Zamiast merytorycznego dialogu i wypracowania kompromisu - krzyki, personalne obelgi pod adresem lokalnych władz i próba zerwania konferencji prasowej. Działacze organizacji pro-zwierzęcych nie tylko uniemożliwiają odpowiedzi na pytania władzom, ale sami uciekają przed pytaniami. DIOZ będzie ubiegać się o licencję przewoźnika, a konie, które już nie będą jeździć w na drodze wykupić ma TPN za publiczne pieniądze i dożywotnio wypasać w Tatrach.