Daria „Chermée” Zdolska o występie w „Must Be The Music”. To był rollercoaster emocji

slowopodlasia.pl 1 dzień temu
Od Rudego Kota do wielkiej scenyDla wielu widzów pierwszego odcinka aktualnej edycji „Must Be The Music” Daria jawiła się jako gotowa muzycznie artystka - odważna, wyrazista „Chermée”. Jednak mieszkańcy Białej Podlaskiej mogą pamiętać ją jeszcze jako małą dziewczynkę, która pierwsze kroki stawiała w miejscach, które dziś są legendą lokalnej kultury.Czytaj też: „Must Be The Music”: Odważny występ artystki z Białej Podlaskiej pod ostrzałem jury! [FILM]- Występowałam w „Rudym Kocie”, który już nie istnieje, u pana Parafiniuka, w szkolnych konkursach. Jestem mocno związana z Białą Podlaską – wspomina z sentymentem Daria Zdolska.2025 r. Finał dziecięcego karaoke w Rudym Kocie. źródło: Bialska Biblioteka CyfrowaTo właśnie te wczesne doświadczenia u boku cenionych bialskich pedagogów ukształtowały jej muzyczną tożsamość. Choć dziś artystka dzieli życie między rodzinne miasto a Warszawę, gdzie bije serce polskiego przemysłu muzycznego, podkreśla, iż jej droga do „Must Be The Music” nie zaczęła się na castingu, ale właśnie na bialskich scenach.Emocjonalny rollercoasterWystęp przed tak wymagającym jury jak Sebastian Karpiel-Bułecka, Miuosh, Natalia Szroeder i Dawid Kwiatkowski był dla Bialczanki wyzwaniem, którego nie da się porównać z niczym innym, mimo jej wcześniejszych doświadczeń z kamerą.– To był rollercoaster emocji – przyznaje bez owijania w bawełnę Daria. – Mimo iż występowałam już w telewizji, to było to zupełnie nowe doświadczenie, zupełnie inny format.Daria nie ukrywa, iż do programu przygotowywała się praktycznie całe życie. Jak sama mówi, muzyka to nie jest dla niej chwilowa pasja, ale stały element codzienności, z którym związana jest niemal od zawsze.Między Białą a WarszawąMimo surowej oceny jurorów, Daria nie składa broni. Jej historia pokazuje, iż za odważnym wizerunkiem „Chermée” stoi dziewczyna, która nie boi się realizować swoich marzeń, choćby jeżeli droga do nich prowadzi przez surową krytykę.Choć Warszawa daje jej możliwości dalszego rozwoju muzycznego, to Biała Podlaska dała jej solidne fundamenty i wspomnienia pierwszych oklasków. I choć pub Rudy Kot już nie istnieje, to o dziewczynce, która w nim występowała, z pewnością jeszcze nie jeden raz usłyszymy. CZYTAJ TEŻ:Zbysia przerwała milczenie! Wielki sprint przez Egipt i 1400 km w skrzydłach„Tajemnicę zabiorę ze sobą do grobu”. Koniec procesu o zabójstwo w LisznieBiała Podlaska. Planecie Kobiet towarzyszyła wystawa Danuty Koszołko
Idź do oryginalnego materiału