Dziś Dzień Ojca. Od początku kryzysu humanitarnego na granicy polsko-białoruskiej spotkaliśmy w lesie i w ośro…

migranciwpolsce.pl 1 godzina temu


Dziś Dzień Ojca. Od początku kryzysu humanitarnego na granicy polsko-białoruskiej spotkaliśmy w lesie i w ośrodkach dla cudzoziemców wielu ojców. Tych podróżujących z dziećmi i tych tęskniących, dzwoniących do córek i synów na WhatsAppie, pokazujących nam zdjęcia swoich dzieci, opowiadających, co robią i ile mają lat.

Często słyszymy pytanie, dlaczego na granicy są głównie młodzi mężczyźni? To specyfika szlaków migracyjnych, szczególnie tych niebezpiecznych. Droga kosztuje tyle, iż rodzina musi najczęściej wybrać jedną osobę – tę, która ma największe szanse na dotarcie do celu cała i zdrowa. Najczęściej jest to najstarszy syn lub ojciec, przed którym potem stoi trudne zadanie – zarobić i sprowadzić bezpiecznie do siebie resztę rodziny. Gdy na granicy polsko-białoruskiej nie było jeszcze 5-metrowego płotu z drutem żyletkowym, bardzo często widywaliśmy w lesie rodziny, czasem wielopokoleniowe. Ale rosnąca przemoc służb i wysoki płot drastycznie ograniczyły możliwość wydostania się z Białorusi: kobietom, dzieciom, osobom starszym, chorym i tym z niepełnosprawnościami. Takie osoby lub całe rodziny są wciąż w Białorusi i próbują się z niej wyjechać.

Ci, którym uda się dotrzeć na przejście graniczne Brześć-Terespol i mają jeszcze ważne wizy, próbują złożyć wnioski o ochronę w Polsce, ale i tam ojcowie są rozdzielani ze swoimi dziećmi. jeżeli komukolwiek uda się przejść przez przejście graniczne, to kobiecie w ciąży – choćby jeżeli jest z ojcem dziecka – jego Polska nie wpuści.

Życzymy dziś wszystkim ojcom czegoś, co dla niektórych jest oczywiste – by mogli być ze swoimi dziećmi, bez względu na swój paszport .




Żródło materiału: Stowarzyszenie EGALA

Idź do oryginalnego materiału