Spór płacowy w Kolejach Małopolskich wchodzi w decydującą fazę. Związki zawodowe od około dwóch miesięcy domagają się podwyżek, a dotychczasowe rozmowy z zarządem spółki nie przyniosły porozumienia. Środa jest wskazywana jako dzień najważniejszy – to ostateczny termin na spotkanie z mediatorem w ramach sporu zbiorowego. W przypadku braku przełomu związkowcy zapowiadają dwugodzinny strajk ostrzegawczy, a następnie możliwe referendum strajkowe wśród pracowników.
Spór o podwyżki i różnica w propozycjach
Strona społeczna postuluje podwyżkę w wysokości 1000 zł netto dla wszystkich pracownika,podczas gdy zarząd ma proponować 650 zł. Związkowcy argumentują, iż obecne stawki są niekonkurencyjne wobec ofert innych przewoźników i wskazują na rosnące koszty życia oraz trudności kadrowe w branży.
W tle sporu pojawiają się także twarde sformułowania. Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych ma zarzucać prezesowi spółki „kłamstwa i manipulacje” w komunikacji dotyczącej konfliktu.
Fala L4 i utrudnienia w kursowaniu
W ubiegłym tygodniu część pracowników przebywała na zwolnieniach lekarskich, co przełożyło się na utrudnienia w kursowaniu pociągów oraz uruchamianie na wybranych odcinkach autobusowej komunikacji zastępczej. Prezes Kolei Małopolskich, Radosław Włoszek, informował stronę społeczną o zgłoszeniu sprawy do sanepidu w związku z możliwym zagrożeniem epidemiologicznym.
Ostatnia prosta: mediator albo strajk ostrzegawczy
Zgodnie z zapowiedziami jeżeli do spotkania z mediatorem nie dojdzie w terminie lub nie przyniesie ono rozstrzygnięcia, kolejnym krokiem ma być dwugodzinny strajk ostrzegawczy. W przypadku dalszego braku porozumienia związkowcy planują przeprowadzenie referendum strajkowego, które ma przesądzić o ewentualnym strajku generalnym – ten, w wariancie eskalacji konfliktu, mógłby nastąpić w kolejnych tygodniach.
Stawka konfliktu: dojazdy w regionie
Koleje Małopolskie obsługują istotną część połączeń w regionie, w tym dojazdy w obrębie krakowskiej aglomeracji. Dlatego choćby krótkotrwały protest może przełożyć się na opóźnienia, zmiany organizacji ruchu i konieczność uruchamiania komunikacji zastępczej – szczególnie w godzinach szczytu.
Na środowe popołudnie zapowiadane są dalsze informacje po stronie związkowej i ze strony spółki. To wtedy ma się wyjaśnić, czy mediacje rzeczywiście ruszą i czy uda się uniknąć scenariusza protestu.
Aktualizacja tekstu (z dopisanym wątkiem o zarządzie i napięciach wewnętrznych)
W tle rośnie kryzys zaufania do zarządu
W ocenie strony społecznej i części pracowników konflikt obnaża także problem zarządczy. Pracownicy podkreślają, iż kierownictwo spółki nie radzi sobie z narastającym sporem, a dotychczasowy styl komunikacji i prowadzenia rozmów nie przyniósł uspokojenia sytuacji. Wskazują przy tym na pogłębiające się napięcia wewnątrz organizacji – narasta spór pomiędzy pracownikami administracji a pracownikami liniowymi, którzy bezpośrednio odpowiadają za realizację przewozów.
Z perspektywy pracowników stawką jest dziś nie tylko wysokość podwyżek, ale także sposób prowadzenia dialogu i odbudowa zaufania. Jak zaznaczają przedstawiciele strony pracowniczej, jeżeli spór doprowadzi do realnych utrudnień w kursowaniu pociągów i paraliżu komunikacyjnego w Krakowie oraz w Aglomeracji Krakowskiej, wśród rozważanych scenariuszy coraz częściej pojawia się postulat, iż jedynym wyjściem może okazać się zmiana zarządu oraz rozpoczęcie „poważnej debaty” ze stroną społeczną — z udziałem Marszałka Województwa, mediatora i jasnym harmonogramem uzgodnień.
(PB)

14 godzin temu














