Fot. Izabela Kwiecień-SzpunarRozmowa z DAWIDEM ZAGUŁĄ, rozgrywającym OPTeam Energia Polska Resovia
KOSZYKÓWKA. I LIGA
– Po trzech porażkach z rzędu sięgnęliście po wygraną pokonując zespół WKK Active Hotel Wrocław 72:68, choć niemal do samego końca trzeba było drżeć o wynik..
– Zwycięzców się nie ocenia, najprościej po takim meczu to powiedzieć. Może nie było to spotkanie z kategorii najpiękniejszych, natomiast mamy dwa punkty. Chcieliśmy jeszcze odrobić straty z pierwszego meczu z Wrocławia, gdzie przegraliśmy różnicą siedmiu punktów. Plan był taki, żeby tą jeszcze ostatnią akcję spróbować obronić i zagrać za trzy punkty, ale niestety się nie udało, ale i tak najważniejsza jest wygrana. Dobry fragment w pewnym momencie „Kodiego” (Cody John – przy. red.), no nie ma co się oszukiwać, pokazał, iż punkty potrafi zdobywać w tych cięższych momentach. Kacper Młynarski też naprawdę dołożył kawę dobrej walki na desce, bo zebrał chyba najważniejszą piłkę w meczu Do tego dokładał punkty więc cieszymy się ze zwycięstwa. Natomiast nie mamy za dużo czasu, żeby teraz rozmyślać, musimy się przygotować na ŁKS, który oczywiście też chcemy pokonać. Pokazaliśmy w pierwszej rundzie w Łodzi, iż też potrafimy grać.
– Mecz z wrocławskim zespołem miał swój ciężar gatunkowy, bo porażka definitywnie zamknęła by wam szanse na miejsce w ósemce…
– Tak, tutaj sytuacja by się prawdopodobnie obróciła o 180 stopni względem naszych planów przedsezonowych, bo prawdopodobnie bylibyśmy w strefie spadkowej, w zależności jakby się poukładały te kolejne mecze. Natomiast udało się wygrać i jeszcze walczymy, próbujemy. Można powiedzieć, iż był to mecz za cztery punkty o bardzo ważna wygrana w kontekście utrzymania się i jeszcze walki o play-offy. Myślę, iż zawsze jest cień szansy i w to trzeba wierzyć.
– W tym sezonie jesteście niepokonani w hali przy ul. Towarnickiego, gdzie odnieśliście trzy zwycięstwa, a przed wami jeszcze w tym kameralnym obiekcie trzy mecze…
– Niektóre drużyny mówią, iż mają swoją twierdzę, która jest niezdobyta. My ją nazwiemy naszą małą twierdzą ze względu na gabarytów. Szkoda, iż mało w niej graliśmy, bo na pewno czujemy się tutaj troszeczkę lepiej. Może ten mecz z WKK tego nie pokazał, ale dawno też tu nie graliśmy. Inne to są emocje niż na treningu, bo na treningu czujemy się tu naprawdę swobodniej, jeżeli chodzi o rzuty. Dzisiaj ta skuteczność nie była najlepsza. Natomiast w momencie, kiedy miało wpaść, wpadło. W sytuacji, kiedy mieliśmy obronić, obroniliśmy. Także to jest najważniejsze. Fajnie, iż mamy jeszcze kilka meczów na Towarnickiego, które chcemy wygrać, żeby ta nasza mała twierdza pozostała niezdobyta.
– Przed wami w niedzielę mecz na Podpromiu z mającym aspiracje awansu ŁKS Coolpack Łódź. Sporo zmian było w tym zespole, gdzie nie brakuje doświadczonych graczy, Marcel Ponitka, Dominik Grudziński czy Maciej Lampe, choć ten ostatni jeszcze nie miał okazji debiutu..
– Zobaczymy jak to będzie, póki nie wyjdzie na boisko, nie martwimy się tym zawodnikiem. Nie robimy na niego scoutingu, no bo nie mamy też za bardzo jak go zrobić. Skupiamy się na tych zawodnikach, którzy zagrali w ostatnim meczu, a są to gracze wysokiej klasy. Dużo koszykarzy z ekstraklasowym dużym doświadczeniem. Musimy wygrać po prostu charakterem, bo z doświadczeniem tutaj nie pociągniemy, więc mam nadzieję, iż pokażemy ten resoviacki charakter.
PRZECZYTAJ TEŻ: Kacper Młynarski, koszykarz OPTeam Energia Polska Resovia: zwycięstwo wyszarpane serduchem

19 godzin temu





![Lech Poznań przegrywa z Szachtarem 1:3. „Rywal był na wyższym poziomie” [ZDJĘCI, FILM]](https://i0.wp.com/wielkopolskamagazyn.pl/wp-content/uploads/2026/03/DSC_0001.jpg?ssl=1)







