Do miasta przyjechały drużyny z całej Europy. Chcą spełnić marzenie o mistrzostwach świata

2 godzin temu

Kutno na drodze do mistrzostw świata

Od kilku dni Kutno ponownie stało się miejscem, w którym na stadionach nie brakuje sportowych emocji. Do miasta przyjechały młode zawodniczki i zawodnicy z całej Europy, by walczyć o jedno z najbardziej prestiżowych osiągnięć w dziecięcym sporcie – awansu na mistrzostwa świata w Stanach Zjednoczonych.

Choć dla wielu mieszkańców baseball i softball wciąż pozostają dyscyplinami niszowymi, w świecie Małej Ligi Kutno znane jest doskonale. To właśnie tutaj od lat znajduje się Centrum Regionu Europy i Afryki Małej Ligi, a organizowane turnieje mają rangę najważniejszych rozgrywek w tej części świata.

O idei Małej Ligi, znaczeniu turniejów oraz o tym, dlaczego właśnie Kutno odgrywa tak istotną rolę na baseballowej mapie świata, rozmawialiśmy z Bartłomiejem Sochackim oraz dyrektor Centrum Regionu Europy i Afryki Małej Ligi Beatą Kaszubą-Baker.

Trzy turnieje, jeden cel

Lipiec w Kutnie to miesiąc wyjątkowy. To właśnie wtedy na stadionach Małej Ligi realizowane są aż trzy międzynarodowe turnieje.

Pierwszy z nich odbył się na początku lipca. Był to turniej softballu dla dzieci w wieku 10–12 lat. Do Kutna przyjechały wtedy reprezentujące swoje lokalne ligi drużyny z Czech, Hiszpanii, Holandii, Niemiec, Ukrainy oraz Włoch.

To był jednak dopiero początek sportowych emocji.

W miniony weekend wystartował kolejny turniej – tym razem baseballowy, z udziałem zespołów z Austrii, Litwy, Polski, Słowacji, Szwajcarii i Ukrainy. Na zakończenie miesiąca rozegrany zostanie największy z turniejów, w którym wystąpi jedenaście drużyn z całej Europy.

W związku z mistrzostwami przez cały miesiąc przez Kutno przewijają się setki osób. Co ważne nie są to wyłącznie zawodnicy.

— Razem z dziećmi przyjeżdżają ich rodzice i całe rodziny. Mówimy o zawodnikach mających 10–12 lat. Rodzice chcą przeżywać te emocje razem z nimi, dlatego na trybunach jest naprawdę wielu kibiców – mówi Bartłomiej Sochacki.

Jednym z elementów, który najbardziej wyróżnia Małą Ligę, jest sposób kwalifikacji do turniejów.

W przeciwieństwie do większości międzynarodowych imprez sportowych nie grają tutaj reprezentacje narodowe. Każdy kraj organizuje własne rozgrywki, a zwycięska lokalna drużyna zdobywa awans do Mistrzostw Regionu Europy i Afryki.

— To właśnie odróżnia Małą Ligę od większości innych dyscyplin. Tutaj nie przyjeżdżają kadry narodowe. To lokalne społeczności reprezentują swoje państwa. Dzięki temu szansę na wielki sukces mają dzieci, które ciężko pracują w swoim klubie, a nie tylko wyselekcjonowani zawodnicy z całego kraju — tłumaczy Beata Kaszuba-Baker.

Droga do Kutna nie jest jednak łatwa. Każda drużyna musi wcześniej rozegrać pełny sezon zasadniczy. Regulamin wymaga rozegrania co najmniej dwunastu spotkań. Dopiero wtedy można walczyć o awans do turniejów regionalnych.

Jak podkreślają organizatorzy, różnice pomiędzy drużynami bardzo często wynikają właśnie z liczby rozegranych meczów. Niektóre zespoły mają za sobą jedynie wymagane minimum, podczas gdy przyszli zwycięzcy mistrzostw świata nierzadko rozgrywają choćby pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt meczów w jednym sezonie zasadniczym.

Gra toczy się o coś więcej niż medal

Stawka turnieju jest ogromna, bo zwycięzcy nie zdobywają jedynie pucharu. Nagrodą jest wyjazd do Stanów Zjednoczonych na mistrzostwa świata.

— Co roku siedem europejskich drużyn wyjeżdża na koszt organizacji Małej Ligi do USA. Tam spotykają się najlepsze zespoły ze wszystkich regionów świata. To niezwykłe przeżycie dla dzieci i ich rodzin — mówi dyrektor Małej Ligi.

W sierpniu oczy całego baseballowego świata skierowane są właśnie na amerykańskie boiska. Tamtejsze mistrzostwa transmitują największe stacje telewizyjne, a młodzi zawodnicy mogą poczuć się jak profesjonalni sportowcy.

— Te wydarzenia oglądają miliony ludzi. W Europie dopiero uczymy się takiego poziomu, ale właśnie dlatego awans na mistrzostwa świata jest dla dzieci czymś absolutnie wyjątkowym – tłumaczy Beata Kaszuba-Baker.

Kutno – miejsce znane na całym świecie

Choć w Polsce baseball nie należy do najpopularniejszych dyscyplin, w środowisku Małej Ligi Kutno jest marką samą w sobie. Każda drużyna z Europy i Afryki marzy o tym, by zagrać właśnie tutaj.

— Kutno jest bardzo dobrze znane w świecie baseballu. To można powiedzieć europejska mekka tej dyscypliny. Wszystko, co dzieje się na naszych boiskach, bardzo gwałtownie trafia do mediów społecznościowych, a później do całego środowiska Małej Ligi. Każdy kraj z naszego regionu musi przejść przez Kutno, aby zdobyć przepustkę na mistrzostwa świata. Taki był cel stworzenia tego ośrodka i dziś można powiedzieć, iż został osiągnięty – dodaje Beata Kaszuba-Baker.

Jednak dla uczestników to nie tylko zawody. To często pierwsza zagraniczna podróż, pierwsze spotkanie z rówieśnikami z innych państw i wspomnienia, które pozostaną z nimi na całe życie.

To nie tylko sport

Choć stawką turniejów jest awans na mistrzostwa świata, organizatorzy od początku podkreślają, iż wynik nie jest najważniejszy. Fundamentem programu są wartości, które dzieci wynoszą z boiska.

– Mała Liga koncentruje się przede wszystkim na dzieciach. Bardzo duży nacisk kładziemy na jakość turniejów. Chcemy, aby sędziowali tutaj najlepsi sędziowie, wszystkie mecze odbywały się zgodnie z międzynarodowym regulaminem, a organizacja stała na najwyższym poziomie. Sportowo podchodzimy do tego bardzo profesjonalnie, ale jednocześnie pamiętamy, iż najważniejsze są dzieci – podkreśla Beata Kaszuba-Baker.

To dlatego trenerzy nie mogą skupiać się wyłącznie na wynikach. Każdy z nich musi przejść obowiązkowe szkolenia dotyczące pracy z dziećmi.

– Wymagamy od trenerów ukończenia specjalnych kursów dotyczących ochrony dzieci oraz przeciwdziałania przemocy fizycznej i słownej. Każdy musi posiadać odpowiedni certyfikat. Chcemy, aby dzieci od najmłodszych lat miały dobre wzorce – tłumaczy Bartłomiej Sochacki.

Organizatorzy zwracają uwagę, iż dzisiejsi młodzi gracze za kilka lub kilkanaście lat sami zostaną trenerami, sędziami czy rodzicami kolejnych pokoleń baseballistów. To właśnie dlatego od początku pielęgnowane są wartości takie jak szacunek, zabawa i współpraca.

Rodzinna atmosfera zamiast stadionowej agresji

Jedną z rzeczy, które najbardziej zaskakują osoby odwiedzające turnieje, jest atmosfera panująca na trybunach. Nie ma tutaj agresji, wyzwisk ani konfliktów pomiędzy kibicami.

– To bardzo rodzinny sport. Nie ma zwaśnionych klubów ani niepotrzebnych emocji poza boiskiem. Rodziny wspólnie spędzają tutaj całe dni. Często przyjeżdżają całe autokary kibiców z Holandii czy Włoch. Wszyscy razem jedzą posiłki, bawią się i cieszą samym udziałem w turnieju – opowiada Bartłomiej Sochacki.

Choć największą uwagę przyciągają zawodnicy, ogromną rolę odgrywają również wolontariusze.

To około 50 osób, bez których organizacja międzynarodowych zawodów byłaby niemożliwa.

Wśród nich są doświadczeni sędziowie z Europy i Stanów Zjednoczonych, ale także młodzież z kutnowskich szkół.

– Najbardziej doświadczeni sędziowie poświęcają swój czas i własne pieniądze, aby przyjechać do Kutna i prowadzić mecze na najwyższym poziomie. To dla nas ogromne wsparcie – dodają przedstawiciele Małej Ligi.

Równie ważni są wolontariusze z szkół. Każda drużyna otrzymuje dwóch opiekunów, którzy pomagają zawodnikom odnaleźć się w nowym miejscu, wspierają ich w codziennych sprawach oraz ułatwiają komunikację. Dla uczniów to doskonała okazja do praktycznej nauki języka angielskiego.

– Turniej odbywa się w języku angielskim. Nasi wolontariusze każdego dnia rozmawiają z zawodnikami z różnych krajów. To doświadczenie, którego nie da się zdobyć podczas zwykłych lekcji w szkole.

Kutno zyskuje znacznie więcej

Międzynarodowe turnieje mają ogromne znaczenie również dla samego miasta. Przez cały lipiec Kutno odwiedzają setki zawodników, trenerów, rodziców i kibiców.

– Rodziny zawodników śpią w kutnowskich hotelach, jedzą w restauracjach, zwiedzają miasto i spędzają tutaj czas. To bardzo dobra promocja Kutna nie tylko w Polsce, ale przede wszystkim za granicą – podkreśla Bartłomiej Sochacki.

Choć Kutno od ponad czterdziestu lat rozwija tradycję baseballu, zainteresowanie tym sportem w Polsce przez cały czas pozostaje stosunkowo niewielkie. Najlepiej pokazuje to porównanie z naszymi sąsiadami.

– W Polsce funkcjonuje około dwudziestu drużyn we wszystkich kategoriach wiekowych. Dla porównania w Czechach jest ich około 160. To pokazuje, jak duży potencjał przez cały czas mamy do wykorzystania.

Zdaniem organizatorów największą szansą na rozwój jest właśnie lokalna społeczność. To rodzice, trenerzy i kluby tworzą fundament całego systemu.

– Mała Liga opiera się na lokalnych społecznościach i zaangażowaniu rodziców. Chcemy, aby każde dziecko, które ma ochotę grać w baseball, miało taką możliwość. Nie chodzi o selekcję najlepszych, ale o stworzenie przestrzeni do rozwoju dla wszystkich.

Marzenia zaczynają się właśnie tutaj

Choć dla kibiców mecze realizowane są zaledwie kilka godzin, dla dzieci są zwieńczeniem miesięcy ciężkiej pracy. Emocje często widać już podczas prezentacji drużyn.

– Widać, jak bardzo to przeżywają. Czasami dosłownie trzęsą im się ręce z emocji. Dla wielu z nich to najważniejszy turniej w życiu – mówi Beata Kaszuba-Baker.

Mała Liga jest czymś więcej niż kolejnymi zawodami sportowymi. To miejsce, gdzie dzieci uczą się odpowiedzialności, współpracy i szacunku oraz nawiązują międzynarodowe przyjaźnie.

A wszystko to dzieje się w Kutnie – mieście, które dla tysięcy młodych baseballistów z Europy i Afryki jest jednym z przystanków na drodze do spełnienia największego sportowego marzenia.

https://kutno.net.pl/wydarzenia/muzyka-modlitwa-i-rodzinna-atmosfera-za-nami-pierwszy-wakacyjny-koncert-zdjecia/REUZ3kiPaDIyaEPx3Qka
Idź do oryginalnego materiału