Drastyczne tąpnięcie w polskich szpitalach. Kolejne porodówki zniknęły z mapy

1 godzina temu
Zapaść demograficzna oraz narastające problemy kadrowe zbierają dramatyczne żniwo w polskiej ochronie zdrowia. Tylko w ciągu pierwszych trzech miesięcy bieżącego roku na stałe zlikwidowano pięć oddziałów ginekologiczno-położniczych, a długa lista placówek zdecydowała się na czasowe zawieszenie działalności.
Fot. Pixabay

Czarna lista pierwszego kwartału: Gdzie zniknęły porodówki?

Oficjalne dane Ministerstwa Zdrowia, przedstawione przez wiceszefa resortu Tomasza Maciejewskiego w odpowiedzi na interpelację poselską, nie pozostawiają złudzeń. W okresie od 1 stycznia do 31 marca na ostateczną likwidację struktur położniczych zdecydowało się pięć szpitali powiatowych i miejskich zlokalizowanych w trzech województwach. Główną przyczyną jest brak ekonomicznego uzasadnienia dla utrzymywania pustych sal porodowych.

Placówki, które trwale zlikwidowały oddziały położnicze w tym roku:

  • SPZOZ w Radzyniu Podlaskim (województwo lubelskie),
  • Szpital Miejski w Siemianowicach Śląskich Sp. z o.o. (województwo śląskie),
  • SPZOZ w Turku (województwo wielkopolskie),
  • Szpital Powiatowy im. Alfreda Sokołowskiego w Złotowie (województwo wielkopolskie),
  • SPZOZ w Grodzisku Wielkopolskim (województwo wielkopolskie).

Sytuację dodatkowo pogarsza fakt, iż na dzień 31 marca działalność kolejnych 8 oddziałów w 5 województwach pozostawała formalnie zawieszona. Choć placówki w Słubicach i Lublińcu zdołały wznowić przyjmowanie pacjentek w maju, to w wielu miejscach (m.in. w Bielsku Podlaskim, Ostrzeszowie czy Dębnie) przerwa potrwa co najmniej do lata lub – jak w przypadku Choszczna – została ogłoszona na czas nieokreślony.

Od 400 do 270 oddziałów. Demografia bezlitośnie niszczy rentowność

Obecny kryzys sieci szpitalnej to efekt długofalowego procesu. Jeszcze w 2010 roku Polki miały do dyspozycji ponad 400 funkcjonujących porodówek w całym kraju. Dziś ta liczba skurczyła się do około 270 placówek. Finansowy bilans oddziału jest ściśle powiązany z liczbą porodów, jeżeli dzieci rodzi się zbyt mało, Narodowy Fundusz Zdrowia nie jest w stanie pokryć gigantycznych kosztów stałych utrzymania całodobowych zespołów lekarskich.

Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują porażający regres demograficzny. W czasach wyżu lat 80. XX wieku w polskich szpitalach przychodziło na świat blisko 700 tysięcy noworodków rocznie. W ubiegłym roku liczba ta spadła do zaledwie około 238 tysięcy urodzeń. To jeden z najgorszych wyników w całej powojennej historii Polski.

Statystyczna rzadkość: Zdecydowana większość porodów to ciąże pojedyncze. Narodziny wieloraczków są dziś ewenementem. W całym minionym roku w Polsce zaledwie 37 kobiet urodziło trojaczki, a bliźnięta powitało na świecie niespełna 3 tysiące matek. Co ciekawe, dzieci z ciąż bliźniaczych rodzą się średnio o kilogram lżejsze od rówieśników z ciąż pojedynczych.

Geografia kryzysu: Bilans likwidacji i zawieszeń w szpitalach

Resort zdrowia uspokaja, iż czasowe lub stałe wyłączanie pojedynczych porodówek nie musi oznaczać odcięcia kobiet od opieki medycznej. Kluczowa jest regionalna elastyczność i zdolność sąsiednich, większych szpitali do płynnego przejęcia pacjentek z likwidowanych rejonów.

Status i ramy czasowe Województwo i konkretna placówka medyczna Bieżący status operacyjny oddziału
Trwałe zamknięcie (I kwartał) Lubelskie (Radzyń Podl.), Śląskie (Siemianowice Śl.), Wielkopolskie (Turek, Złotów, Grodzisk Wlkp.). Oddziały całkowicie zlikwidowane.
Czasowe zawieszenie Podlaskie: SPZOZ w Bielsku Podlaskim Przerwa w działalności zaplanowana do 1 września bieżącego roku.
Czasowe zawieszenie Śląskie: SPZOZ w Myszkowie Przerwa w działalności potrwa do 7 czerwca bieżącego roku.
Czasowe zawieszenie Wielkopolskie (Ostrzeszów), Zachodniopomorskie (Dębno). Przerwa w przyjmowaniu pacjentek do 30 czerwca bieżącego roku.
Zawieszenie bezterminowe Zachodniopomorskie: SPZOZ w Choszcznie Wstrzymanie pracy na czas nieokreślony.

Plan awaryjny ministerstwa: Czy pokoje narodzin zastąpią tradycyjne sale?

Ministerstwo Zdrowia, we współpracy z NFZ oraz Agencją Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, intensywnie pracuje nad nowym schematem zabezpieczenia szpitalnego, który wejdzie w skład tzw. Mapy Potrzeb Zdrowotnych (MPZ). Strategia ta ma uspokoić opinię publiczną i zagwarantować bezpieczeństwo kobietom w okresie okołoporodowym.

Odpowiedzią na deficyt tradycyjnych porodówek w powiatach mają być pokoje narodzin. Nowe przepisy, które weszły w życie na początku tego roku, wprowadziły do wykazu świadczeń gwarantowanych dedykowaną opiekę nad ciężarną realizowaną bezpośrednio przez położną.

Rozwiązanie to pozwala na uruchamianie specjalnych izb porodowych z całodobowym dyżurem położniczym w rejonach, gdzie odległość do najbliższego szpitala z porodówką przekracza 25 kilometrów. Warunkiem jest posiadanie przez daną placówkę Izby Przyjęć lub Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR). Zadaniem dyżurującej położnej jest samodzielne odebranie porodu fizjologicznego lub zapewnienie profesjonalnej asysty medycznej w trakcie transportu rodzącej do odległej kliniki.

Reforma sieci porodówek zbiega się w czasie z innymi kluczowymi zmianami w systemie ochrony zdrowia. Przypomnijmy, iż od 1 maja NFZ finansuje nowoczesne zabiegi endoskopowe (ESD oraz TEM), natomiast już 1 lipca wchodzą w życie ustawowe podwyżki płac dla personelu medycznego w przypadku wybranych specjalizacji lekarskich gwarantowana stawka zasadnicza wzrośnie do poziomu 12 714,29 zł brutto.

Artykuł opracowany na podstawie oficjalnej odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia na interpelację poselską, danych statystycznych GUS za rok 2025 oraz rozporządzeń wykonawczych NFZ w sprawie świadczeń gwarantowanych.

Idź do oryginalnego materiału