Przed rozpoczęciem meczu sytuacja mistrzów Polski wydawała się bardzo komfortowa. Lech wygrał pierwsze spotkanie w Danii 4:1, dlatego do awansu wystarczało mu choćby niewysokie zwycięstwo rywali. Na stadionie przy ulicy Bułgarskiej nikt nie zakładał jednak scenariusza, w którym Aarhus zdoła odrobić całą stratę.
Początek spotkania nie zapowiadał katastrofy. Lech stworzył kilka groźnych sytuacji, a po zagraniu ręką w polu karnym sędzia początkowo podyktował jedenastkę dla gospodarzy. Po analizie VAR decyzja została jednak cofnięta.
Goście objęli prowadzenie w 32. minucie. Po błędzie poznańskiej drużyny przy wyprowadzaniu piłki akcję skutecznie wykończył Tobias Bech. Do przerwy Aarhus prowadził 1:0, ale w całym dwumeczu wciąż wyraźnie lepszy był Lech.
Po zmianie stron sytuacja zaczęła się jednak gwałtownie komplikować. W 55. minucie Kristian Arnstad wykorzystał rzut karny i zdobył drugą bramkę dla duńskiej drużyny. Lech próbował odpowiedzieć, ale brakowało mu skuteczności, a dobrze dysponowany bramkarz gości zatrzymywał kolejne uderzenia.
W 75. minucie Aarhus zdobył trzeciego gola. Frederik Tingager doprowadził do wyniku 0:3, a tym samym wyrównał stan dwumeczu na 4:4. Trzybramkowa przewaga, którą Kolejorz przywiózł z Danii, przestała istnieć.
Do końca regulaminowego czasu gry wynik nie uległ zmianie, dlatego konieczna była dogrywka. W niej Lech na moment odzyskał kontrolę nad rywalizacją. W 95. minucie Filip Jagiełło dobił strzał odbity przez bramkarza i zdobył gola na 1:3. W tym momencie to poznaniacy ponownie byli w kolejnej rundzie.
Radość gospodarzy trwała zaledwie kilka minut. Tomas Kristjansson skutecznie wykończył akcję Aarhus i ustalił wynik meczu na 1:4. Po 120 minutach w całym dwumeczu przez cały czas był remis, dlatego o awansie musiały zdecydować rzuty karne.
W serii jedenastek więcej zimnej krwi zachowali piłkarze z Danii. Bramkarz Aarhus obronił dwa strzały zawodników Lecha, a goście wykorzystali najważniejsze próby i zapewnili sobie awans do trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów.
Dla Lecha to wyjątkowo bolesna porażka. Poznaniacy przystępowali do rewanżu z ogromną zaliczką, grali przed własną publicznością i jeszcze w dogrywce mieli awans w swoich rękach. Ostatecznie jednak to Aarhus dokonał spektakularnego odwrócenia losów rywalizacji, a przy Bułgarskiej pozostało ogromne rozczarowanie.

1 godzina temu












![36 tys. ludzi dostało w twarz. Pomóc może tylko telefon do Infantino [OPINIA]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a6a5face78245_98500181.jpg)
