Są rozgoryczeni tempem wypłat w programie „Czyste powietrze” i wskazują, iż skala utrudnień, z jaką spotykają się w Kielcach, jest szczególna.
Przedsiębiorcy, obsługujący program „Czyste powietrze” skarżą się na działania Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Kielcach i idą ze swoimi beneficjentami do sądu. Władze Funduszu odpierają zarzuty, nie mając sobie nic do zarzucenia.
– Nigdy nie myślałem, iż będzie potrzeba angażowania się w tego typu stowarzyszenia, ale do tego zmusiła nas sytuacja. „Czyste powietrze” było najgorszą decyzją biznesową w moim życiu – mówi Jarosław Kubiec, członek formalnie utworzonego w marcu Stowarzyszenia Czystego Powietrza i Energii, które zrzesza pokrzywdzonych beneficjentów, jak i wykonawców, działających w ramach programu „Czyste powietrze”.
Jarosław Kubiec od 14 lat powadzi firmę z branży OZE w województwie świętokrzyskim, ale obsługuje też klientów z innych regionów – małopolskiego i mazowieckiego. Jak mówi, dziś nie decyduje się na nowe zlecenia z „Czystego powietrza”, ponieważ do tej pory z wojewódzkich funduszy nie wypłacono mu pieniędzy, które zainwestował, by zrealizować prace u beneficjentów. Kwoty liczone są w milionach złotych.
– Czyste powietrze” to nie jest jedyna działka, którą się zajmowaliśmy. Natomiast są firmy, które w ostatnich latach bazowały tylko na tym programie i w tym momencie zadłużenie funduszów względem nich wynoszą choćby dziesiątki milionów złotych. Przez działanie funduszy nie ma mowy, by uczciwy przedsiębiorca na tym programie zarobił – twierdzi.
Jarosław Kubiec wskazuje, iż szczególne problemy z rozliczeniem wniosków są w Kielcach.
– Wiele funduszy rozmawia z przedsiębiorcami i stara się maksymalnie przyspieszyć realizację oceny wniosku i wypłatę. Fundusz w Kielcach działa w taki sposób, jakby chciał tę drogę maksymalnie odwlec – mówi.

I dodaje, iż w trakcie procesu nierzadko dochodzi do zmian wytycznych i nowych interpretacji, co skutkuje koniecznością kolejnych korekt, które potrafią trwać miesiącami.
– W innych funduszach działa to tak, iż beneficjent ma bezpośredni kontakt z pracownikiem obsługującym jego wniosek – zarówno telefoniczny, jak i mailowy. Fundusz w Kielcach nie pracuje na telefonach i mailach, nie ma kontaktu, o ile się tam nie pójdzie – zaznacza. I podaje przykład klienta, który składając pismo w siedzibie Funduszu, czeka już rok na odpowiedź.
Marcin Kutyła był współwłaścicielem firmy zajmującej się termomodernizacją domów i pompami ciepła z województwa świętokrzyskiego – zrezygnował w listopadzie 2025 roku, bo jak mówi” Fundusz nie płacił, a nie było z czego dokładać”. Dziś ma firmę, która pomaga beneficjentom w rozliczaniu się z Funduszami w całej Polsce.
– Firma powstała dlatego, bo wiele osób zgłaszało się do nas z problemami w kwestii wyjaśnień pism z Funduszy, przestrzegania regulaminu, który jest jednostronny, bo Fundusz nie przestrzega regulaminu względem beneficjentów, ale wymaga przestrzegania regulaminu względem niego. Wyznacza np. czas na odpowiedź 10 dni, a o ile ktoś w tym czasie nie odpowie, to sprawy zostają zamykane. Fundusz popełnia też wiele błędów, o ile chodzi o kwestie formalne – mówi.
I podaje przykład, iż jedna z klientek wycofała pełnomocnictwo firmie, co do której miała wątpliwości, o czym poinformowała Fundusz w Kielcach, ten z kolei wypłacił firmie pieniądze, kosztami zgodnie z procedurą obciążając kobietę.
Jarosław Kubiec mówi iż jako stowarzyszenie wspierają beneficjentów, którzy wytoczyli sprawy wojewódzkim funduszom, także w Kielcach, ale wyroki w tych sprawach jeszcze nie zapadły. Jak mówi jest ich „bardzo dużo”, ale konkretne liczby nie padają.
Jacek Skórski – prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Kielcach / Fot. Jarosław Kubalski – Radio Kielce– Dziwię się firmom i nie dziwię, bo jako jeden z pięciu Funduszy w Polsce na 31 marca 2026 zakończyliśmy procedowanie wniosków, co oznacza iż nie mamy żadnych zaległości. Wszystkie wnioski zostały przeprocedowane – mówi Jacek Skórski, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Kielcach.
Prezes precyzuje, iż do uzupełnień odesłano ok. 70-80 procent rozpatrzonych wniosków i nierzadko nie kończy się na jednym uzupełnieniu.
– Zdarza się niestety bardzo często, iż beneficjenci nie uzupełniają zgodnie z pismem, ale wybiórczo, na przykład uzupełniają dwa punkty, a pozostałych nie. Nie puścimy żadnego wniosku o płatność, o ile będzie on niekompletny – zastrzega. I dodaje, iż najdłuższa procedura wypłaty trwała 248 dni.
Prezes na zarzut stwarzania dodatkowych trudności beneficjentom i firmom ich obsługującym podkreśla, iż pieniądze są wypłacane na podstawie regulaminu. Na pytanie Radia Kielce, czy w trakcie programu wytyczne są zmieniane, odpowiada iż choćby jeżeli się to zdarzy, to są to sytuacje sporadyczne i nie działają wstecz.
Nie zgadza się także z zarzutem, iż jest problem z kontaktem z Funduszem, mówiąc: „to nieprawda”. Zapewnia także, iż jeżeli wnioski będą uzupełnione zgodnie z wytycznymi w ciągu 10 dni od wezwania, to pieniądze mogą zostać wypłacone choćby w ciągu dwóch tygodni.



3 godzin temu