Wielu kibiców Górnika Zabrze spodziewało się, iż po porażce z Zagłębiem w meczu z Arką Gdynia Trójkolorowi sięgną po kolejny komplet punktów. Tak się nie stało, a w końcówce - przy stanie 0:0 - trener Michal Gasparik zdecydował się na zmianę... defensywną. Maksyma Chłania zastąpił na placu gry Paweł Bochniewicz. Po końcowym gwizdku sędziego słowacki szkoleniowiec wyjaśnił pobudki, jakimi się kierował.
Arka w meczu z Górnikiem musiała powalczyć o całą pulę i czekała na swój moment. Gdynianie długo grali defensywnie i nie byli w stanie stworzyć realnego zagrożenia pod bramką Marcela Łubika. - Plan był taki, aby grać odważniej już od początku drugiej połowy. W szatni powiedzieliśmy sobie, iż chcemy dobrze w nią wejść. Pierwsza część spotkania była z naszej strony zdecydowanie zbyt taktyczna. W moim odczuciu za długo operowaliśmy w niskiej obronie, za mało wypychaliśmy przeciwnika z naszej połowy i nie potrafiliśmy przez to wykreować okazji. Po przerwie nie było już sensu kalkulować - wyjaśnia Dariusz Banasik, trener drużyny z Trójmiasta.
W końcówce jednak żółto-niebiescy postawili wszystko na jedną kartę. - W 85. minucie pod napastnika przesunęliśmy "Marcjana", a kilka minut później dołączył do niego jeszcze Kike. To pokazuje, iż bardzo ryzykowaliśmy, by za wszelką cenę wygrać. Otworzyliśmy się na kontry, a wiemy przecież, jak mocny i niebezpieczny potrafi być Górnik w szybkim ataku. Zresztą kilka razy groźnie odpowiedzieli. Te ruchy sprawiły jednak, iż stworzyliśmy doskonałą sytuację, wywalczyliśmy rzuty rożne i dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce na połowie rywala. Żałuję tylko, iż nie padła z tego bramka - dodaje opiekun gdyńskiej drużyny.
Sytuacja z końcówki meczu, gdy Paweł Olkowski i Łubik dali swoimi świetnymi interwencjami w obronie drużynie z Zabrza tlen skłoniły trenera Górnika do reakcji. - Trudno cały czas grać va banque, biorąc pod uwagę to, co działo się na boisku w ostatnich trzech minutach. Musieliśmy wprowadzić wysokiego zawodnika. Ta zmiana nastąpiła już po tej ogromnej okazji dla Arki. Wielki szacunek dla Pawła Olkowskiego za jego fenomenalną, podwójną interwencję, a następnie dla Marcela Łubika, który świetnie obronił dobitkę. Cóż więcej mogliśmy zrobić w tych ostatnich minutach? Nic. Z tego powodu ten zdobyty punkt po prostu musimy szanować - przekonuje Michal Gasparik, szkoleniowiec drużyny z Roosevelta.















![Chiny - Słowenia: Niespodzianka była na wyciągnięcie ręki. Gorzki komentarz Heynena [WIDEO]](https://i.iplsc.com/-/000MWQ02OE0SYFBA-C461.jpg)

