Dramat w końcówce i eksplozja radości. Sandecja wyrwała remis liderowi w ostatnich sekundach

2 godzin temu

To był mecz, który długo zostanie w pamięci kibiców. Sandecja Nowy Sącz po heroicznej walce uratowała punkt na boisku lidera, remisując z Unią Skierniewice 2:2. Decydujący cios padł w… ostatniej akcji meczu. Po 27. kolejkach w II lidze Sandecja Nowy Sącz zajmuje 4. miejsce w tabeli z dorobkiem 43 punktów i bilansem: 11 zwycięstw, 6 porażek i 10 remisów. A już w piątek (17 kwietnia) na K47 podejmiemy KKS Kalisz (16. miejsce w grupie).

Fatalny początek i szybki cios gospodarzy

Spotkanie rozpoczęło się dla „Biało-Czarnych” najgorzej, jak tylko mogło. Już w 5. minucie po rzucie rożnym i zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła pod nogi Krzysztofa Toporkiewicza – byłego zawodnika Sandecji. Jego precyzyjny strzał w okienko nie dał szans bramkarzowi.

Sądeczanie mogli odpowiedzieć niemal natychmiast. Bartłomiej Kasprzak oddał groźny strzał, który został zablokowany w ostatniej chwili, a chwilę później Karol Turek stanął oko w oko z bramkarzem, jednak Mateusz Jeleń popisał się świetną interwencją.

Mecz gwałtownie nabrał tempa, ale to gospodarze zadali kolejny cios. Tuż przed przerwą Kamil Sabiłło wykorzystał sytuację i podwyższył prowadzenie Unii.

Sandecja naciskała, ale brakowało skuteczności

Po zmianie stron „Sączersi” ruszyli do odrabiania strat. Blisko gola był Daniel Pietraszkiewicz, jednak jego uderzenie w znakomity sposób obronił bramkarz gospodarzy.

Kolejne minuty to próby gry skrzydłami i stałe fragmenty – głową swoich sił próbował m.in. Wojciech Błyszko, a Sandecja coraz częściej gościła pod polem karnym lidera.

Czas uciekał, a wynik wciąż był niekorzystny. Wszystko wskazywało na to, iż punkty zostaną w Skierniewicach.

Szaleństwo w końcówce. Dwa ciosy i jeden punkt

W 84. minucie nastąpił moment przełomowy. Błąd bramkarza gospodarzy wykorzystał Wiktor Pleśnierowicz, który skutecznie zamknął akcję i dał Sandecji nadzieję.

To był sygnał do ataku. „Biało-Czarni” rzucili wszystko na jedną kartę – i dopięli swego.

W 94. minucie, w ostatniej akcji meczu, Daniel Pietraszkiewicz dośrodkował piłkę w pole karne, a Aleksander Wołczek znalazł się we właściwym miejscu i czasie. Strzał do siatki wywołał eksplozję euforii – chwilę później sędzia zakończył spotkanie.

Sandecja wyszarpała punkt na terenie lidera. Punkt, który smakuje jak zwycięstwo.

Unia Skierniewice – Sandecja Nowy Sącz 2:2 (2:0)

Bramki: Krzysztof Toporkiewicz 5′, Kamil Sabiłło 42′ – Wiktor Pleśnierowicz 84′, Aleksander Wołczek 90+4′.

Żółte kartki: Karol Turek, Kamil Sabiłło, Julian Kamiński, Bartosz Bida – Bartłomiej Kasprzak, Wiktor Pleśnierowicz, Bartłomiej Juszczyk, Aleksander Wołczek, Przemysław Skałecki.

Unia: Rafał Grocholski – Jan Mierzwa (60′ Julian Kamiński), Eryk Woliński, Mateusz Stępień, Jonatan Straus, Karol Turek (61′ Kuba Czarnecki), Jakub Jaroch (76′ Jan Kozdryk), Damian Makuch, Maksymilian Kosior (80′ Igor Ławrynowicz), Krzysztof Toporkiewicz, Kamil Sabiłło (60′ Bartosz Bida).

Sandecja: Mateusz Jeleń – Kamil Ogorzały, Wojciech Błyszko, Wiktor Pleśnierowicz, Karol Smajdor (71′ Przemysław Skałecki), Kacper Talar, Tomasz Kołbon (90′ Kamil Słaby), Bartłomiej Kasprzak (46′ Aleksander Wołczek), Maciej Żurawski (71′ Adam Brenkus), Daniel Pietraszkiewicz, Bartłomiej Juszczyk (46′ Filip Piszczek).

Sędziował: Aleksander Borowiak (Poznań).

Źródło: Sandecja.pl
Fot.: Adrian Maraś

Idź do oryginalnego materiału