Ciężka sytuacja rywalek Enei AZS. Kibice nie szczędzą im krytyki
Początek sezonu nie jest dla Artego Bydgoszcz zbyt łaskawy. Środowe rywalki Enei AZS Politechniki mają na koncie już dwie porażki i plasują się tym samym na jednym z ostatnich miejsc w tabeli PGE Basket Ligi. W minionej kolejce drużyna sportowo sięgnęła dna, kiedy to w parkiet wgniotła ją ekipa Ślęzy Wrocław. Tablica świetlna po końcowej syrenie wyświetlała wynik aż 83:30 dla faworytek do najwyższych celów w lidze.
- Kompletna tragedia. Rozumiem przegrywa się mecz, ale myślę, iż juniorki zdobyłyby więcej punktów - pisano pod postem meczowym autorstwa Artego Bydgoszcz.
Skala porażki była wstrząsająca. O ile w pierwszych dziesięciu minutach obie ekipy prowadzi wyrównany bój przy wyniku 18:30, to później wszystko kompletnie już się rozjechało. Drugą i trzecią kwartę koszykarki z Artego Bydgoszcz przegrały aż 20:2 i 20:5. W ostatniej części spotkania co prawda dobiły do wyniku dziesięciu oczek, ale była to prawieże 1/3 wszystkich punktów zdobytych w tej kwarcie przez Wrocławianki. Wynik siedmiu zdobytych punktów na 40 w trakcie jednej połowy meczu doprowadził do burzy w mediach. Pojawiły się choćby pytania, czy kiedykolwiek jakakolwiek drużyna osiągnęła gorszy wynik w jakiejkolwiek kwarcie?
- Zawsze jestem sercem za naszą drużyną i wspieram ją zarówno po zwycięstwach, jak i porażkach. Ale po wczorajszym meczu czara goryczy się przelała. Wynik poniżej krytyki. Szczególnie zawiodły zawodniczki zagraniczne, od których oczekuje się, iż będą robiły różnicę na parkiecie. Tymczasem wyglądało to momentami tak, jakby trafienie do kosza było niewykonalnym zadaniem. Może warto zdemontować jeden kosz, skoro i tak trudno było go znaleźć... To nie jest hejt na drużynę, bo przez cały czas będę jej kibicował. Ale kibice mają prawo oczekiwać walki, zaangażowania i jakości. A przede wszystkim mają prawo zapytać: kto odpowiada za taki skład i taką grę? Bo wczoraj cierpliwość wielu osób po prostu się skończyła - czytamy we wpisach w social-mediach.
Zeszłosezonowa, przedostatnia drużyna w tabeli Orlen Basket Ligi może albo bardziej się pogrążyć, albo dołożyć wszelkich starań, aby odbić się po ogromnym niepowodzeniu i pokazać ogromną motywację do walki. Wielka presja w szczególności będzie ciążyć na zawodniczkach z zagranicy. Mar'Shaya Moore nie zdobyła żadnego punktu, Kristina Moore miała ich osiem, Katrina Ozola trzy, a Angelika Cowels tylko dwa. Ich wyniki były dalekie od ideału, a przecież jeszcze w starciu z Energą Toruń w pierwszej kolejce zespół Artego Bydgoszcz walczył z nią jak równy z równym. Ostatecznie tamto starcie przegrał 62:69.
- Z taką grą raczej nie można na nic dobrego liczyć. Zespół gra więcej niż bardzo słabo, a we Wrocławiu lepiej zagrałyby juniorki. Na razie nie ma jeszcze co panikować, ale zmiany i sposób myślenia są niezbędne chociażby iż względu na sponsorów i kibiców. - pisano pod postem KS Basketu Bydgoszcz przed meczem z Eneą AZS Politechniką.
Wicemistrzynie Polski mają nad czym pracować. Styl nie jest idealny
Enea AZS Politechnika podchodzi do tego spotkania z pozycji niekwestionowanych faworytek. Ma po swojej stronie zdecydowaną przewagę jakości i doświadczenia, co powoduje, iż na papierze jakiekolwiek potknięcie nie wchodzi w grę. Mecz z Artego Bydgoszcz może dodatkowo posłużyć wicemistrzyniom kraju jako doskonała okazja do wyeksponowania talentów swoich młodych koszykarek, by utrzymać je w rytmie meczowym na wstępie rozkręcającego się sezonu. Przypomnijmy, iż już niedługo rozpoczną się też rozgrywki Eurocupu.
Trener Szawarski musi korzystać z okazji i próbować maksymalnie oszczędzać swoje najlepsze seniorki, tak aby rozsądnie gospodarować ich zdrowiem oraz siłami w kontekście ważniejszych spotkań. Rotacje to jednak tylko jedna z kwestii, które powinny zaistnieć na parkiecie w rywalizacji z Artego Bydgoszcz. Enea AZS Politechnika miała nad czym myśleć po poprzednim spotkaniu z Wisłą Kraków, kiedy to w grze akademiczek pojawiało się zdecydowanie zbyt dużo błędów w zgraniu, fazie obronnej i decyzyjności.
- Tak jak się spodziewałem, nasza obrona nie mogła złapać rytmu. To nie jest taka defensywa, jaką prezentowaliśmy w zeszłym sezonie. Tak naprawdę cieszą dwa punkty i przed meczem mówiłem, iż są one najważniejsze. Nasz styl na pewno pozostawia wiele do życzenia, ale jestem przekonany, iż z meczu na mecz będziemy dochodzić do lepszej formy - przekonywał po spotkaniu dla klubowych mediów Wojciech Szawarski.
Widać, iż skład jeszcze się zgrywa, a jego fundamenty nie są stabilne. Wicemistrzynie mogły wygrać mecz z Wisłą Kraków o wiele wyżej, ale gospodynie cały czas podłączały rywalki pod prąd poprzez częste straty piłek i kolejne, nadchodzące kontrataki. Podopieczne Wojciecha Szawarskiego zdecydowanie musiały popracować nad tym elementem aby zapewnić sobie maksymalną kontrolę w starciu z Bydgoszczą. Po spotkaniu z Wisłą Kraków nie ma jednak wątpliwości, co do tego, iż ekipa akademiczek aż kipi od nadmiaru talentów.
Spotkanie zostanie rozegrane jutro o godzinie 19:00 na wyjeździe, a zespół Enei AZS Politechniki stanie przed szansą na drugie zwycięstwo z rzędu. Nikt nie wypadł ze składu z powodu kontuzji w związku z czym wicemistrzynie będą dysponować wszystkimi działami i nie mają przed sobą żadnych wymówek.

2 godzin temu














