Czy „planeta wcale nie płonie”? Ekspert ONZ w RDC o zmianach klimatu

1 miesiąc temu

Styczeń – według danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej – był najzimniejszy od 16 lat.

Silne mrozy w Polsce znów rozpaliły dyskusję: czy skoro jest tak zimno, to może jednak „planeta wcale nie płonie”?

Dyrektor wykonawczy United Nations Global Compact Network Poland, Kamil Wyszkowski przekonuje, iż to klasyczny przykład dezinformacji i mylenia pogody z klimatem. Jak zauważa ekspert ONZ, pojedyncza zima nie mówi nic o długoterminowych trendach, a twarde dane pokazują coś zupełnie innego.

Co 10 lat mamy uśredniony pomiar. W latach od 1960 roku do 1970 średnia temperatura w Polsce to było 7,2 stopnia Celsjusza, a ostatnia dekada, 2011–2020, to już było 9,1°C, co oznacza, iż w Polsce przez 60 lat średnia temperatura wzrosła o prawie 2 stopnie Celsjusza – podaje.

Ekspert zwraca też uwagę, iż choćby zimy w Polsce są dziś wyraźnie cieplejsze niż kilkadziesiąt lat temu, co widać w statystykach IMGW.

Zimę w Polsce liczymy od grudnia do lutego, czyli przez trzy miesiące. W latach 1960–1990 średnia temperatura dla Polski to było -1,9 stopnia Celsjusza, a w dekadzie 2011–2012 to było zaledwie -0,2 stopnia Celsjusza, czyli znowuż mamy bardzo silne ocieplenie w okresie klasycznie zimowym – mówi.

Według Wyszkowskiego mówienie o „obaleniu zmian klimatu” na podstawie kilku mroźnych tygodni to błąd metodologiczny.

Jednocześnie ekspert podkreśla, iż śnieżna zima może być dobrą wiadomością dla Polski z punktu widzenia gospodarki wodnej i zagrożenia suszą, które występowało w ubiegłych latach.

W miesiącach tradycyjnie mokrych, jak na przykład marzec 2022, mieliśmy zagrożenie pożarowe we wszystkich nadleśnictwach poza kilkoma w województwie podlaskim, czyli po prostu śnieg to prosta recepta na to, żeby bilans wodny był korzystniejszy dla Polski. Bez śniegu to jest przepis na suszę hydrologiczną, suszę rolniczą i pożary w lasach – dodaje.

Specjaliści przypominają, iż mimo mrozów Polska wciąż walczy z deficytem wody, a zmiany klimatu ocenia się w skali dekad, nie pojedynczych zim czy sezonów.

Idź do oryginalnego materiału