Weźmy takie Indywidualne Mistrzostwa Polski. Teraz rozmyte do kilku turniejów nie mają już takiego dreszczyku emocji jak jednodniowe finały, ewentualnie (tu jestem trochę nieobiektywny) dwudniowy finał w Toruniu w 1987 roku. Skoro o nim mowa, to pamiętam fantastyczną i zwycięską walkę Wojciecha Żabiałowicza z leszczyńskim duetem Zenon Kasprzak – Roman Jankowski. Dwa dni ubitego do granic możliwości na trybunach stadionu przy ulicy Broniewskiego... No i ta euforia na koniec.
Albo 1997 rok. Tego też nigdy nie zapomnę. Akurat właśnie wtedy redakcja „Nowości”, w której wówczas pracowałem, zmieniała siedzibę i przenosiła się z ulicy Lubickiej na Mickiewicza. To był piątek 15 sierpnia, ustalono, iż gazeta zostanie zamknięta dużo szybciej, żeby informatycy wyrobili się przez weekend z opanowaniem wszystkiego. Prezes Władysław Majewski chyba z pięć razy przychodził do mnie do pokoju z pytaniem, kiedy wreszcie zamknę wydanie,














