Drugi raz w tym roku wygrywamy w Białymstoku! Jagiellonia Białystok - Górnik Zabrze 3:1.

roosevelta81.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: 20261010_212231 / 20261010_201236 / 20261010_204339 / 20261010_215107


Górnik Zabrze po bardzo dobrym, trzymającym w napięciu spotkaniu pokonał Jagiellonię 3:1. Po zaciętej pierwszej połowie utrzymywał się bezbramkowy remis, piłkarze wicemistrza Polski z wysokiego "C" rozpoczęli drugą połowę strzelając dwie bramki, a potem na własne życzenie zaserwowali sobie kolejny thriller na Chorten Arenie.

Zaczęło się zaskoczeniem - Michal Gasparik dał odpocząć Janisowi Antiste, a Michal Sacek z kontuzją się nie pojawił w składzie, stąd trzeba było wystawić dość nietypowy skład - ze Zmrzlym na prawej stronie.

Mecz w Białymstoku rozpoczęli Górnicy i raczej nie zapowiadał się emocjonująco na samym początku - obie drużyny były raczej nastawione na odbijanie piłki od pola karnego do pola karnego - z tego wykluła się dosyć groźna akcja Lozano z naszym polu karnym już w pierwszej minucie. Jedno, co było widać od razu to fakt, iż piłkarze obu drużyn nie dobrali dobrze obuwia do powierzchni - przewracali się lub potykali.

Ale potem się nieco rozkręciło - w piątej minucie piłka wprost do Chłania dawała nadzieję... Niestety na nadzieji się skończyło. W 10 minucie swojego byłego kolegę z drużyny sfaulował Jarosław Kubicki - trafiło na Jesusa Imaza. Dobrze, iż obyło się bez kartki. Ale to nie po tej akcji serce mogło podskoczyć niejednemu - minutę później po krótkim rozegraniu rogu, wrzutce w pole karne i odbiciu Lozano wraz Prelcem mogli wsadzić piłkę do naszej bramki, ale udało się wyjść z tarczą z tej akcji.

15 minuta i kontrowersja - zagranie Josemy (które było przetarte przez Prelca) zostało oprotestowane przez gracza Jagielloni jako bezpośrednie podanie do Schulze. Debata dosyć długo trwała (interweniował VAR z siedzibą w Warszawie), ale bezowocnie dla "Pszczółek".

Potem 17 minuta - szybka i zgrana akcja: Janża do Kubickiego, a ten do Chłania. Jednak kąśliwy strzał obronił Abramowicz. Minuta później i groźna akcja Sowa - strzał po długim słupku na szczęście obroniony dzięki instynktownej obronie Phillipa Schulze. 2 minuty i ponownie ogromne zamieszanie w naszym polu karnym, na szczęście nie wpadło nic do bramki Górnika.

Akcja Dimiego ze strzałem wprost w Abramowicza (niestety) w 22 minucie Trójkolorowych na pewno obudziła - od tego momentu widać było, iż chętniej wchodzimy w atak. 27 minuta jednak mogła skończyć się dla nas bardzo źle - Imaz strzelał pod poprzeczkę, a Schulze wybronił to wyciągnięty jak struna. Brawo! To mógł być gol dla Jagielloni.

34 minuta upłynęła pod znakiem kontrowersji - Rafał Janicki zrobił stempel na Imazie w polu karnym i mogło być... Różnie. Na szczęście dla nas nie podjęto decyzji dla nas niekorzystnej, choć Jaga dostała po tym wiatru w żagle i zaczęła coraz mocniej napierać. Jedynie kilka minut później wyrwał się Maksym Chłań, który przebiegł praktycznie całe boisko, aby trochę przed polem karnym... zrobić zapasy z graczem Jagielloni. Szkoda tego rajdu.

38 minuta - Rafał Janicki zarabia "żółtko" za przytrzymywanie Prelca, jednak dwie minut później mielibyśmy duże powody do radości. Bernardo mógł strzelić swojego pierwszego gola w PKO BP Ekstraklasie, jednak dobrze zachował się Abramowicz - i to aż dwukrotnie. Podobnie debiutanckiego gola mógł w 42 minucie strzelić Hojholt - piłka przeleciała niedaleko słupka. Jak widać, Górnik bardzo chciał zejść do szatni z bramką - bezskutecznie.

Ale czego nie udało się zrobić na końcu I połowy, to udało się gwałtownie po wznowieniu gry. 6 minut od jej rozpoczęcia i mamy gola dla Górnika! Dimi głową, piłka odbita od przytrzymywanego Listeha, a finalnie to Jarosław Kubicki strzela bramkę z bardzo bliskiej odległości po wbiegnięciu w odpowiednie miejsce. Co za bramka!

Długo nie czekaliśmy na kolejną euforia - my chyba zaczęliśmy lubić chaos w polu karnym przeciwnika. Josema po podaniu główką strzela z półobrotu (ledwo zostało to obronione przez gracza Jagielloni), ale na Lisetha nie było już rady. Nasz Lisek pola karnego zachował się tak jak powinien - piłkę miał przy nodze tylko tyle czasu, ile musiał i bezwzględnie wpakował ją bezradnym Jagiellończykom. Co za bramka, co za mecz!

Niestety, przyszła i 68 minuta. Jesus Imaz z bardzo ostrego kąta - niestety trochę na konto Schulze. Duet Liseth-Federico od razu chciał odpowiedzieć od razu po wznowieniu, jednak Piotruś strzelił zbyt słabo i wprost w bramkarza Jagi.

I Jagiellonia nie odpuściła - 74 minuta i druga bramka Imaza na wślizgu, nie zdążył żaden z naszych obrońców. Na szczęście sędzia słusznie dopatrzył się faulu na Hojholcie - trudno jednak biec i bronić piłki, mając celowo zakleszczone nogi.

Pojawiła się pirotechnika (która jak się potem okazało "kosztowała" 12 doliczonych minut), która zatrzymała grę, wytrąciła Jagiellonię z euforii, a Górnikom dała zimny prysznic na otrzeźwienie. Jednak "Pszczółki" niesione dopingiem trybun nie chciały przestać - ale Górnik wjeżdżał w okolice pola karnego i tracił też piłki przy okazji tych ataków. 92 minuta i samotna akcja Prelca nie wzięła się znikąd - na szczęście bez rezultatu.

Nerwowo w doliczonym czasie gry - Trójkolorowych Jaga spychała mocno, ale Zabrzanie wracali do średniego pressingu jak najszybciej mogli. Dochodziło do sytuacji mocno faulowych, które też kończyły się kontuzjami - taką zaliczył Prelec, który zwarł się z Janickim.

Ale ostatnie słowo należało do Górnika - Urbański kolanem piłkę umieścił w bramce Ambramowicza na przypieczętowanie zwycięstwa w 114 minucie. I potem nie było już nic - kolejny thriller na Chorten Arenie dla Górnika!

Jagiellonia Białystok - Górnik Zabrze (1:3)
0:1 - Kubicki 51'
0:2 - Liseth 58'
1:2 - Imaz 67'
1:3 - Urbański 90+14'

Jagiellonii Białystok: Abramowicz - Conceicao, Vital, Kobayashi, Polak, Finndel, Lozano, Imaz, Sow, Szmyt, Prelec.
Rezerwowi: Perchel - Stojinović, Romanczuk, Rallis, Agbonifo, Klynge, Wdowik, Montoya, Cirković, Konstantopoulos, Jóźwiak, Kozłowski.
Trener: Mikołaj Łuczak.

Górnik Zabrze: Schulze - Zmrzly, Janicki, Josema, Janża, Hojholt, Kubicki, Bernardo, Ikia Dimi, Chłań, Liseth.
Rezerwowi: Loska - Warczak, Bochniewicz, Durdov, Federico, Inoussa, Urbański, Prekop.
Trener: Michal Gasparik.

Żółte kartki: Agbonifo, Kobayashi - Janicki, Zmrzly, Kubicki, Hojholt

Sędzia: Wojciech Myć (Włodawa)

Widzów: 18 026

Idź do oryginalnego materiału