Elementor #64522

wschodni24.pl 1 godzina temu

JSW wygrywa w dreszczowcu

Spotkanie InPost ChKS Chełm – Jastrzębski Węgiel było kolejnym siatkarskim spektaklem, jaki kibice mogli podziwiać w hali przy ulicy Granicznej. Już na długo przed pierwszym gwizdkiem czuć było atmosferę wielkiego wydarzenia.

Jako pierwsi na parkiecie pojawili się siatkarze InPostu Chełm. Skupieni, spokojni, bez nerwowych ruchów i pośpiechu. Pełna koncentracja na tym, co za chwilę miało się wydarzyć. Chwilę później na rozgrzewce zameldował się Ben Toniutti, który jako pierwszy z zespołu gości pojawił się pod siatką. Hala stopniowo się wypełniała, a napięcie rosło z każdą minutą.

Przed meczem trener Chełma, Krzysztof Andrzejewski, zapowiedział krótko:
– Zagrają ci, którzy są w najlepszej formie.

Jastrzębski Węgiel od pierwszych piłek potwierdził, iż do Chełma przyjechał w najmocniejszym zestawieniu. Toniutti i Łukasz Kaczmarek rozpoczęli spotkanie bez taryfy ulgowej. Mecz punktualnie o 17.37 otworzyła zagrywka zespołu JSW.

Chełm rozpoczął identycznie jak w poprzednim, zwycięskim spotkaniu ze Skrą. Udany atak Kapicy dał gospodarzom prowadzenie 1:0 i był sygnałem, iż beniaminek nie zamierza mieć kompleksów. Dobrze funkcjonował środek ataku, a początek seta był wyrównany. Jay Blankenau często korzystał z gry środkiem, szukając stabilizacji w ataku.

Po kilku minutach Jastrzębski Węgiel odskoczył jednak na dwa punkty, a chwilowy przestój InPostu pozwolił gościom zbudować wyraźniejszą przewagę. Przy stanie 13:8 trener Andrzejewski poprosił o przerwę. kilka to zmieniło – w środkowej części seta przewaga JSW rosła i wynosiła już 17:12.

Iskierkę nadziei dał Amir Esfandiar, który popisał się serwisem. Dwa asy z rzędu zmniejszyły straty do 19:15 i zmusiły trenera Kowala do reakcji. Kolejna przerwa dla Chełma nastąpiła przy stanie 21:15, jednak w końcówce seta z zespołu gospodarzy wyraźnie uciekło powietrze. choćby wejście Mariusza Marcyniaka na zagrywkę nie odwróciło losów tej partii. Przy 23:17 było już jasne, iż pierwszy set padnie łupem Jastrzębskiego Węgla.

JSW wygrał inauguracyjną odsłonę, choć warto przypomnieć, iż InPost Chełm także dwa poprzednie spotkania rozpoczynał od przegranego seta, by ostatecznie schodzić z parkietu zwycięsko. Czy i tym razem miało być podobnie?

Drugi set rozpoczął się od zdecydowanego uderzenia gości, którzy gwałtownie narzucili tempo i objęli prowadzenie 5:2. Z minuty na minutę ich przewaga stawała się coraz bardziej widoczna. Przy stanie 7:4 i 9:5 trener Chełma ponownie musiał reagować przerwą na żądanie.

Jastrzębski Węgiel wyraźnie dominował w polu zagrywki, a Ben Toniutti raz po raz gubił chełmski blok precyzyjnym rozegraniem. Jedynym zawodnikiem gospodarzy, który potrafił odpowiedzieć ryzykiem z linii serwisowej, był Esfandiar. Jego zagrywki pozwoliły zbliżyć się Chełmowi na trzy punkty – 11:9.

Był to jednak tylko moment. Dokładne rozegranie i konsekwentna gra na zagrywce dały JSW ponownie bezpieczną, pięciopunktową przewagę – 16:11. W tym momencie trener Andrzejewski zdecydował się na podwójną zmianę, szukając impulsu, który mógłby odmienić obraz seta i całego spotkania.

Drugi set toczył się już pod pełną kontrolą Jastrzębskiego Węgla. Przy stanie 18:14 długa, wyczerpująca wymiana padła łupem gości i była symbolicznym obrazem tej partii. Chwilę później wideoweryfikacja również wskazała na JSW – 20:14. W końcówce Chełm wrócił jeszcze do gry zmianą powrotną. Marcyniak skończył akcję skutecznym atakiem, ale było to zbyt mało, by realnie zagrozić rywalom. Przy 23:16 przewaga Jastrzębskiego była już nie do odrobienia. Set zakończył się wynikiem 25:17 dla JSW.

Po godzinie gry na tablicy wyników było 2:0 dla Jastrzębskiego Węgla. Pojawiło się pytanie – czy Chełm zdoła jeszcze wrócić do meczu?

Trzeci set rozpoczął się obiecująco, choć to JSW gwałtownie objął prowadzenie 8:5. Goście wyraźnie dominowali w dwóch elementach – zagrywce i przyjęciu zagrywki. InPost przegrywał również pierwszą akcję, a Jastrzębski Węgiel sprawiał wrażenie zespołu lepiej dysponowanego tego dnia. Po udanym ataku Kapicy Chełm zbliżył się jednak na 13:10, a przy stanie 16:12 trener Andrzejewski ponownie sięgnął po podwójną zmianę.

To był moment zwrotny. Gra InPostu wyraźnie się poprawiła. Dwa skuteczne ataki Gossa zmniejszyły straty do jednego punktu – 17:16. Chwilę później Esfandiar dołożył punktowy blok i Chełm po raz pierwszy w meczu doprowadził do remisu. As serwisowy Mariusza Marcyniaka wyprowadził ChKS na prowadzenie, a hala przy Granicznej eksplodowała z radości.

Końcówka seta była niezwykle nerwowa. Przy stanie 19:19 każdy punkt ważył podwójnie. Wideoweryfikacja tym razem na korzyść InPostu dała prowadzenie 20:18. Po akcji na 21:19 trener Andrzej Kowal poprosił o przerwę, próbując uspokoić swój zespół. Chełm jednak nie wypuścił już tej szansy z rąk. Przy 22:20 pytanie było tylko jedno – czy gospodarze dowiozą przewagę? Dowieźli. Nerwowa końcówka tym razem należała do InPostu, który wygrał seta 25:22 i wrócił do meczu.

Czwarta partia rozpoczęła się w zupełnie innej atmosferze. Chełm uwierzył, iż tie-break jest realny. Wyrównany początek gwałtownie przerodził się w lekką przewagę gospodarzy – 5:3, potem 8:7. Wygrany set dodał siatkarzom z Niedźwiedziego Grodu wyraźnych skrzydeł. Udany blok Esfandiara dał wynik 11:9, ale Jastrzębski Węgiel odpowiedział i doprowadził do remisu 12:12.

Trener Andrzejewski natychmiast zareagował przerwą. Efekt był natychmiastowy – trzy kolejne akcje padły łupem ChKS-u. Tym razem to trener Kowal musiał interweniować, a w JSW doszło do zmiany rozgrywającego. Pojawiła się niepewność w szeregach gości. Zagrywka przestała być ich atutem, a Chełm coraz wyraźniej przejmował kontrolę.

Przy stanie 17:13 było już widać, iż to gospodarze dyktują warunki. Kolejne akcje tylko potwierdzały ten obraz – 18:14, potem przerwa dla JSW, ale kilka ona zmieniła. Chełm odjechał na 20:15, a wideoweryfikacja przy stanie 22:15 jeszcze podkręciła atmosferę. As serwisowy Marcyniaka sprawił, iż hala dosłownie „odleciała”. Tie-break był coraz bliżej.

Przy 23:16 kibice wstawali z miejsc, a chwilę później stało się jasne – czwarty set zakończył się wynikiem 25:17 dla InPost ChKS Chełm. Gra zespołu gospodarzy wyraźnie ewoluowała. Coraz więcej luzu, bardzo dobra realizacja założeń taktycznych i ogromna wiara we własne możliwości. Plan minimum został osiągnięty – Chełm doprowadził do tie-breaka i zamienił ten mecz w prawdziwy siatkarski thriller.

Zespół InPost ChKS Chełm charakterem i sercem zostawionym na boisku doprowadził do tie-breaka. Hala żyła pytaniem – czy gospodarze są w stanie postawić kropkę nad „i” i dokonać czegoś wielkiego?

Decydująca partia rozpoczęła się od prowadzenia Chełma 1:0, ale gwałtownie pojawiły się nerwy. Dwa błędy w przyjęciu chełmian sprawiły, iż Jastrzębski Węgiel złapał rytm. Po wyrównanym początku to goście zaczęli budować przewagę i przy zmianie stron prowadzili 10:6.

InPost nie zamierzał się jednak poddawać. Kilka udanych akcji, dobra gra w kontrze i zrobiło się już tylko 12:11. Tie-break zamienił się w prawdziwy thriller, w którym każdy punkt wywoływał eksplozję emocji na trybunach. Przy stanie 14:11 dla Jastrzębskiego trener Andrzejewski poprosił jeszcze o czas, próbując zatrzymać rozpędzonych rywali.

Ostatecznie to doświadczenie i chłodna głowa w kluczowych momentach były po stronie gości. Jastrzębski Węgiel wygrał tie-breaka 15:12, a całe spotkanie zakończyło się zwycięstwem JSW 3:2.

InPost ChKS Chełm mimo porażki może schodzić z parkietu z podniesioną głową. Od stanu 0:2 potrafił wrócić do gry, doprowadzić do tie-breaka i stworzyć z faworytem widowisko najwyższej próby. To był mecz, który kibice przy Granicznej zapamiętają na długo.

Idź do oryginalnego materiału