Motor Lublin – Cracovia Kraków 3:3 (1:1).
Bramki: 0:1 Mateusz Klich (8), 1:1 Bartosz Wolski (37-rożny), 1:2 Amir Al-Ammari (64-głową), 1:3 Gabriel Charpentier (82), 2:3 Karol Czubak (89-głową), 3:3 Kacper Karasek (90+2-głową).
Żółta kartka – Motor Lublin: Ivo Rodrigues, Sergi Samper; Cracovia Kraków: Pau Sans, Dominik Piła, Karol Knap, Oskar Wójcik, Ajdin Hasić.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 15 200.
Motor Lublin: Gasper Tratnik – Paweł Stolarski (66. Thomas Santos), Marek Bartos, Herve Matthys, Filip Luberecki – Sergi Samper (59. Jakub Łabojko) – Mbaye N’Diaye (78. Filip Wójcik), Bartosz Wolski, Ivo Rodrigues (59. Kacper Karasek), Bradly van Hoeven (66. Fabio Ronaldo) – Karol Czubak.
Cracovia Kraków: Sebastian Madejski – Oskar Wójcik, Bosko Sutalo, Karol Knap (67. Brahim Traore) – Amir Al-Ammari – Dominik Piła, Mateusz Klich, Mauro Perković – Ajdin Hasić, Kahveh Zahiroleslam (58. Gabriel Charpentier) Pau Sans (58. Dijon Kameri).
Zgodnie z przewidywaniami trenera Motoru Mateusza Stolarskiego mecz jego drużyny z Cracovią był szybki i otwarty, dzięki czemu obydwa zespoły stwarzały sobie sporo okazji do zdobywania goli, padło ich aż sześć i do końca dramaturgia tego spotkania trzymała komplet widzów w napięciu.
Kiedy na osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry goście zdobyli trzecią bramkę obejmując prowadzenie 3:1, wydawało się, iż to oni wywiozą z Lublina komplet punktów.
W samej końcówce zdeterminowani motorowcy w ciągu zaledwie trzech minut zdołali wyrównać, tym samym praktycznie zapewniając sobie zachowanie bytu w krajowej elicie.
Znacznie lepiej rozpoczęli podopieczni Bartosza Grzelaka, zdecydowanie dominując na murawie przez dwadzieścia minut, co udokumentowali piękną bramką z dystansu zdobytą w 8. min. przez kapitana Mateusza Klicha. W 16. min. Pau Sans mógł podwyższyć prowadzenie Cracovii, ale posłał piłkę obok słupka.
Lublinianie szansę na wyrównanie mieli w 25. min., kiedy po świetnym podaniu Sergi Sampera Mbaye N’Diaye gwałtownie wbiegając w pole karne stanął oko w oko z bramkarzem Sebastianem Madejskim, przelobował go, ale piłkę zmierzającą do bramki sprzed samej linii wybił Bosko Sutalo.
Trzy minuty później gospodarze przeprowadzili wręcz książkową kontrę, ale finalizujący ją Paweł Stolarski główkując trafił w Bradly van Hoevena i bramkarz Cracovii sparował piłkę na róg.
Do wyrównania Lublinianie doprowadzili w 37. min., kiedy Bartosz Wolski bezpośrednio z kornera trafił do bramki, choć zdawało się i takie były reakcje zawodników, iż piłkę jeszcze zdołał głową musnąć Karol Czubak walczący o koronę króla strzelców.
W 44. min. efektownym strzałem piętą popisał się van Hoeven, ale Madejski nie dał się zaskoczyć.
Tuż przed przerwą, już w doliczonym czasie gry to goście mieli szansę na zdobycie gola „do szatni”, jednak po bardzo dobrym dośrodkowaniu Klicha główkował Mauro Perkovic, a kapitalną interwencję zaliczył bramkarz Motoru Gasper Tratnik.
Szybka gra, w której akcje przenosiły się z jednej połowy na drugą toczyła się także w drugiej połowie spotkania, kiedy bramkarze byli dość często zatrudniani.
Wysokiej klasy akcję zaprezentowali piłkarze Cracovii w 64. min., gdy Karol Knap świetnie dośrodkował z lewej strony, a Gabriel Charpentier idealnie podał Amirowi Al-Ammari’emu, który głową uzyskał prowadzenie dla swojego zespołu.
Piłkarze Motoru starali się wyrównać, a najbliższym tego był w 76. min. Czubak, główkując jednak obok bramki.
W 82. min. fatalny błąd popełnił stoper Motoru Herve Matthys, kiedy próbując rozgrywać piłkę w swoim polu karnym podał ją pod nogi Carpentiera, a były gracz Parmy skwapliwie skorzystał z tego prezentu, zdobywając trzeciego gola dla bardzo potrzebującej punktów Cracovii, dla której był to pierwszy w tym roku mecz, w którym zdobyli aż trzy bramki.
Lubelscy kibice nie opuszczali jednak trybun, gorąco dopingując swoich ulubieńców i w nagrodę cieszyli się z udanego pościgu w odrabianiu strat.
W 89. min. to już bez wątpliwości Czubak po dośrodkowaniu Filipa Wójcika zdobył głową gola dającego mu samodzielne prowadzenie na liście strzelców, a już w doliczonym czasie meczu po kolejnym dośrodkowaniu, tym razem Wolskiego, wyrównującego gola też głową zdobył Kacper Karasek.
Remis jest sprawiedliwym odzwierciedleniem boiskowych wydarzeń, a tempo tego spotkania, liczba bramek i swoista dramaturgia zasługują na uznanie dla obydwu zespołów.
Andrzej Szwabe (PAP)















