Nie takie TOKS straszne jak je malowali. Enea AZS pokazała swoje atuty
Enea AZS Politechnika weszła w mecz od razu prezentując bardzo dobrą pracę na zbiórkach w obronie. Widać, iż drużyna trenera Wojciecha Szawarskiego nie straciła mocnych fundamentów z poprzedniego sezonu, a wraz z dołączeniem do gry Laury Miskiniene oraz G'mrice Davis sytuacja uległa zdecydowanej poprawie. Problemem w pierwszej kwarcie okazały się jednak przede wszystkim rzuty trzypunktowe autorstwa drużyny gospodyń.
Kibirkstis-TOKS bezwzględnie korzystało ze swoich okazji z dystansu i w ten sposób regularnie karciło przyjezdne na swojej hali. Zespół trenera Wojciecha Szawarskiego potrafił mimo wszystko nawiązywać równą walkę w meczu za sprawą celnych rzutów rewelacyjnie dysponowanej Jovany Popović, ale też Feyondy Fitzgerald. Litwinki również jednak stawiały trudne wyzwanie pod koszem przez co Enea AZS Politechnika także musiała opierać się na rzutach z wysoku. Agresywne wejścia pod kosz Miskiniene, Davis czy Pszczolarskiej były ograniczone do minimum przez co wynik po pierwszej kwarcie wynosił 30:20 dla faworytek.
fot. Konrad Czapracki/Enea AZS Politechnika Poznań
Wizualnie w pierwszej połowie Enea AZS Politechnika nie odstawała wyraźnie poziomem od Kibirkstis-TOKS, ale koniecznie musiała się uodpornić na trójki rywalek z czystych pozycji. Litwinki zadawały im ciosy prosto w serce właśnie za sprawą bardzo inteligentnej pracy na obwodzie, a harówka Polek przy zbiórkach w defensywie na kilka się w związku z tym zdawała. Poznanianki musiały też znaleźć więcej atutów w ofensywie i uruchomić inne opcje niż tylko znakomicie dysponowaną Fitzgerald oraz Popvić, które odgrywały fundamentalną rolę w kwestii punktowania.
Enea AZS Politechnika ewidentnie wyciągnęła wnioski z pierwszej kwarty i w kolejnej już nie dawała rywalkom okazji do łatwych punktów zza łuku. Litwinki zaczęły się mylić, a udane zbiórki Miskiniene oraz Davis zapewniły Poznaniankom kontrolę nad spotkaniem. Dzięki temu w połowie drugiej kwarty było już 34:30, a Enea AZS zaczęła nabierać większej odwagi w grze. Dodatkowo w ataku zaczęła się wreszcie bardziej udzielać G'mrice Davis oraz Aleksandra Pszczolarska. Mecz zrobił się wyrównany, ale to Kibirkstis-TOKS schodziło na przerwę prowadząc 49:40.
fot. Konrad Czapracki/Enea AZS Politechnika Poznań
Faworytki odjechały Enei AZS Politechnice. Kibice mają jednak powody do optymizmu
Po wyjściu na przerwę optymizm kibiców Enei AZS Politechniki był wyjątkowo duży biorąc pod uwagę to, iż wicemistrzynie kraju punktowo trzymały się blisko doświadczonych przeciwniczek. Akademiczki przez cały czas znakomicie spisywały się w walce o piłki na zbiórkach w czym prym wiodła niezastąpiona Laura Miskiniene oraz G'mrice Davis. Niestety, problemy dosięgnęły Eneę AZS Politechnikę dopiero w połowie trzeciej kwarty, kiedy to znów kołem ratunkowym Litwinek okazały się rzuty trzypunktowe.
Skoncentrowane na bronieniu strefy podkoszowej podopieczne Wojciecha Szawarskiego nadziały się na trafienia dystansowe, które wydatnie przyczyniły się do pierwszej tak wyraźnej różnicy punktowej. Na domiar złego przyjezdnym odebrano argumenty w ataku za sprawą kapitalnej obrony strefowej. Enea AZS Politechnika próbowała zwiększyć szanse na zwycięstwo za sprawą indywidualności, ale wirtuozeria Popović, Miskiniene czy Fitzgerald to było często za mało, żeby się przedrzeć przez twarde zasieki Kibirkstis-TOKS. Efekt? Ledwie 11 punktów na 20 przeciwniczek.
fot. fot. Konrad Czapracki/Enea AZS Politechnika Poznań
Wyzwanie stojące przed Eneą AZS Politechniką w ostatnich dziesięciu minutach było ekstremalnie trudne. Przegrywały one 18-stoma punktami przy wyniku 51:69 i kilka wskazywało na to, iż akademiczki jeszcze nawiążą równorzędną walkę w tym spotkaniu. Na parkiecie coraz częściej pojawiały się młodzieżowe koszykarki co pokazywało, iż gościnie są już raczej pogodzone z wynikiem. Zespół z Litwy złapał wiatr w żagle, a wicemistrzynie Polski nie mogły znaleźć sposobu, aby złamać świetną obronę swoich przeciwniczek.
Koszykarki Kibirkstis-TOKS coraz śmielej hulały po parkiecie i bez większych problemów zdobywały punkty zarówno zza łuku jak i z okolic "pomalowanego". Obrona akademiczek była intensywna, ale po stronie przeciwniczek było więcej wiary w siebie, odwagi czy pasji. Widać było, iż z łatwością zdobywały punkty na tle mocno główkujących akademiczek. Strata punktów nie przekraczała 20 oczek w zasadzie tylko dzięki rzutom Aleksandry Pszczolarskiej oraz Maliny Piaseckiej.
fot. fot. Konrad Czapracki/Enea AZS Politechnika Poznań
Enea AZS Politechnika starała się zachowywać najwyższą dyspozycję do samego końca za sprawą akcji w ofensywie Laury Miskiniene oraz Feyondy Fitzgerald, ale niestety, gdy jedna formacja stawała na wysokości zadania, to druga nie zdawała egzaminu. Po stronie akademiczek brakowało spójności pomiędzy obroną czy atakiem, ale zespół pokazał, iż mimo porażki 69:91 jest gotowy na europejskie puchary. Zdecydowanie ma w sobie na tyle dużo jakości, by walczyć o najwyższe cele w polskich rozgrywkach i nie dać się zgnieść w EuroCupie.
Kibirkstis-TOKS - Enea AZS Politechnika Poznań 91:69 (30:20, 19:20, 20:11, 22:18)
Enea AZS: Fitzgerald (22 punkty, 1 zbiórka, 2 asysty), Davis (6 punktów, 10 zbiórek), Pszczolarska (16 punktów, 6 zbiórek, 2 asysty), Miskiniene (6 punktów, 11 zbiórek, 1 asysta), Popović (14 punktów, 1 zbiórka, 4 asysty), Puzio (1 zbiórka), Piasecka (5 punktów, 2 zbiórki, 2 asysty),












