteś użytkownikiem auta (samochodu osobowego, ciężarówki) w leasingu, pamiętaj, iż czeska policja jest upoważniona do ściągania długów powstałych z tytułu nieopłacenia mandatów za naruszenie przepisów drogowych. Odzyskiwanie należności dotyczy mandatu nałożonego zarówno na kierowcę, jak i właściciela pojazdu i następuje w miejscu kontroli drogowej” – czytamy w komunikacie.
Następnie Ambasada RP w Pradze tłumaczy, iż w myśl czeskich przepisów w sytuacji, gdy firma leasingowa nie opłaciła zaległych kar (na przykład za przekroczenia dozwolonej prędkości zarejestrowane przez fotoradary), to policja może nałożyć na kierowcę mandat karny obejmujący całościowe zadłużenie danej firmy leasingowej. Nawet, jeżeli sam kontrolowany nie był złapany przez mundurowych na wykroczeniu lub przestępstwie.
„W przypadku nieuregulowania zaległej należności w miejscu kontroli, policjant ma prawo uniemożliwić kierowcy dalszą jazdę i zatrzymać dokumenty lub tablice rejestracyjne pojazdu. Przed wyjazdem do Czech upewnij się, iż firma leasingowa, z której usług korzystasz ma uregulowane zobowiązania” – informuje polska ambasada w Pradze.
Czeska policja odkręciła rejestrację z auta w leasingu. W sieci burza
Pod wpisem ambasady można przeczytać liczne wyrazy niezadowolenia kierowców. Padają argumenty o odpowiedzialności zbiorowej. Ponieważ firmy leasingowe posiadają w swoich zasobach tysiące aut. A jak pokazał przykład Sołtysa Polski – ich zobowiązania za niezapłacone mandaty mogą sięgać dziesiątek tysięcy złotych.
Sporo komentujących utyskuje, iż placówka dyplomatyczna jedynie przestrzega kierujących autami w leasingu bez prezentowania rozwiązań, jak sobie w takiej sytuacji poradzić.
Ale część internautów zwraca uwagę, iż przepisy, w myśl których czeska policja odkręciła rejestrację z auta użytkownika YT, obowiązują w tym kraju od lat. I dotyczą nie tylko obywateli Polski – bo i głosy o złośliwości Czechów względem Polaków można w komentarzach przeczytać – ale i pojazdów będących w leasingu z innych państw.
Jedna z firm leasingowych – EFL – opublikowała choćby komunikat w sprawie sytuacji z Czech.
„Przypominamy, iż czeska policja oraz służba celna są upoważnione do egzekwowania należności wynikających z nieopłaconych mandatów za naruszenie przepisów drogowych. Egzekwowanie należności dotyczy zarówno kierowcy, jak i właściciela pojazdu wskazanego w dowodzie rejestracyjnym” – czytamy w informacji.
Emocje wzbudza przy tym stwierdzenie w dalszej części komunikatu: „EFL SA nie ponosi odpowiedzialności za wykroczenia drogowe, w tym za mandaty nałożone na kierowców korzystających z leasingowanych pojazdów, ani za konsekwencje związane z ich zatrzymaniem przez czeskie służby”.
– Czyli wychodzi na to, iż wjazd do Czech to jakaś loteria. Jak mnie zatrzymają w leasingowanym aucie do kontroli, to mogę nie pojechać dalej. I choćby sprawdzenie, czy nie zalegają robi się problemowe. Bo nieuregulowane zobowiązania mogą się pojawić w każdej chwili – mówi nam kierowca spod Opola, który ma auto w leasingu w EFL.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

4 miesięcy temu













